Słuchać (שָׁמַע šāma)

Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem! (Mk 12,29)

Słuchać (שָׁמַע – šāma) czasownik ten bardzo często pojawia się w języku hebrajskim biblijnym. Słuchanie jest istotną czynnością nie tylko w relacji międzyludzkiej, ale również w relacji z Bogiem. Narzędziem, którego używa Bóg, aby zakomunikować swoją wolę ludowi izraelskiemu jest słyszalne słowo. Interesującym jest, że czasownik ten występuje w prośbie Salomona w 1 Krl 3,9. W wielu przekładach to, o co młody król Salomon prosi Boga w tym wersecie, często tłumaczy się jako serce pełne rozsądku do sądzenia ludu i rozróżniana dobra od zła, w rzeczywistości użyty jest tam imiesłów czasownika słuchać (שָׁמַע – šāma). Tłumacząc dosłownie, Salomon prosi Boga o serce słuchające (לֵב שֹׁמֵעַ – lēḇ šōmēa) potrzebne do sądzenia ludu i rozróżniania dobra od zła.

W pierwszym czytaniu dzisiejszej Liturgii Słowa (Pwt 6,2-6) czasownik ten występuje w formie rozkazującej słuchaj Izraelu!  שְׁמַע יִשְׂרָאֵל – šema Yiśrā’ēl). Słowo, które Izrael usłyszy po tym wezwaniu, to stwierdzenie: YHWH jest naszym Bogiem, YHWH jedynie (w. 4). Dopiero kiedy Izrael usłyszał słowo o tym, że YHWH jest jedynym Panem, może także usłyszeć nakaz kochania Go całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.

Miłość Boga przez człowieka poprzedzona jest więc Jego słuchaniem, a dokładnie słuchaniem Jego Słowa. Jezus w Ewangelii (Mk 12, 28-34) rozszerzył nakaz miłości Boga o miłość do człowieka, o którym mówi Księga Kapłańska 19,18. W ten sposób nasza relacja do Boga, która ma kierunek wertykalny, uzyskała także wymiar horyzontalny i wyraża się we wszystkich naszych ludzkich relacjach. Jezus, cytując zarówno przykazanie miłości Boga jak i człowieka bezpośrednio po wezwaniu Słuchaj Izraelu! wskazuje na to, że nie tylko wiara, ale także miłość rodzi się ze słuchania.

Przed (ἔμπροσθεν emprosthen)

I oto człowiek pewien opuchnięty wodą zjawił się przed Nim. (Łk 14,2)

καὶ ἰδοὺ ἄνθρωπός oτις ἦν ὑδρωπικὸς ἔμπροσθεν αὐτοῦ.

Człowiek staje przed Bogiem w swojej niemocy. Gdyż, albo czegoś ma za mało, albo za dużo. Był jeden, który miał uschłą rękę, miał ją bez życia. Teraz staje przed Jezusem ktoś, kto cierpi na nadmiar wody w ciele. Jest jakby utopiony w swojej niemocy. Staje przed Tym, który jest w harmonii, pełen pokoju i szabatowego odpoczynku. Dlatego ratuje tego, który sam, o własnych siłach, nie jest w stanie wydostać się ze studni samotności, porzucenia. Staje w zasięgu Ręki, która go ocala.

Ostatni (ἔσχατος eschatos)

καὶ ἰδοὺ εἰσὶν ἔσχατοι οἳ ἔσονται πρῶτοι, καὶ εἰσὶν πρῶτοι οἳ ἔσονται ἔσχατοι.

Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi. Łk 13,30

W czasach Jezusa powszechne było zainteresowanie czasami ostatecznymi (to zainteresowanie karmiły Księga Henocha, Czwarta Księga Ezdrasza, Druga Księga Barucha). Chrystus nie daje się wciągnąć w społeczne spekulacje. Jego Ewangelia oznacza radosną nowinę o zbawieniu i ma swoje wymagania. Z jednej strony Nauczyciel uczynił wszystko, żeby zbawienie było dostępne dla każdego, z drugiej człowiek ma do spełnienia swoje zadanie – i nie przekracza ono jego możliwości. Polega ono na prowadzeniu życia według przykazania miłości Boga i bliźniego, czyli, de facto, prowadzeniu życia takiego jak Jezus. Zbawienie to indywidualna sprawa między Bogiem i człowiekiem, i żadne życie nie jest z góry przesądzone. Odrzucenie zbawienia jest tak samo realne, jak samo zbawienie.

Gałąź (κλάδος klados)

Podobne jest ziarnu gorczycy, które wziął człowiek i posiał w ogrodzie swoim, i wyrosło i stało się drzewem, i ptaki nieba zagnieździły się w jego gałęziach. (Łk 13,19)

ὁμοία ἐστὶν κόκκῳ σινάπεως, ὃν λαβὼν ἄνθρωπος ἔβαλεν εἰς κῆπον ἑαυτοῦ, καὶ ηὔξησεν καὶ ἐγένετο εἰς δένδρον , καὶ τὰ πετεινὰ τοῦ οὐρανοῦ κατεσκήνωσεν ἐν τοῖς κλάδοις αὐτοῦ.

