Cisza (γαλήνη galēnē)

I mówi im: Czemu bojaźliwi jesteście małej wiary? Wtedy powstawszy rozkazał wichrowi i jezioru i stała się cisza wielka. (Mt 8,26)

καὶ λέγει αὐτοῖς· τί: δειλοί ἐστε, ὀλιγόπιστοι; τότε ἐγερθεὶς ἐπετίμησεν τοῖς ἀνέμοις καὶ τῇ θαλάσσῃ, καὶ ἐγένετο γαλήνη μεγάλη.

Pod pewnym kątem patrzenia na tę scenę, można zauważyć, że równie dużo hałasu zrobili uczniowie swoim lękiem, przerażeniem. Jezus zatem najpierw ucisza ich wewnętrzny niepokój, a dopiero potem rozkazuje żywiołem. W obu obszarach, w tym, co wewnątrz i na zewnątrz, nastaje cisza.

Mateusz nazywa tę ciszę wielką. Nawet po grecku brzmi jakoś tak łagodnie: galene megale. Ta cisza obejmuje głębokości mojego lęku. Uspokaja rozwichrzoną wyobraźnię, która generalnie mnie albo czymś nęci, albo zastrasza. Ta cisza nie jest przed burzą. Ona wprowadza pokój i daje pewność, że Pan Jest blisko i jest bliski.

Wewnątrz zewnętrznego.

Wybudować (οἰκοδομέω oikodomeō)

I Ja zaś tobie mówię, że ty jesteś Piotr, i na tej skale wybuduję Moją eklezję i bramy hadesu nie zmogą jej. (Mt 16,18)

κἀγὼ δέ σοι λέγω ὅτι σὺ εἶ Πέτρος, καὶ ἐπὶ ταύτῃ τῇ πέτρᾳ οἰκοδομήσω μου τὴν ἐκκλησίαν καὶ πύλαι ᾅδου οὐ κατισχύσουσιν αὐτῆς.

To cud, że na takiej kruchej, popękanej skale Jezus buduje nadal swoją wspólnotę wezwanych do Ewangelii, do życia, do Eucharystii.

W słowie „wybuduję” (οἰκο-δομήσω) pojawia się jako część słowo dom „oikos”. Zatem i przy mojej pomocy Pan Jezus chce budować dom więzi, przyjęcia, zaufania, miłości wzajemnej.

Ma znaczenie zatem każdy prawdziwy gest, ma swoją wartość dobre słowo, gdyż jest budowaniem Domu Bożego.

Przyjmować (δέχομαι dechomai)

Przyjmujący was Mnie przyjmuje, i przyjmujący Mnie przyjmuje Posyłającego Mnie. (Mt 10,40)

Ὁ δεχόμενος ὑμᾶς ἐμὲ δέχεται, καὶ ὁ ἐμὲ δεχόμενος δέχεται τὸν ἀποστείλαντά με.

Ojciec, Jezus, i my między Nimi. Prostota tego zdania polega na tym, że chodzi o wzajemne przyjęcie. Nie o prezenty, argumenty, nie o fasadę i poprawność czy dyplomację, gdyż za tym wszystkim stoi jakiś interes. To jedno zdanie obejmuje całe bogactwo więzi danych nam w Osobach, w tym Kim są.

Pierwsze, co mam zrobić dziś, to przyjąć, zanim sam stanę się darem dla innych. Odkryć obdarowanie, którego sznureczek powiązań prowadzi aż do Ojca, który jest w Niebie.

Skończyły się najdłuższe dni.

Dotknąć (ἅπτω haptō)

I wyciągnąwszy Rękę dotknął go mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast został oczyszczony jego trąd. (Mt 8,3)

καὶ ἐκτείνας τὴν χεῖρα ἥψατο αὐτοῦ λέγων· θέλω, καθαρίσθητι· καὶ εὐθέως ἐκαθαρίσθη αὐτοῦ ἡ λέπρα.

Dotyk jako zmysł komunikuje nas niemal bezpośrednio z zewnętrznym światem a jako gest, pozwala nam nawiązać relację, podtrzymać ją, odnowić. Gest Jezusa wobec trędowatego przywrócił zdrowie. Przywrócił go do życia, do więzi. Mógł w końcu przytulić swoich bliskich, zasiąść z nimi do posiłku, zamieszkać we wspólnym domu.

Uzdrowienie dokonało się przez dotyk. Wypłynęło z serca Jezusa, z decyzji, gdy powiedział: „Chcę”. To wewnętrzna intencja sprawia czy dotyk przynosi nowe życie i radość, czy pogrąża w bólu poniżenia i wykorzystania.

Imię (ὄνοµα onoma)

I zażądawszy tabliczki napisał: „Jan jest imię jego”. I wszyscy się dziwili. (Łk 1,63)

καὶ αἰτήσας πινακίδιον ἔγραψεν λέγων, Ἰωάννης ἐστὶν ὄνοµα αὐτοῦ. καὶ ἐθαύµασαν πάντες.

Każdy byt ma swoją nazwę, która odpowiada roli do spełnienia. Jeśli jakaś osoba ma odegrać rolę z Boskiego nadania, wtedy jej imię nadawane jest przez samo Niebo. Nawet jeśli wyboru imienia dokonuje człowiek, to imię zawiera w sobie działanie Boga jak np.: Zachariasz – Bóg pamięta; Elżbieta – Bóg przysiągł; Maryja – wywyższona; Jan – Bóg jest łaskawy.

Chrystus zna Cię po imieniu (J 10,3). Twoje imię ma stale przed oczami, na dłoniach (Iz 49,16). Nadał Ci Swoje Imię (Ap 22,4). Jesteś Jego dzieckiem (1J 3,1).

