Odszedł od zmysłów (εξεστη ekseste) – doprowadził się do szału, stanął poza sobą


Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. (Mk 3,21)

καὶ ἀκούσαντες οἱ παρʼ αὐτοῦ ἐξῆλθον κρατῆσαι αὐτόν, ἔλεγον γὰρ ὅτι ἐξέστη.

Właściwie to było odwrotnie. Bóg stał się człowiekiem. Jezus przyjął wszystkie zmysły człowieka i zaprezentował całą ich gamę. To uśpione, zaniedbane, duszone strachem, a potem wszelkiego rodzaju poprawnością, zmysły cielesne i duchowe oskarżycieli Jezusa były poza normą.

Ilekroć czytam te słowa Ewangelii, tylekroć przypomina mi się obrona Jezusa przed oskarżeniem za wygnanie przekupniów ze świątyni: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.


Dzisiaj zaś odkrywam, że nic, co ludzkie, nie było obce Jezusowi. Był solidarny z człowiekiem, którego dotyka niezrozumienie, czy też choroba psychiczna. Wszystkimi zmysłami i siłami przychodzi mu z pomocą. Dlaczego to nas dziwi?

Komentarz