Uderzać (ἐκπλήσσω ekplēssō)

I byli uderzani nauką Jego, był bowiem nauczający ich jak moc mający, a nie jak pisarze. (Mk 1,22)

καὶ ἐξεπλήσσοντο ἐπὶ τῇ διδαχῇ αὐτοῦ· ἦν γὰρ διδάσκων αὐτοὺς ὡς ἐξουσίαν ἔχων καὶ οὐχ ὡς οἱ γραμματεῖς.

W końcu nauka w synagodze przestała być rutynowa, skostniała i literalna. Nauczanie pisarzy, znawców Pisma, nie miało mocy z powodu zatwardziałości serca. Trzeba było, by Słowo uderzało raz po raz, by dobrać się do wnętrza.

Scena w synagodze przypomina przysłowie: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą.” Zły i nieczysty duch został zdemaskowany, uderzony mocą Słowa Jezusa. Ten duch uzurpował sobie prawo do reprezentacji tej wspólnoty, krzycząc w liczbie mnogiej: „Co nam i Tobie…” A jednak, to Jezus ma władzę, i On ucisza zamęt w ludzkich sercach.

Wyjaśniać (ἐπιλύω epilyō)

Bez zaś przykładu nie mówił im, na osobności zaś Swoim uczniom wyjaśniał wszystko. (Mk 4,34)

χωρὶς δὲ παραβολῆς οὐκ ἐλάλει αὐτοῖς, κατʼ ἰδίαν δὲ τοῖς ἰδίοις μαθηταῖς ἐπέλυεν πάντα.

Grecki czasownik ἐπιλύω epilyo dosłownie oznacza rozwiązywać. Jezus rozwiązywał ich umysł, tzn. pomagał im połączyć przypowieści z życiem. Jego słowo nie jest oderwane od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie: Ono stwarza i potwierdza to, co realne i prawdziwe. Ono daje wzrost, i wydaje plon, gdy przyjmę Je do swego serca, nie tylko do intelektu.

„Rozwiązywać” kojarzy się też z krzyżówkami. Jezus rozwiązuje nasze dylematy, uwalnia od ciemności nasze oczy, oczyszcza serce, by bardziej mogło kochać.

Gleba (γῆ gē)

Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. (Mk 4,8)

καὶ ἄλλα ἔπεσεν εἰς τὴν γῆν τὴν καλήν, καὶ ἐδίδου καρπὸν ἀναßαίνοντα καὶ αὐξανόµενα, καὶ ἔφερεν ἓν τριάκοντα καὶ ἓν ἑξήκοντα καὶ ἓν ἑκατόν. 

Przypowieść, którą głosi Jezus, nie jest o ziarnie! W tekście greckim nie pojawia się słowo „ziarno”. Nie jest też przypowieścią o siewcy. Nasza uwaga jest skupiona na powtarzających się zdarzeniach: zasiew, jego rozwój i rezultat uzależniony od podłoża. Przypowieść jest o glebie i to jest główne zainteresowanie Chrystusa.

Twoje serce to grunt, na który Siewca rzuca Słowo. I teraz od Ciebie zależy, czy Twoje serce będzie twarde jak głaz (por. Jr 7,24nn; 17,5), czy dasz Mu je wypełnić (por. Ps 4,8; 33,21).

Patrzeć wokoło (περιβλέπω periblepo)

I spojrzawszy wokoło po siedzących wokół Niego mowi: Oto matka moja i bracia moi. (Mk 3,34)

καὶ περιβλεψάμενος τοὺς περὶ αὐτὸν κύκλῳ καθημένους λέγει· ἴδε ἡ μήτηρ μου καὶ οἱ ἀδελφοί μου.

Czasownik βλέπω blepo łaczy się w grece z różnymi przysłówkami i razem opisują wieloraki sposób patrzenia. Ana-blepo, em-blepo, apo-blepo, epi-blepo, pro-blepo oraz peri-blepo. Tak bogate jest spojrzenie Jezusa, który potrafi spojrzeć w górę, przypatrzeć się, przejrzeć na wskroś, wejrzeć. Jego Oczy ciągle wypatrują tych, którzy stają się bliscy Mu przez słuchanie Jego Słowa. „A Oczy Jego, jak płomień ognia”. (Ap 1,14)

Języki (γλῶσσα glōssa)

Znaki zaś tym, którzy wierzyli takie będą towarzyszyć: w Imię Moje demony będą wyrzucać, językami nowymi będą mówić. (Mk 16,17)

σημεῖα δὲ τοῖς πιστεύσασιν ταῦτα παρακολουθήσει· ἐν τῷ ὀνόματί μου δαιμόνια ἐκβαλοῦσιν, γλώσσαις λαλήσουσιν καιναῖς

Język, którym mówimy, otrzymujemy jako naturalne dziedzictwo. Skrywa się w nim bogactwo kultury, wiedzy, doświadczenia. Literatura, poezja, mowa potoczna lub uroczysta – takie możliwości są w języku.

Wiara w Jezusa przynosi w darze nowy język: jest to język Ewangelii. On odnawia nasz słownik i uzupełnia w nowe pojęcia: zmartwychwstanie, miłosierdzie, przebaczenie, miłość nieprzyjaciół, błogosławieństwo zamiast złorzeczenia… Jakiego słowa dziś z Ewangelii nauczę się na pamięć?

