Dziecko (τέκνον)

καὶ ἰδὼν ὁ Ἰησοῦς τὴν πίστιν αὐτῶν λέγει τῷ παραλυτικῷ· τέκνον, ⸀ἀφίενταί σου αἱ ἁμαρτίαι.

I widząc Jezus ich wiarę mówi paralitykowi: Dziecko, odpuszczane są twoje grzechy. (Mk 2,5)

W głosie Jezusa wyraźnie słychać wzruszenie Ojca. Dlatego mówi „dziecko”. Paralityk rodzi się na nowo, przywracane jest mu synostwo. Słowo – Jezus skrywa w sobie także pragnienia, uczucia Ojca. Dlatego uważne słuchanie przybliży nas do serca Boga, do miłosierdzia, która robi wszystko by ocalić swoje dziecko.

Posłuchajmy też intonacji, z jaką Jezus zwraca się do tego człowieka. Duch Święty niech kształtuje naszą wrażliwość słuchu. I do mnie Jezus tyle razy mówił: „Dziecko!”.

Z biblioteki Pexel

Wieść (ἀκοή)

καὶ ἐξῆλθεν ἡ ἀκοὴ αὐτοῦ εὐθὺς πανταχοῦ εἰς ὅλην τὴν περίχωρον τῆς Γαλιλαίας

I wyszła wieść (słuch) o Nim natychmiast wszędzie na całą przyległą część Galilei (Mk 1,28)

Mieszkańcy Galilei byli nośnikiem tej wieści o Jezusie. Stali się „środkiem masowego przekazu”. Opowiadali zdumieni o mocy Słowa. Słuch o Nim nie zaginął.

Również mój głos, moja opowieść o Jezusie przedłuża jak „echo” Dobrą Nowinę w mojej okolicy, choćby obejmowała mój dom, wspólnotę. Niech nie upadnie na ziemię żadne słowo o Jezusie, żadne słowo Jezusa.

Przechodzić obok (παράγω)

Καὶ παράγων παρὰ τὴν θάλασσαν τῆς Γαλιλαίας εἶδεν Σίμωνα καὶ Ἀνδρέαν τὸν ἀδελφὸν Σίμωνος ἀμφιβάλλοντας ἐν τῇ θαλάσσῃ· ἦσαν γὰρ ἁλιεῖς.

I przechodząc obok Jeziora Galilejskiego zobaczył Szymona i Andrzeja, brata Szymona rzucających razem sieć w jezioro, byli bowiem rybakami.

Brzeg jeziora jest jak granica. Łodzie dobijają do lądu i się zatrzymują, ludzkie ślady giną na piasku lub zatrzymują się na obmytych woda drobnych kamykach. Jezus przechodzi jakby przypadkiem, obok codziennego życia a tak naprawdę krzyżują się drogi, spotykają się kroki, wymieniają się spojrzenia. Na tym skrzyżowaniu dróg wzdłuż brzegu i od wody do miasta czterech pierwszych uczniów zmienia kierunek życia.

Co było w słowach Jezusa, że tak szybko dali się pociągnąć? Niech to pytanie mnie nurtuje, niech przecina dziś moje drogi, sprawy, pomysły.

Umiłowany (ἀγαπητός)

καὶ φωνὴ ἐγένετο ἐκ τῶν οὐρανῶν· σὺ εἶ ὁ υἱός μου ὁ ἀγαπητός, ἐν σοὶ εὐδόκησα.

I głos stał się z niebios: Ty jesteś Syn mój umiłowany, w Tobie upodobałem. (Mk1,11)

W czasach Starego Testamentu, gdy Mojżesz wchodził na górę, głos Boga wywoływał drżenie gór, zaniepokojenie i przerażenie Izraelitów. Dziś ten sam Głos jest głosem miłości. Bóg mówi językiem miłości. Nie ma już lęku, gdyż doskonała miłość oddala lęk.

Głos Ojca dosięga każdego. Pierwsze słowa Ojca skierowane do Syna odnoszą się i do nas. Ojciec patrzy na nas przez serce Syna.

