Post…od postu…

Dużo łatwiej trzymać się religijnych zewnętrznych norm i reguł niż nasłuchiwać głosu Pana, rozeznawać Jego wolę i podejmować nieustanną troskę i zmagania o dobro i Bożą sprawiedliwość…

A dziś właśnie o tym drugim mówi do nas i Prorok Izajasz, i sam Jezus w Ewangelii wg św. Mateusza.

Wielki Post mogę wykorzystać dwojako. Mogę udowodnić sobie swoją własną doskonałość, albo otworzyć serce i dać przestrzeń Bogu, by to On czynił mnie doskonałym według własnego zamiaru…

A jaki jest Jego zamiar?

„rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”

Taki jest post miły Panu. Przeżywany z Nim i dla Niego.

uległość…

Mk 6,14-29

Herod był naprawdę pogubionym człowiekiem. Z jednej strony otwartym na Słowo Boga, łaknącym Jego Mądrości, a z drugiej podatnym wpływom ludzkim, opinii innych i ich uznaniu…
Można by tak długo dywagować o jego braku odwagi, niskim poczuciu własnej wartości, podatności na manipulację, głodzie uznania i potrzebie „głasków”, uległości złym wpływom itd…

I po trochu o tym wszystkim to dzisiejsze Słowo jest… Stąd pytanie: Komu/ czemu jestem uległy? Kto/co wpływa na mnie aż po granice zatracenia, braku rozeznania dobra od zła… ? Czy, a jeśli to Kogo/co jestem wstanie „poświęcić”, by nie stracić w oczach innych…

Jezus przychodzi do mnie z wolnością, pokojem i miłością… Król Dawid daje świadectwo Miłosierdzia Pana, które jest ponad słabość i grzech. Przyjął on – w przeciwieństwie do Heroda – napomnienie Pana i wszedł na drogę nawrócenia, dlatego też: „Pan darował mu grzechy, moc jego podniósł na wieki, dał mu przymierze królowania i tron chwały w Izraelu”.

Życzę sobie i Tobie – tej właściwej uległości. Uległości Słowu, Miłosierdziu i Łasce Pana, by dać się kochać i prowadzić na drogach pełnych szczęścia i spełnienia…

działanie…

Mk 4, 26-34

Zadziwiająca jest Boża pedagogia. Jej fundamentem zdaje się być wytrwałość, cierpliwość, otwartość, zaufanie i oczywiście wiara, że wszystko ma swój czas, że jest Ktoś, kto czuwa nad procesem zasiewu, rozwoju i owocowania naszego życia…

Wszystko jest po coś. Dla Boga nie ma takiej „małości”, która ograniczyła by Jego działanie i wszechmoc.

Grzech Króla Dawida, ludzkie złe czyny, brak zaangażowania w głoszenie Dobrej Nowiny – i tak nie przeszkodzą w realizacji planu Boga, by Jego Królestwo rosło, przynosiło obfite owoce i było schronieniem dla znużonych wędrowców ziemi…

Bóg ma Swój czas. On jest Panem naszych czynów i spraw. Jest Królem i Gospodarzem Królestwa Niebieskiego, a zawierzenie i współpraca z Nim daje wolność, szczęście i pewność, że wszystko jest takie jakie być powinno.

I nie chodzi tu o zachęcanie do prezentowania postawy bezradności, letniości czy obojętności. Nie. Trzeba robić wszystko co w naszej mocy, by chwała Ojca rozbrzmiewała po tym świecie, jednocześnie ufając i opierając się bezgranicznie na Jego Słowie, które ma moc dawać życie, wzrost, przemianę i wszelkie dobro konieczne dla naszego błogosławionego życia tu i w wieczności…

Wiara

Mk 2, 1-12

Wiara czyni cuda. Porusza Serce Boga. Rozpala serce człowieka. Potrafi także – jak w dzisiejszej perykopie – stać się powodem do szemrania, oburzenia i złych myśli…

Wszystko zależy od serca człowieka.

Wiara czterech przyjaciół sparaliżowanego człowieka nie bała się ograniczeń, ocen, nietaktu… „Obeszła” ludzkie zabezpieczenia i bariery, by osiągnąć cel – doprowadzić do spotkania ze Zbawicielem…

Bóg pragnie spotkania ze mną pomimo moich własnych wyobrażeń, ograniczeń, braków, chorób i niedomagań – On chce uzdrawiać moją duszę i ciało.

Potrzeba tylko jednego – WIARY, która jest darem i łaską. To ona „dopuszcza” Boga do serca i życia człowieka. Wiara, która jest zarówno decyzją, postawą, pragnieniem i dążeniem rozumu i serca…

Modlę się dziś o ten dar dla mnie i dla Ciebie.

A reszta – jak w dzisiejszej Ewangelii – będzie już działaniem Pana.

pobiec, ujrzeć i uwierzyć…

J 20, 2-8

Maria Magdalena niesie Dobrą Nowiną najpierw to do tych, którzy byli wrażliwi na słowo…

Piotr i Umiłowany Uczeń, dotknięci ta informacją, biegną do wskazanego miejsca, opuszczają bezpieczne miejsce, własną strefę komfortu, by doświadczyć PRAWDY i ostatecznie UJRZEĆ i UWIERZYĆ…

Słowo porusza, prowokuje, daje siłę do biegu… Chce wyprowadzić mnie z moich własnych schronów, miejsc, gdzie moje serce nie widzi oczyma wiary… Słowo przywołuje, oczyszcza, leczy, otula miłością…

To dla mnie Słowo stało się Ciałem. Dla mnie Narodziło się. Dla mnie oddało Swoje Życie i Zmartwychwstało.

