Służyć (λατρεύω latreuō)

i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

καὶ αὐτὴ χήρα ἕως ἐτῶν ὀγδοήκοντα τεσσάρων,) ἣ οὐκ ἀφίστατο τοῦ ἱεροῦ νηστείαις καὶ δεήσεσιν λατρεύουσα νύκτα καὶ ἡμέραν.
(Łk 2,37)

Służba może kojarzyć się w najróżniejszy sposób. Można sługę postrzegać jako niewolnika, który wykonuje najprostsze czynności, bądź też jako człowieka poświęcającego swoje życie dla wyższych celów. W tym wszystkim może umknąć jeden ważny element: profesjonalizm. Nawet Hegel dostrzegał to, że niewolnik przez zdobywanie umiejętności, w pewnym momencie przewyższa swojego rozleniwionego pana. W służbie Bogu (λατρεύω) można o tym zapomnieć także, choć samo słowo użyte przez św. Łukasza już sugeruje kwalifikacje sługi. W żadnym fachu fuszerka nie jest mile widziana, a w czci Chrystusowi zdarza się poprzestawać na kompletnej bylejakości (liturgii, modlitwy osobistej, relacji). Niechże Anna dziś nas zawstydza swoim oddaniem, nie tyle samemu służeniu, ale Bogu.

pixabay.com

Czas (χρόνος chronos)

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna.

Τῇ δὲ Ἐλισάβετ ἐπλήσθη ὁ χρόνος τοῦ τεκεῖν αὐτήν, καὶ ἐγέννησεν υἱόν
(Łk 1,57).

Język grecki proponuje dwa określenia na czas. Jedno to καιρός (kairos) i oznacza właściwy moment, odpowiednią chwilę. Drugi natomiast to χρόνος. Ten z kolei charakteryzuje upływające momenty życia. Dziś u Elżbiety, w sumie, występują dwa na raz. Święty Łukasz pisze, że wypełnił się czas, aby porodziła i staje się to niebywałym przełomem zarazem. Może się nam zdarzać, że wypatrujemy swojej szansy w życiu, jakby miała się pojawić niespodziewanie i nagle. Tymczasem może to właśnie upływający χρόνος codzienności doprowadza nas do wielkich rzeczy. Ostatecznie ma nas w końcu przygotować na spotkanie z Chrystusem.

pixabay.com

Zbytek (τρυφή tryfē)

Po co więc wyszliście? Zobaczyć człowieka wytwornie ubranego? Ci, którzy wspaniale się ubierają i żyją w przepychu, mieszkają w królewskich pałacach. (Łk 7,25)

ἀλλὰ τί ἐξήλθατε ἰδεῖν; ἄνθρωπον ἐν μαλακοῖς ἱματίοις ἠμφιεσμένον; ἰδοὺ οἱ ἐν ἱματισμῷ ἐνδόξῳ καὶ τρυφῇ ὑπάρχοντες ἐν τοῖς βασιλείοις εἰσίν (Łk 7,25).

John B. Calhoun w latach 1968-1972 przeprowadził znany eksperyment, który w powszechnej świadomości zachował się pod nazwą “mysiej utopii”. W tym doświadczeniu zostały stworzone idealne warunki życiowe dla gryzoni, po czym przyglądano się jak będzie rozwijała się cała populacja. Ku zdziwieniu Calhoun’a życie w zbytku doprowadziło do wyginięcia wszystkich myszy biorących udział w eksperymencie. Gdy Pan Jezus mówi, w sumie, o przeciwieństwie Jana Chrzciciela, święty Łukasz używa słowa τρυφή, co znaczy zbytek, a oznacza wręcz znudzony styl życia . Można rzec, że przeciwieństwem ostatniego proroka Starego Testamentu jest postać ministra z kultowego filmu Miś. Ów dygnitarz mówi: Ja ci powiem: ja już wszędzie byłem. Nie chce mi się. Za to Irena lata jak szalona. Trzeba bardzo uważać, żeby nie zanudzić się światem, bo łatwo przegapić wtedy jego Stwórcę.

pixabay.com

Używać siły (βίαζομαι-biadzomai)

Od czasów Jana Chrzciciela aż do tej pory królestwo niebieskie doznaje gwałtu i gwałtownicy je zdobywają.

πὸ δὲ τῶν ἡμερῶν Ἰωάννου τοῦ βαπτιστοῦ ἕως ἄρτι ἡ βασιλεία τῶν οὐρανῶν βιάζεται, καὶ βιασταὶ ἁρπάζουσιν αὐτήν (Mt 11,12).