Przybliżać się (ἐγγίζω engidzō)

I mówił, że wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boga: zmieniajcie myślenie i wierzcie w Ewangelię. (Mk 1,15)

καὶ λέγων ὅτι πεπλήρωται ὁ καιρὸς καὶ ἤγγικεν ἡ βασιλεία τοῦ θεοῦ· μετανοεῖτε καὶ πιστεύετε ἐν τῷ εὐαγγελίῳ.

Marek zapisał ten czasownik w perfektum, czyli w czasie przeszłym dokonanym. Oznacza to, że nieprzerwanie ta bliskość dzieje się do dziś. Stało się i trwa. Dystans między Niebem a ziemią, Bogiem a  człowiekiem został zredukowany do wyciągnięcia ręki. A nawet więcej: w innym miejscu Pan mówi, że „Królestwo Boże w was jest” (Łk 17,21).

Jestem (εἰμί eimi)

I uczynił Dwunastu, których nazwał apostołami, aby byli z Nim i aby wysyłać ich na głoszenie. (Mk 3,14)

καὶ ἐποίησεν δώδεκα οὓς καὶ ἀποστόλους ὠνόμασεν ἵνα ὦσιν μετʼ αὐτοῦ καὶ ἵνα ἀποστέλλῃ αὐτοὺς κηρύσσειν.

Pierwszym celem powołania jest bycie z Jezusem. Moje „być” nie jest już bezcelowe, przypadkowe, ale też nie jest już tylko dla mnie. Jezus chce mnie mieć przy Sobie, chce bliskiej więzi, spędzania razem czasu, wspólnych posiłków, rozmów, pracy i odpoczynku. Chce tego dla mnie, dla wzrastania w przyjaźni, chce mojego szczęścia. Ta przynależność jest fundamentem każdej aktywności. Jestem Jezusa, albo w innej formie: Jestem Jezusowy.

Ciągle do tego dorastam, przekonuję, wybieram.

Gniew (ὀργή orgē)

Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. (Mk 3,5)

καὶ περιßλεψάµενος αὐτοὺς µετ’ ὀργῆς, συλλυπούµενος ἐπὶ τῇ πωρώσει τῆς καρδίας αὐτῶν, λέγει τῷ ἀνθρώπῳ, Ἔκτεινον τὴν χεῖρα. καὶ ἐξέτεινεν, καὶ ἀπεκατεστάθη ἡ χεὶρ αὐτοῦ.

Czytając te fragmenty Biblii, w których Bóg się gniewa (z Jego nozdrzy bucha ogień, język jest jak pożerający ogień; por. Iz 30,27-33) może pojawić się zgrzyt, że jak to jest, skoro w innym miejscu Pismo głosi, że Bóg jest miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy (por. Ps 103,8)? Czy Biblia zaprzecza sama sobie?

Gniew Boga nie jest gniewem ludzkim. To pierwsza różnica i druga, chyba najważniejsza, gniew Boga jest buntem przeciwko złu. To gniew na grzech, brak wiary i, co za nim idzie, brak miłosierdzia.

Bóg się „wkurza”, kiedy Jego łaska jest niewykorzystana.

Być głodnym (πεινάω peinaō)

I mówi im: nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy potrzebę miał i był głodny on, i ci z nim. (Mk 2,25)

Kαὶ λέγει αὐτοῖς· οὐδέποτε ἀνέγνωτε τί ἐποίησεν Δαυὶδ ὅτε χρείαν ἔσχεν καὶ ἐπείνασεν αὐτὸς καὶ οἱ μετʼ αὐτοῦ,

Każde życie potrzebuje pokarmu. Biologia łańcucha pokarmowego jest nieubłagana. Nasze głody to jednak nie tylko łaknienie chleba. Dają znać o sobie inne. Głód słowa, bliskości, bezpieczeństwa, ciepła, uwagi… nie sposób ich wyliczyć. Doświadczenie braku każe nam szukać zaspokojenia ze względu na wartość życia. Może wtedy bardziej poznajemy jego smak – jak jest cenne.

Wędruje mi po głowie pytanie: czym karmię moje głody, gdzie, i u kogo szukam chleba?

Uczeń (μαθητής mathētēs)

Byli uczniowie Jana i faryzeuszów poszczący i przyszli i powiedzieli Jemu: dla czego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, zaś Twoi uczniowie nie poszczą? (Mk 2,18)

Καὶ ἦσαν οἱ μαθηταὶ Ἰωάννου καὶ οἱ Φαρισαῖοι νηστεύοντες. καὶ ἔρχονται καὶ λέγουσιν αὐτῷ· διὰ τί οἱ μαθηταὶ Ἰωάννου καὶ οἱ μαθηταὶ τῶν Φαρισαίων νηστεύουσιν, οἱ δὲ σοὶ μαθηταὶ οὐ νηστεύουσιν;

Uczeń zawsze jest czyjś, przynależy do szkoły. Uczniowie Jezusa wydają się być wyluzowani, mało ascetyczni. Jedzą i piją, cieszą się ucztą weselną. Nawet otrzymują nowe imię: „synowie komnaty weselnej”. Wprowadzeni przez Oblubieńca w Jego radość i szczęście. Jak więc mają pościć?

Uczeń patrzy, słucha, podąża za Nauczycielem, i z dnia na dzień staje się podobny do Niego. Przejmuje Jego styl życia, mówienia, a nade wszystko sposób kochania.