Mądrość (sofia)

27.11.2019 Łk 21, 12-19

ἐγὼ γὰρ δώσω ὑµῖν στόµα καὶ σοφίαν ᾗ οὐ δυνήσονται ἀντιστῆναι ἢ ἀντειπεῖν ἅπαντες οἱ ἀντικείµενοι ὑµῖν.

„Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.” Łk 21,15

Kiedy Jezus mówi o przyszłości, to tak naprawdę pokazuje teraźniejsze wydarzenia. On to przewidział i wie, co dzieje się z Jego wybranymi. Historia całego świata znajduje się w Bożych rękach nawet gdy po ludzku wydaje się być bez nadziei na lepsze jutro, zatopiona w mroku. On daje słowo, mądrość i przekonanie swoim świadkom, że „niesprawiedliwość historii nie może być ostatnim słowem” w dziejach (por. Spe salvi p. 43). Mądrość działająca we mnie i słowo Boże wybiegają daleko poza ziemskie sprawy i potrafią mi objawić, że to obecne życie zmienia się, ale się nie kończy.

Mina (mna)

20.11.2019 r. Łk 19,11-28

παρεγένετο δὲ ὁ πρῶτος λέγων, Κύριε, µνᾶ σου δέκα προσηργάσατο µνᾶς.

„Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min.” Łk 19,16

Wczoraj gościliśmy w domu Zacheusza, zwierzchnika celników. Pewnie dlatego, po tym epizodzie, Jezus opowiada przypowieść o minach.

Jedna mina to ok. 436 gram złota/srebra. Dzisiejsza cena 1 g złota to ok. 200 zł, więc 1 mina dziś to ok. 87 tys. złotych. Pierwszy sługa (doulos) zarabia dziesięciokrotność otrzymanej kwoty, drugi pięciokrotność. I za każdym razem słudzy podkreślają, że to mina otrzymana od Pana przysporzyła kolejnych, nie spryt, bystrość czy zapobiegliwość obdarowanego. To dar otrzymany od Pana ma w sobie tę niezwykłą siłę. Moją miną, którą otrzymuję to słowo Jezusa i Jego Ciało. Ten podwójny dar ma moc pomnożyć królestwo Boże.

Podobnie Piotr, Andrzej, Jan i Jakub dwukrotnie (raz przy powołaniu, drugi po zmartwychwstaniu) choć w ciągu nocy nic nie złowili, to na słowo Pana łowią mnóstwo ryb. To dzięki słowu, które głosił Piotr za pierwszym razem zostaje ochrzczonych 3 tys. osób za drugim 5 tys. W trakcie gdy jeszcze głosi słowo w domu Korneliusza, Duch Święty zstępuje na słuchających.

Tego ogromnego daru nie można zawinąć w chustkę (soudarion) tak jak się owija zmarłego (por. J 11,44; 20,7).

Dziewięciu (ennea)

13.11.2019 Łk 17, 11-19

ἀποκριθεὶς δὲ ὁ Ἰησοῦς εἶπεν, Οὐχὶ οἱ δέκα ἐκαθαρίσθησαν; οἱ δὲ ἐννέα ποῦ;

„Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?”
Łk 17,17

To dziwny moment w Ewangelii, bo z jednej strony dziesięciu uzdrowionych i jeden dziękuje (greckie eucharisteó). Co ciekawe to jedyny taki fragment we wszystkich Ewangeliach, w którym uzdrowiony dziękuje samemu Jezusowi. Przy okazji innych cudów ludzie są osłupieni albo zachwyceni, wpadają w zachwyt Bogiem, zapominając o czysto ludzkim odruchu: nie dziękują Temu, który jest bezpośrednią przyczyną uzdrowienia.

Dziesięciu uwierzyło Jezusowi, na Jego słowo udali się w drogę i zostali oczyszczeni. Moc zbawczą ma tylko wiara Samarytanina, bo prowadzi go do spotkania z Jezusem. Wydaje się, że wezwanie Chrystusa „idź!” odnosi się do dawania świadectwa, do szukania pozostałych „dziewięciu”.

Przypomnieli

09.11.2019.

ἐμνήσθησαν οἱ μαθηταὶ αὐτοῦ ὅτι γεγραμμένον ἐστίν· ὁ ζῆλος τοῦ οἴκου σου καταφάγεταί με.

Przypomnieli sobie uczniowie Jego że jest napisane: Gorliwość domu twego pożera mnie.

Gesty Jezusa przywracają uczniom pamięć, zaczynają łączyć ze sobą fakty i słowa. Składa im się w całość wydarzeńie i Słowo.

To dlatego mam codziennie być ze Słowem, aby przywracało mi pamięć, abym nie ulegał bezmyślnej amnezji, aby nie więdły moje neuropołączenia miedzy tym, co widzę i tym, co słyszę.

Będę sobie dziś przypominał to wydarzenie. Jezus z biczem w ręku i mieczem Słowa. Oczyszcza i stawia granice. Oddziela we mnie profanum od sacrum. Wyrzuca mój wewnętrzny handel o czas, o uwagę, o miejsce dla Niego samego.

Już widzę jak się kurzy za tymi wołami i baranami wybiegającym z dziedzińca świątyni serca.