Dawać (δίδωμι)

καὶ λαβὼν τοὺς πέντε ἄρτους καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἀναβλέψας εἰς τὸν οὐρανὸν εὐλόγησεν καὶ κατέκλασεν τοὺς ἄρτους καὶ ἐδίδου τοῖς μαθηταῖς αὐτοῦ ἵνα παρατιθῶσιν αὐτοῖς, καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἐμέρισεν πᾶσιν.

I wziął pięć chlebów i dwie ryby spojrzawszy w niebo błogosławił i łamał chleb i dawał uczniom swoim aby kładli im i dwie ryby podzielił wszystkim. (Mk 6,41)

Nie trzeba długo się zastanawiać, że wszystkie gesty jakie czyni Pan Jezus wprost odnoszą nas do Wieczernika, do ustanowienia Eucharystii. Ona jest darem z Nieba, Chlebem Bożym, Chlebem Żywym i dającym Życie.

Tylko jeden z czasowników został zapisany w czasie niedokonanym. Jest nim „dawać”. Oznacza to, że Pan Jezus nie dokończył i nie skończył jeszcze obdarowywać. Co więcej, nie skończy dawać siebie do końca świata. W ten sposób pokazuje nam nam nową ekonomię, która jest ekonomią daru a nie kupowania czy sprzedawania. Bierzcie i jedzcie… Bierzcie i pijcie…

Cud chleba na porządku dziennym

Skąd (πόθεν)

λέγει αὐτῷ Ναθαναήλ· πόθεν με γινώσκεις; ἀπεκρίθη Ἰησοῦς καὶ εἶπεν αὐτῷ· πρὸ τοῦ σε Φίλιππον φωνῆσαι ὄντα ὑπὸ τὴν συκῆν εἶδόν σε.

Mówi Mu Natanael: Skąd mnie znasz? Rozsądziwszy Jezus i powiedział mu: Zanim cię Filip zawołał, będącego pod figowcem widziałem cię. (J1,48)

Pierwsze pytania w Ewangelii Jana były skierowane do Jana Chrzciciela. Potem pierwszy raz przemawia Słowo – Syn Boży i pyta: „Czego szukacie?” – „Gdzie mieszkasz?” – pytają dwaj uczniowie. Natanael pyta Filipa o Nazaret. I tak dochodzi narracja o powołaniach do pytania „skąd…”

Kilka razy, w ustach różnych osób, powróci to pytanie w Ewangelii św. Jana. Starosta nie wiedział „skąd jest wino”; Nikodem „skąd wieje Duch”; Samarytanka „Skąd Pan Jezus bierze wodę żywą” a Filip będzie wystawiony na próbę: Skąd kupimy chleba?”

Przy uważnym czytaniu tych pytań dochodzimy do wniosku, że odpowiedź wspólna dla wszystkich „skąd” brzmi „nie stąd” czyli źródło poznania, wina, wody, chleba, Ducha wskazuje na Ojca, na hojność Nieba, na Tego, który „bez miary udziela Ducha” (J3,34).

Stać (ἵστημι)

Τῇ ἐπαύριον πάλιν εἱστήκει ὁ Ἰωάννης καὶ ἐκ τῶν μαθητῶν αὐτοῦ δύο.

Nazajutrz znowu stał Jan i z uczniów jego dwóch (J1,35)

Stabat Joannes – bardzo to przypomina Stabat Mater pod Krzyżem. Jan stoi na pustyni. Oddaje swoich uczniów Temu, który bierze, gładzi grzech świata. Jan doświadcza zubożenia ale nie materialnego lecz duchowego. Ono staje się miejscem płodności kontemplacji. Z jego spojrzenia na Jezusa, które już nie jest przelotnym zerkaniem, lecz przypatrywaniem się Barankowi, rodzi się powołanie dwóch uczniów. Jan pewnie sam by pobiegł za Nim. Lecz zostaje bo ma się umniejszać, nie zasłaniać sobą Jezusa.