Słowo βίαζομαι (używać siły) jest użyte w Nowym Testamencie tylko dwa razy. Raz w dzisiejszym fragmencie i kolejny w Łk 16,16, który jest tekstem paralelnym do perykopy z Ewangelii Mateusza. Za każdym razem zastosowane jest w pozytywnym aspekcie. Jeżeli zestawimy to słowo z ἁρπάζω, które znaczy chwytać/łapać, to aż się prosi o podsumowanie tomaszowym: gratia supponit naturam (łaska bazuje na naturze). Bóg jest wobec człowieka nastawiony fenomenalnie życzliwie, co też słyszymy w pierwszym czytaniu z Proroka Izajasza. Jednak Królestwo Boże samo się nie złapie. Nasz Pan ewidentnie lubi współpracę z ludźmi, dlatego nie przymusza do przyjęcia zbawienia, ale pozwala, by było ono na wyciągnięcie ręki.

źródło: pixabay.com

Wiatr (ἄνεμος – anemos)

Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony

καὶ κατέβη ἡ βροχὴ καὶ ἦλθον οἱ ποταμοὶ καὶ ἔπνευσαν οἱ ἄνεμοι καὶ προσέπεσαν τῇ οἰκίᾳ ἐκείνῃ, καὶ οὐκ ἔπεσεν, τεθεμελίωτο γὰρ ἐπὶ τὴν πέτραν (Mt 7,25).


Kataklizmy, o których mówi dzisiaj Jezus, wydają się być nieuniknione. Deszcze spadają, potoki wzbierają, a wiatry sieją zniszczenie na swej drodze. Słowo ἄνεμος, poza znaczeniem wiatru, może także nawiązywać do pustej doktryny. Współczesność wręcz daje możliwości, by każde przemyślenie miało ujście w mediach… niestety. Często można spotkać “pobożne rozważania”, które są w stanie zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Warto, w czasie Adwentu, szczególnie przyjrzeć się swojej wierze i temu czym się karmimy, ufając, że nawet, gdy spotkamy pustosłowie, to nic nie zrobi naszej wierze zbudowanej na skale.

pixabay.com

Za Mną (ὀπίσω μου opisō mu)

I mówi im: Pójdźcie za Mną i uczynię was rybakami ludzi. (Mt 4,19)

καὶ λέγει αὐτοῖς· δεῦτε ὀπίσω μου, καὶ ποιήσω ὑμᾶς ἁλιεῖς ἀνθρώπων.

Pierwszą strategią w powołaniu jest zasada pociągania. Podobnie jak w Janowej Ewangelii: “Chodźcie i zobaczycie”. Pójść za Jezusem oznacza dać się pociągnąć w pierwszym entuzjaźmie spotkania, radości poznawania. Pan nadaje też sens tej drodze. “Uczynię was…”, tzn. nauczę was, jak pociągać nie ku sobie, lecz ku Ojcu.

Wśród wielu wektorów i sił, które nas próbują pchać, dobrze jest zatrzymać się na chwilę i dopuścić pytanie samego Jezusa: “Czego szukacie?”, tzn. co was pociąga, jakie macie pragnienia? Warto zobaczyć, czy moje życie dokonuje się tylko na poziomie reaktywnym, czy też i na poziomie proaktywnym. Czy żyję jedynie na zasadzie, że coś ciągle trzeba zrobić, czy też odkrywam wolność w wyborze drogi, zaangażowania?

Ale (ἀλλά alla)

I rozsądziwszy setnik mówił: Panie, nie jestem godny, abyś wszedł pod dach mój, ale jedno powiedz słowo i będzie uzdrowieniu sługa mój. (Mt 8,8)

καὶ ἀποκριθεὶς ὁ ἑκατόνταρχος ἔφη· κύριε, οὐκ εἰμὶ ἱκανὸς ἵνα μου ὑπὸ τὴν στέγην εἰσέλθῃς, ἀλλὰ μόνον εἰπὲ λόγῳ, καὶ ἰαθήσεται ὁ παῖς μου.

Spójnik „ale” po polsku brzmi podobnie do greckiego słowa ἀλλά. Dziś wskazuje na wiarę, która robi krok dalej w zaufaniu. W codzienności mamy swoje różne „ale”, np. krytyczne, wątpiące, podważające. Mówimy „tak, ale…” bo mamy swoją prawdę, swoje przekonania, swoją rację. Setnik swoim wyznaniem wpisał się na stałe w liturgię Eucharystii. Moje „ale, lecz” może nabrać nowego znaczenia. Może stać się aktem przejścia od niewiary ku wierze, od zwątpienia do zaufania, podobnie jak w słowach ojca: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,24)