Nienawidzić (miseó)

6.11.2019 Łk 14, 25-33

Εἴ τις ἔρχεται πρός µε καὶ οὐ µισεῖ τὸν πατέρα ἑαυτοῦ καὶ τὴν µητέρα καὶ τὴν γυναῖκα καὶ τὰ τέκνα καὶ τοὺς ἀδελφοὺς καὶ τὰς ἀδελφάς, ἔτι τε καὶ τὴν ψυχὴν ἑαυτοῦ, οὐ δύναται εἶναί µου µαθητής.

„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.” Łk 14,26

Jezus stawia siebie na jednej szali, a na drugiej ucznia i jego bliskich. Wybór jaki stawia przed słuchającymi jest radykalny – bierze się to z języka hebrajskiego, gdzie nie ma stopniowania, a rzeczywistość oddawana jest za pomocą skrajnych określeń. Jeśli ktoś chce być Jego uczniem, to opowiada się za Jego osobą i nauką, a relacje z rodziną układa w taki sposób, by nie przesłonić Chrystusa. Przykazanie miłości Boga angażuje całe serce, całą duszę, cały umysł i wszystkie siły – oczyszcza miłość własną, żeby kochać jak Bóg.

Wymawiać się

„Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu” (Łk 14,16b)

Przygotował stoły. Już cieszył się na spotkanie z zaproszonymi. Posłał po nich sługi, a oni… zaczęli się wymawiać.

παραιτέομαι (paraiteomai) – wymawiać się, odpraszać się, odwoływać przyjęcie zaproszenia

Każdego dnia Jezus zaprasza mnie na ucztę Słowa. Zaprasza na ucztę Eucharystii. Każdego dnia wychodzi mi naprzeciw. Każdego dnia czeka, aby się ze mną spotkać na medytacji, na Eucharystii. A ja?

Czy przyjmuję Jego zaproszenie? A może wciąż znajduję wymówki? Zmęczenie, brak czasu, potrzeba zdobywania dóbr materialnych, liczne obowiązki… Jakże łatwo jest mi wymówić się przed Jezusowym zaproszeniem. Odrzucić je…

A Jezus? Każdego dnia wychodzi do mnie z perykopą na dziś, ze swoim Słowem. Każdego dnia oddaje mi się na ołtarzu. Każdego dnia wierzy, że przyjmę Jego zaproszenie… bo mnie kocha.

Foto Michał Bojczuk

Odwdzięczyć

καὶ μακάριος ἔσῃ, ὅτι οὐκ ἔχουσιν ἀνταποδοῦναί σοι, ἀνταποδοθήσεται γάρ σοι ἐν τῇ ἀναστάσει τῶν δικαίων.

I szczęśliwy bedziesz, gdyż nie mają (jak) odwdzięczać tobie, w zamian oddane będzie tobie w powstaniu sprawiedliwych. (Łk 14,14)

Strona bierna tego czasownika sugeruje że to sam Bóg będzie wdzięczny. On w zamian za gościnę tych, z którymi się utożsamił, przyjmie Cię do swojej radości.

Jedynie trzeba przekroczyć ten ekonomiczny próg, wyjść poza logikę kupowania kogoś lub sprzedawania siebie. Nie uprawiać handlu dobroczynności. Zapomnieć, że się daje, nie przekładać z ręki lewej do prawej.

Wtedy twoje szczęście zabłyśnie.

Dzisiaj

καὶ ὡς ἦλθεν ἐπὶ τὸν τόπον, ἀναβλέψας ὁ Ἰησοῦς εἶπεν πρὸς αὐτόν· Ζακχαῖε, σπεύσας κατάβηθι, σήμερον γὰρ ἐν τῷ οἴκῳ σου δεῖ με μεῖναι.

I gdy przyszedł na to miejsce, spojrzawszy w górę Jezus powiedział do niego: Zacheuszu szybko zejdź, dzisiaj bowiem w domu twoim trzeba mi przebywać. (Łk 19,5)

Jezusowe „dzisiaj” nigdy się nie przedawnia. Tak jakby wędruje z dnia na dzień, z miejsca na miejsce. Gdy przechodzi przez moje miasto, gdy chodzi moimi ścieżkami, ulicami.

Jezusowe „dziś” na nowo objawia Jego imię: Ja Jestem.

Dziś jest czas na to by dać się znaleźć, czas by szukać oczu Jezusa, Jego spojrzenia. Co zobaczy Jezus gdy spojrzy mi w oczy? Co zobaczę w Jego spojrzeniu?

Świętość

Jedno słowo – ŚWIĘTOŚĆ…

Nie ta ustanowiona, nadana, jako cecha charakteryzująca danego człowieka, lecz ta pierwotna, realna, codzienna…

Świętość, która codziennie dźwiga się z popiołu swojej własnej słabości. Świętość pisana ludzkimi łzami i radościami… Świętość, która zna miłosierdzie, bo zna grzech… Świętość, która kocha pomimo i ponad wszystko, która swe źródło ma w nadziei złożonej w Bogu, która czerpie z Niego samego…
Święci/błogosławieni/szczęśliwi ci, którzy się smucą, płaczą, są miłosierni, sprawiedliwi, czystego serca, wprowadzający pokój, cierpiący prześladowanie i przyjmujący odrzucenie ze względu na Jezusa…

To o mnie i o tobie.

Bo każdego dnia się staram. Każdego dnia na nowo wybieram drogę świętości, wybieram Jezusa…

Wszystkiego dobrego na dziś i na każdy dzień tej podroży – mój Święty Towarzyszu ewangelicznej drogi…