Martwić się (μεριμνάω merimnaō)

Gdy zaś wydadzą was, nie martwcie się jak i co mówić, będzie bowiem wam dane w owej godzinie, co macie powiedzieć. (Mt 10,19)

ὅταν δὲ παραδῶσιν ὑμᾶς, μὴ μεριμνήσητε πῶς ἢ τί λαλήσητε· δοθήσεται γὰρ ὑμῖν ἐν ἐκείνῃ τῇ ὥρᾳ τί λαλήσητε·

Cum autem tradent vos, nolite cogitare quomodo aut quid loquamini; dabitur enim vobis in illa hora quid loquamini. 

Wybrany czasownik można dosłownie przetłumaczyć jako “rozbieranie na części”. Wobec trudności, niebezpieczeństw, rzeczywiście jesteśmy skłonni szukać wyjścia, poradzić sobie, lub też zamartwiać się tym, co będzie. Roztrząsamy różne warianty, strategie. Tymczasem Pan Jezus podpowiada, by słuchać Ducha Świętego, który przychodzi w każdej godzinie. Bardziej słuchać Boga niż ludzi, tzn. przyjąć strategie ewangeliczne. Nie jest to jednak takie oczywiste, gdyż wiele razy już radziliśmy sobie sami. Jak zachować w sobie ufność, która nie ubierze się w szatę naiwności? Jak ustrzec w sobie nadzieję, by nie wpaść w objęcia lęku?

Wziąć do ręki Księgę Bożych obietnic, trzymać Boga za słowo. Chwycić się Słowa Bożego. Wystawiać swoje pomysły na światło Ewangelii. I wtedy się nie zamartwiać.

http://www.pixabay.com

Komentarz