Warto jeszcze dodać, że wyznanie setnika poprzedzone jest czasownikiem w czasie przeszłym niedokonanym – „mówił”. Wskazuje to na trwającą czynność. Rozpoczęła się i trwa nadal. Trwa nadal w naszym wyznaniu wiary: „Nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie…”

Sprawiedliwość (צְדָקָה ṣeḏāqâ)

W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością. (Jr 33,16)

Sprawiedliwość (צְדָקָה ṣeḏāqâ), w języku hebrajskim w Starym Testamencie słowo to ma bardzo szeroką gamę zastosowań, od sprawiedliwości związanej z prawem, sądem i wyrokiem (מִשְׁפָּט mišpāṭ), poprzez słuszność, rację, aż po ratunek, wymierzenie sprawiedliwości i usprawiedliwienie.

Przez proroka Jeremiasza Bóg zapowiada, że wzbudzi potomstwo sprawiedliwe Dawidowi, które będzie wymierzać sprawiedliwość. Działanie Boga, który wymierzając sprawiedliwość ratuje nas od nieprzyjaciela, który niesprawiedliwie nas uciska, budzi w naszych sercach nadzieję ocalenia. To wymierzanie sprawiedliwości przez potomka Dawidowego jest dostąpieniem zbawienia przez Judę. Wreszcie uciemiężeni zostaną wyzwoleni a Jerozolima otrzyma nowe imię: Pan naszą sprawiedliwością (Jr 33,16).

We fragmencie Ewangelii Łukasza, dzisiaj cytowanym (Łk 21,25-36), Pan Jezus zapewnia nas, że kiedy staniemy w obliczu apokaliptycznych znaków nadejścia Syna Człowieczego w Jego mocy i chwale, możemy być spokojni i pewni jednego, że zbliża się nasze zbawienie. Ponieważ jednak paruzja może nas zaskoczyć, a serce być ociężałe od nadmiaru trosk doczesnych, Jezus wzywa nas do czuwania i trzeźwego patrzenia na wydarzenia.

Taką postawę chrześcijanina czuwającego, określa bardzo dobrze jedna z aklamacji Mszy św., kiedy mówimy: głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.

Czuwać (ἀγρυπνέω agrypneō)

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. (Łk 21,36)

ἀγρυπνεῖτε δὲ ἐν παντὶ καιρῷ δεόμενοι ἵνα κατισχύσητε ἐκφυγεῖν ταῦτα πάντα τὰ μέλλοντα γίνεσθαι καὶ σταθῆναι ἔμπροσθεν τοῦ υἱοῦ τοῦ ἀνθρώπου.

Czuwać, to trwać bez snu w trosce o kogoś. Najlepszym obrazem czuwania jest matka przy chorym dziecku, która nie śpi, ma oczy otwarte, jest całą noc na nogach, nie zmruży oka, siedzi przy maleństwie do rana i ma cały czas rękę na pulsie. Również ojciec czuwa nad bezpieczeństwem swojego domu i rodziny, czy też straże pilnujące granicy. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, co znaczy, że Pan Bóg czuwa nad nami i “się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże”. Nasze czuwanie jest odpowiedzią na troskę Boga o nas i o cały świat, jest trzymaniem straży razem z Panem Bogiem, z Synem Człowieczym, o którym jest mowa w Ewangelii. Możemy więc powtórzyć za poetą:
“Czuwanie
to nasze powołanie.
Czuwasz ty, czuwam ja
Strażnicy to są dwa”.

Zamieszkała ziemia (οἰκουμένη oikumene)

Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu tego, co ma nadejść na ziemię, gdyż moce niebieskie zostaną wstrząśnięte. (Łk 21,26)

ἀποψυχόντων ἀνθρώπων ἀπὸ φόβου καὶ προσδοκίας τῶν ἐπερχομένων τῇ οἰκουμένῃ, αἱ γὰρ δυνάμεις τῶν οὐρανῶν σαλευθήσονται.

Ostatni czas na świecie wydaje się być sprzyjający na różnego rodzaju wizje apokaliptyczne. Czytania mszalne też jakby nie ułatwiają patrzenia w przyszłość. Nie jest w końcu łatwo się pogodzić z tym, że to, co się tworzyło z wielkim trudem, nagle się rozpada. W sumie, to tak można ująć słowo οἰκουμένη, czyli dosłownie zamieszkała ziemia. Kiedy Łukasz pisze o ludzkiej obawie przed tym, co ma przyjść na ziemię, to sugeruje rozpad cywilizacji zbudowanej na kiepskim fundamencie. Także, aby móc z podniesioną głową oczekiwać odkupienia, dobrze jest oprzeć swoje życie na Chrystusie jako podstawie.

źródło:pixabay.com