Gdy tłum się gromadził, zaczął mówić: Plemię to plemieniem złym jest: znaku szuka, ale znak nie będzie dany mu, jeśli nie znak Jonasza. (Łk 11,29)
Τῶν δὲ ὄχλων ἐπαθροιζομένων ἤρξατο λέγειν· ἡ γενεὰ αὕτη γενεὰ πονηρά ἐστιν· σημεῖον ζητεῖ, καὶ σημεῖον οὐ δοθήσεται αὐτῇ εἰ μὴ τὸ σημεῖον Ἰωνᾶ.
Turbis autem concurrentibus cœpit dicere: Generatio hæc, generatio nequam est: signum quærit, et signum non dabitur ei, nisi signum Ionæ prophetæ.
Jeden raz w Nowym Testamencie został użyty ten czasownik. Sam fakt gromadzenia się ludzi jest zjawiskiem społecznym i naturalnym. Jednak w oczach Jezusa wygląda to mało budująco, gdyż On dostrzega ich niezdrową motywację. Widzieli pewnie wiele razy, że gdy tłum się gromadził przy Jezusie, to działy się znaki i cuda. Wtedy jednak chodziło najpierw o słuchanie Słowa Bożego. Jak inaczej prezentuje się tłum ludzi z 5 rozdziału, gdzie czytamy: Pewnego razu — gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret — zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci (Łk 5,1n). Dwie różne postawy. Tu Pan Jezus wydobywa na światło dzienne ich żądanie znaków, cudowności, dla chwili zdumienia, lecz potem niczego to nie zmienia, nie zmienia ich myślenia. Nie wchodzili na drogę szukania mądrości i nawrócenia. Dlatego zostaną osądzeni.