Znajdować (εὑρίσκω heyriskō)

Jak ciasna brama i wąska droga, która prowadzi do życia i nieliczni są znajdujący je. (Mt 7,14)

τί στενὴ ἡ πύλη καὶ τεθλιμμένη ἡ ὁδὸς ἡ ἀπάγουσα εἰς τὴν ζωὴν καὶ ὀλίγοι εἰσὶν οἱ εὑρίσκοντες αὐτήν.

Chwilę wcześniej Pan mówi: Kto szuka, znajduje. (Lekcjonarz omija kilka wersetów. Zawsze się zastanawiam po co ta „chirurgia – logotomia” tekstu). Zatem chodzi o odwagę szukania życia. Chrześcijanin nie łyka wszystkiego, co napotka na drodze, lecz szuka drogocennej perły. Jest zorientowany na to, co najcenniejsze. Przeciska się choćby przez ucho igielne, aby zostawić zbędny balast i zamieszkać w ogrodzie Pana. Po hebrajsku taki ogród to „karmel”.

Droga i Brama to dwa z wielu Imion Jezusa. W Wieczerniku Droga doprowadziła do Prawdy i Życia w obfitości.

Na Górze Perzowej.

Przejrzeć (διαβλέπω diablepō)

Obłudniku, wyrzuć najpierw z oka twego belkę i wtedy przejrzysz (aby) wyrzucić drzazgę z oka brata twego. (Mt 7,5)

ὑποκριτά, ἔκβαλε πρῶτον ἐκ τοῦ ὀφθαλμοῦ σοῦ τὴν δοκόν, καὶ τότε διαβλέψεις ἐκβαλεῖν τὸ κάρφος ἐκ τοῦ ὀφθαλμοῦ τοῦ ἀδελφοῦ σου.

Proces widzenia nie zamyka się tylko do optyki. To, co widzimy wiąże się z tym, co mamy w głowie, czyli z naszą wiedzą, wyobrażeniem, uprzedzeniem itp. Jezus chce nam dziś pomóc uwolnić się od obłudy, która jest jak ciężka kłoda zniewalająca moje oczy. Oczy na uwięzi, klapki na oczach, różowe okulary, ślepy ślepego, krzywe zwierciadło – oto lista belek do wyrzucenia z głowy, aby zacząć widzieć piękno oczu brata i siostry, w których najczęściej odbija się Niebo.

Symetria nieba i ziemi.

Policzyć (ἀριθμέω arithmeō)

Wasze zaś i włosy głowy wszystkie policzone są. (Mt 10, 30)

ὑμῶν δὲ καὶ αἱ τρίχες τῆς κεφαλῆς πᾶσαι ἠριθμημέναι εἰσίν.

Boska arytmetyka jest „nieobliczalna” skoro potrafi policzyć wszystkie włosy na wszystkich głowach. Tak właśnie jest wspaniała Boża Opatrzność. Nawet wróble nosi w Swoich niewidzialnych rękach, ukrytych w wietrze. O ileż bardziej nas, ukrytych w Jego Sercu.

A nam włosy siwieją od nadmiaru trosk i lęku. Ale potem stają się znakiem mądrości, gdy tylko odkryjemy jak bardzo Ojciec nas kocha.

Co prawda nie wróble ale beztroskie kaczki.

Pokrzepić (ἀναπαύω anapauō)

Przyjdźcie do Mnie wszyscy utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię. (Mt 11,28)

Δεῦτε πρός με πάντες οἱ κοπιῶντες καὶ πεφορτισμένοι, κἀγὼ ἀναπαύσω ὑμᾶς.

Dosłownie pojawia się tu znane nam słowo z muzyki: „pauza”. Pauza w muzyce jest chwilą ciszy, aby mógł wybrzmieć do końca akord, aby zatrzymać chwilę.

Jezus chce mi dać swoją ciszę, swoje wytchnienie, zrobić mi pauzę, tzn. zatrzymać mnie przy Sobie, przy Jego Sercu. Jest szansa, że usłyszę Jego rytm, rozpoznam Jezusowe metrum – miarę miłości.

Jest taka teoria, a może i sprawdzona praktyka, że gdy osoby są blisko siebie i bliskie sobie to zaczyna im się ustalać jednakowy puls serca. Swoista syntonia. Niech moje serce zrówna się z Sercem Jezusa. JEZU CICHY I POKORNEGO SERCA…

Ukryty/wewnętrzna postać (κρυπτός kryptos)

Aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu (wewnętrzną postać), odda tobie. (Mt 6,4)

ὅπως ᾖ σου ἡ ἐλεηµοσύνη ἐν τῷ κρυπτῷ· καὶ ὁ πατήρ σου ὁ ßλέπων ἐν τῷ κρυπτῷ ἀποδώσει σοι.

Kazanie na Górze to mowa do chrześcijan – nowych ludzi. Jezus nadaje nowe Prawo (jest przecież nowym Mojżeszem), mówi o nowym kulcie, jaki sprawuje nowy lud z nowym Prawem. Ważne jest to, co ukryte, co jest wewnątrz mnie (co tylko widzi Ojciec), a co chcę dać na ofiarę (por. 1 Sm 16,7).

Ojciec dał mi wszystko, On taki jest. Dał mi Syna, Ten z kolei posłał Ducha. Czy nie jest tak, że przez post i jałmużnę ja zaczynam oddawać Mu siebie? Nie chodzi o posiadanie/nie posiadanie „niebieskiego” konta w Niebie, gdzie składam depozyt przez hojne jałmużny i surowe posty, ale o samą relację z Ojcem – osobistą i wewnętrzną – która ukaże się w pełni w przyszłym życiu.