Drzewo Królestwa Bożego zamiast gałęzi ma ramiona, które dają schronienie, unoszą w stronę nieba. Na każdym konarze wyrastają liście cnót z korzenia pokory. Płyną w nim soki życia – miłość. Rośnie tam gałąź nadziei. Jest wiecznie zielona, nieugięta. Po drugiej stronie wznosi się ku górze gałąź wiary. Ta też jest mocna, niezłomna.

Natychmiast (παραχρῆμα parachrēma)

I położył na nią ręce i natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. (Łk 13,13)

καὶ ἐπέθηκεν αὐτῇ τὰς χεῖρας· καὶ παραχρῆμα ἀνωρθώθη καὶ ἐδόξαζεν τὸν θεόν.

Przysłówek „natychmiast” w tej wersji występuje w Nowym Testamencie 18 razy. Większość lokalizacji związana jest z uzdrowieniami. Najczęściej w Ewangelii św. Łukasza. Niezwłoczny skutek wskazuje na dwie sprawy: realne działanie Boga, a po drugie: na żywą wiarę osób zaangażowanych w spotkanie z Panem Jezusem.

Jezus wypatrzył kobietę w synagodze, w pewnej wspólnocie. Sam rozpoznał jej stan, jej „uwiązanie” w niemocy. Uzdrowienie dzieje się w mocy słowa i gestu, bez zwłoki, wątpliwości i dywagacji. „Jesteś wolna…”

Niewidomy (עִוֵּר ‘iwwēr)

A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. (Mk 10,51)

Niewidomy (עִוֵּר ‘iwwēr) – termin ten, pochodzący od rdzenia ‘wr, występuje w Starym Testamencie 26 razy i prawie zawsze tłumaczony jest przez Septuagintę greckim słowem τυφλός (tyflos).

Ślepota jest uszczerbkiem fizycznym, podobnie jak głuchota czy inne kalectwo, ludzi, których prawo starotestamentalne uczyło szanować: Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł kłody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! (Kpł 19,10). Jednak w przestrzeni kultu, osoby te były dyskryminowane i uważane za niezdatne do sprawowania na przykład funkcji kapłańskich (Kpł 21,18). Z drugiej jednak strony, według proroka Jeremiasza (31,8), cytowanego w dzisiejszy pierwszym czytaniu, to właśnie ślepi i kulawi są w gronie tych, którzy będą przyprowadzeni do „strumienia wody” (w. 9).

Podobnie też znajdujemy teksty, według których to YHWH może uczynić ślepym, głuchym czy chromym (Wj 4,11), a jednocześnie Pismo mówi, że to YHWH uwalnia jeńców, Pan przywraca wzrok niewidomym (Ps 146).

Bardzo często przymiotnik עִוֵּר ‘iwwēr odnosi się do ślepoty wewnętrznej, do braku duchowej orientacji Izraela, i to właśnie YHWH ma moc uwolnić człowieka od zaślepienia: Sprawię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze, powiodę ich ścieżkami, których nie znają, ciemności zmienię przed nimi w światło, a wyboiste miejsca w równinę. Oto są rzeczy, których dokonam i nie zaniecham (Iz 42,16).

W dzisiejszej Ewangelii (Mk 10,46-52) postawa ślepca spod Jerycha kontrastuje mocno z zachowaniem uczniów Jezusa, szczególnie Jakuba i Jana, tuż przed przybyciem do tego miasta i spotkaniem z Bartymeuszem. On, ślepy żebrak, jest wewnętrznie jasno i mocno ukierunkowany na Jezusa, co wyraża głośnym wołaniem Jezusie, Synu Dawida, …. Ufa Jego mocy, a uzdrowiony staje się ostatnim uczniem, który dołączył do Niego tuż przed wejściem do Jerozolimy. Uczniowie natomiast, którzy cały czas, aż od Galilei, towarzyszą Mistrzowi, idą obok Niego totalnie zaślepieni i ukierunkowani na własne pragnienie władzy. To ujawnia ich totalne duchowe zagubienie i brak orientacji Jezusowej.

Tak naprawdę, to właśnie oni potrzebują uzdrowienia, podobnie jak i my, kiedy zaślepieni doczesnością idziemy za Jezusem pozbawieni światła rozeznania, żeby prawdziwie iść za Nim, zestrojeni z Nim, zdolni podzielić Jego los. Zaślepienie to uniemożliwia zjednoczenie z Jezusem. Stąd uzdrowiony ślepiec jest w Ewangelii Marka pokazany jako przykład prawdziwego ucznia, który potrzebuje uzdrowienia ze swego zaślepienia.

Należy dodać, że tylko kiedy zrozumiemy i przyjmiemy prawdę o naszym zaślepieniu i to, że znaleźliśmy się w „ślepej uliczce”, możemy zacząć wołać jak Bartymeusz: „Rabbuni! spraw, żebym przejrzał!”.