Dla mnie Słowo – Jednorodzony Syn Boży – Jezus – codziennie podczas Eucharystii rodzi się, umiera i zmartwychwstaje, bym mógł WIDZIEĆ i UWIERZYĆ.

Czy pobiegnę za Słowem? Czy zaryzykuję…?

Decyzja należy do mnie..

Piotr i Jan już ją podjęli. Teraz czas na mnie….

wołanie

Mt 9, 27-31

Samo wołanie nie wystarczy… Cud potrzebuje wiary.

Jezus dotyka niewidomych i zapowiada uzdrowienie według ich wiary, a nie własnej mocy, którą przecież posiada.

Dlaczego Wszechmocny ogranicza Swoją wszechmoc do ludzkiej decyzji, aktu woli, wiary w cud…?

Miłość nie może działać wbrew naszym pragnieniom.
„Działający” Bóg potrzebuje „działającego” – wierzącego – człowieka.

Tajemnica relacji i dziejących się wówczas cudów – według mojej wiary i potęgi wszechmocy Boga – może w każdej chwili stać się i moim udziałem.

On jest blisko. Przechodzi tuż obok…

Jezusie! Synu Dawida…! Marana Tha!

Według wiary Twojej…niech Ci się stanie…

amen.

Rozpoznawać

Łk 21, 29-33

Łatwo jest oceniać, wydawać opinie i rady… Mędrkować na temat życiowych doświadczeń, powodów tego czy tamtego stanu rzeczy. Dość łatwo przychodzi rozpoznawać następstwo praw natury lub konsekwencje czynów – choć z tym ostatnim bywa różnie…

A co z rozpoznawaniem Królestwa Bożego? We mnie, w Tobie, w otaczającej nas rzeczywistości… W Słowie, w bliźnich, w znakach zapowiadających jego wypełnienie…

Królestwo Boga jest wśród nas. Ostateczne dopełnienie i objawienie się chwały Króla nastąpi w czasie wyznaczonym przez Ojca.

Tymczasem całe nasze życie jest miejscem rozpoznawania Jego Królestwa, sztuką bycia i życia nim już tutaj, budowania go i ogłaszania temu światu…

Pytania na dziś: czy żyję w Królestwie Ojca? Buduję je? Oczekuję? Rozpoznaję? Na ile jest we mnie wrażliwości na Jego znaki…

By nie przegapić najważniejszego… Miłości…

stracić by zachować

Łk 17, 26-37

Paradoks Słowa – stracić, by zachować..
Tak dzieje się tylko wówczas, gdy żyję w optyce Ewangelii. Tracić w imię Miłości – swój egoizm, rację, oceny, osądy… by zachować czystość i piękno dziecka Bożego…

Bóg każdego dnia nas czegoś uczy. Nic nie dzieje się z przypadku. Każde wydarzenie, sytuacja, spotkanie, doświadczenie, jest częścią mojej historii zbawienia. Wszystko ma mnie prowadzić do życia w bliskości Ojca przez Jezusa w mocy Ducha.

Koniec i tak przyjdzie, lecz jeśli moje życie będzie opowieścią o miłości oczekującej na to wyjątkowe spotkanie, to i jego koniec będzie miał prawdziwy Happy End. Wybór należny do mnie.

błogosławiona kreatywność

Łk 16, 1-8

Ciągle zadziwia mnie logika Słowa… Pochwala dotyczy dziś tego, kto dla ocalenia własnej skóry posunął się do nieuczciwych rozwiązań…?

I tu zaczyna się mój problem… Czyżby była to pochwała nieuczciwości? Pochwała zaradności, która buduje na oszustwie?
Przecież Bóg jest prawowierny, jest Prawdą i Sprawiedliwością.

Więc o czym to dzisiejsze Słowo…?
O tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia. O tym, że jest w nas – w synach tego świata – potencjał, kreatywność, pomysłowość, mądrość i roztropność, która może służyć ocaleniu samego siebie, a w dalszej kolejności ocaleniu bliźnich…

Zawsze jest wyjście. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Po mojej stronie leży tylko otwarcie się na twórcze rozwiązania, które Serce Ojca złożyło w moim sercu…
On jest Panem wszystkich moich życiowych sytuacji.

Świętość

Jedno słowo – ŚWIĘTOŚĆ…

Nie ta ustanowiona, nadana, jako cecha charakteryzująca danego człowieka, lecz ta pierwotna, realna, codzienna…

Świętość, która codziennie dźwiga się z popiołu swojej własnej słabości. Świętość pisana ludzkimi łzami i radościami… Świętość, która zna miłosierdzie, bo zna grzech… Świętość, która kocha pomimo i ponad wszystko, która swe źródło ma w nadziei złożonej w Bogu, która czerpie z Niego samego…
Święci/błogosławieni/szczęśliwi ci, którzy się smucą, płaczą, są miłosierni, sprawiedliwi, czystego serca, wprowadzający pokój, cierpiący prześladowanie i przyjmujący odrzucenie ze względu na Jezusa…

To o mnie i o tobie.

Bo każdego dnia się staram. Każdego dnia na nowo wybieram drogę świętości, wybieram Jezusa…

Wszystkiego dobrego na dziś i na każdy dzień tej podroży – mój Święty Towarzyszu ewangelicznej drogi…