Owoc (καρπός karpos)

I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. (Łk 13,6)

Ἔλεγεν δὲ ταύτην τὴν παραβολήν· συκῆν εἶχέν τις πεφυτευμένην ἐν τῷ ἀμπελῶνι αὐτοῦ, καὶ ἦλθεν ζητῶν καρπὸν ἐν αὐτῇ καὶ οὐχ εὗρεν.

Smutne byłoby lato, czy też jesień, bez owoców. Kiedy jest urodzaj owoców, cieszą się gospodynie i robią dżemy, kompoty, wyciskają soki. W stolicy truskawki, w Korycinie częstują plackiem truskawkowym; sadownicy z Grójca sprzedają jabłka i liczą kasę; winiarze w Italii czy też w Beaujolais smakują wino; Czesi i Słowacy palą śliwowicę. Są owoce, więc jest radość. A jakie owoce przynosi drzewo mojego życia? Ile daje radości?

Trzymać razem (συνέχω synecho)

Chrzest mam przyjąć i jakże jestem udręczony, aż się to wypełni. (Łk 12,50)

βάπτισμα δὲ ἔχω βαπτισθῆναι, καὶ πῶς συνέχομαι ἕως.

Święty Wincenty Pallotti za swoje zawołanie przyjął słowa św. Pawła z 2 Kor 5,14a: ἡ γὰρ ἀγάπη τοῦ Χριστοῦ συνέχει ἡμᾶς (Miłość Chrystusa przynagla nas). Słowo, które się pojawia zarówno w dzisiejszej perykopie, jak i w tekście z Listu ma wiele znaczeń. Jednak w swoim pierwotnym przekazie sugeruje mocne trzymanie czegoś razem (σύν + ἔχω). Z powodzeniem zatem można stwierdzić, że Miłość Chrystusa trzyma nas razem, oraz nawiązując do dzisiejszej Ewangelii, że Jezus doznaje swoistego napięcia, aby wszystko już się wypełniło. Chociaż słyszymy dziś także zapowiedź podziałów, to jednak warto pamiętać, że Chrystus przychodzi po to, aby ukazywać prawdę. Można by rzec, że lepszy podział w prawdzie niż jedność w zakłamaniu.

źródło: pixabay.com

Rozciąć na dwa (διχοτομέω dichotomeō)

ἥξει ὁ κύριος τοῦ δούλου ἐκείνου ἐν ἡµέρᾳ ᾗ οὐ προσδοκᾷ καὶ ἐν ὥρᾳ ᾗ οὐ γινώσκει, καὶ διχοτοµήσει αὐτὸν καὶ τὸ µέρος αὐτοῦ µετὰ τῶν ἀπίστων θήσει.

To nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go rozciąć na dwoje i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. (Łk 12,46)

Na blogu było już kiedyś wspominane „kwadratowe”, czyli ograniczone myślenie/patrzenie (por. https://jednoslowo.com/2021/08/11/twoj-brat/). Dziś ten motyw powraca w osobie złego sługi (doulos). Pierwszy rządca niewolnik wydaje to, co jest potrzebne sługom swego Pana w odpowiednim czasie. Następnie Nauczyciel przedstawia prawdopodobną sytuację (o, zgrozo, niestety spotykaną) rządcy niewolnika wykorzystującego swoje stanowisko, zachowującego się tak, jakby zupełnie nie liczył się z wolą właściciela majątku, jakby sam był panem domu i służby. Takie bezmyślne, bez świadomości konsekwencji zachowanie ma swój kres. Przychodzi on o nieznanej godzinie, by można było przyłapać sługę na gorącym uczynku. Karą ma być rozcięcie na dwoje i posadzenie sługi z podobnymi do niego. Słówko dichotomeo (jak komentuje św. Hieronim) nie oznacza dosłownie rozcięcia człowieka przy użyciu miecza, ale oddzielenie go od wspólnoty wierzących (por. 1 Kor 5, 5). Opowieść kończy sentencja, że każde zachowanie pociąga za sobą konsekwencje.

Lampa (λύχνος lychnos)

Niech będą wasze biodra przepasane i lampy płonące. (Łk 12,35)

Ἔστωσαν ὑμῶν αἱ ὀσφύες περιεζωσμέναι καὶ οἱ λύχνοι καιόμενοι·

W dobie pełnej elektryfikacji, w blasku neonów, ledów, halogenów, wciąż budzi zachwyt płomień zwykłej świecy lub lampki oliwnej. Jej naturalny i ciepły blask opromienia twarze domowników, odbija się w źrenicach. Postawiona na świeczniku świeci wszystkim wchodzącym. Pozwala przedłużać godziny czuwania, podtrzymuje ducha służby i wdzięczności. Dlatego Kościół w liturgii na ołtarzu zapala naturalne światło, które przypomina i wskazuje na Oblubieńca, który Sam staje się naszym Sługą i Chlebem. Niech płonie w nas światło modlitwy, pragnienia, czuwania.