Św. Janie módl się za nami abyśmy mieli siłę i odwagę być ubogimi ze względu na pierwszeństwo Jezusa. Uproś nam łaskę widzenia Baranka w codzienności, gdy przechodzi naszymi drogami, abyśmy się z Nim nie minęli obojętni a raczej pragnęli Go poznać gdzie mieszka.

Prawda (ἀλήθεια)

καὶ ἐθεασάμεθα τὴν δόξαν αὐτοῦ, δόξαν ὡς μονογενοῦς παρὰ πατρός, πλήρης χάριτος καὶ ἀληθείας.

I oglądaliśmy chwałę Jego, chwałę którą ma Jednorodzony u Ojca, pełen łaski i prawdy.

Zwykłe w naszej kulturze myślenia prawdę utożsamiamy albo ze stanem logicznym lub zgodnością ze stanem rzeczy. Wzywamy autorytetu prawdy ale lubimy mieć swoją prawdę, na własny użytek, na miarę naszych wyobrażeń.

Trzeba prawdę odróżnić od szczerości, która jest ściśle immanentna tzn pozostaje zamknięta we własnym sosie. Prawda wymaga wyjścia poza siebie, wymaga poszukiwania i rodzi radość odkrywania. W ostrym rozróżnieniu prawda jest przeciwieństwem kłamstwa. Prawda bez miłości moźe być zimna, bezwzględna.

Wreszcie prawda w Ewangelii jest związana wewnętrznie z osobą. Jest osobowa, gdyż to sam Jezus jest Prawdą. Jest trwała i wierna jak skała. Tym bardziej się objawia im bardziej ojciec kłamstwa sieje zamęt. Pełnia prawdy jest złączona z łaską. Łaska i prawda łączą się w osobie Syna Bożego tak, że nie grozi im separacja, rozdwojenie.

Jeśli więc przyjmiesz Prawdę doświadczysz łaski, a jeśli pozwolisz się ogarnąć łasce Boga, to zaprawdę nie będziesz zawiedziony.

Serce (καρδία)

ἡ δὲ Μαριὰμ πάντα συνετήρει τὰ ῥήματα ταῦτα συμβάλλουσα ἐν τῇ καρδίᾳ αὐτῆς.

Zaś Maryja wszystkie strzegła sprawy te składając w sercu Jej. (Łk 2, 19)

Serce Maryi żyje rytmem słów, wydarzeń, spraw, które dotyczą Jej Syna. Nie jest przechowalnią rzeczy znalezionych. Jest raczej świątynią, którą przenika światło Ducha Świetego. Jest piękne w swej prostocie. Przy Niej uczę się łączyć wątki, wydarzenia w całość.

Maryjo ustrzeż moje serce przed rozdarciem, lękiem, utratą wrażliwości. Niech będzie całe i stałe dla Słowa Bożego.

Zamysł (διαλογισμός)

καὶ σοῦ δὲ αὐτῆς τὴν ψυχὴν διελεύσεται ῥομφαία — ὅπως ἂν ἀποκαλυφθῶσιν ἐκ πολλῶν καρδιῶν διαλογισμοί.

Twoją zaś duszę przejdzie miecz aby odsłonięte zostały z wielu serc zamysłu.

Zamiary, intencje, zamysły rodzą się w sercu. Przy Maryi odsłania się wewnętrzna prawda. Czasem zadajemy pytanie komuś: „O czym myślisz”. Bywa, że jest to kłopotliwe, bo nasze myśli mogą być dla kogoś dziwne, zdradzające ,co mamy w sobie. Odpowiadamy wtedy wymijająco.

Przy Maryi nie da się ukryć swoich zamysłów, gdyż zostają prześwietlone światłem Bożym. Jednak Maryja nas nie obnaża. Zachowuje w sercu wszystkie te sprawy i przez swoją boleść niesie Bogu nasz skomplikowany i zagmatwany świat. Ostatecznie nasze zamysły mają jeden i jedyny punkt odniesienia, aby można było je rozeznać. Jest nim Krzyż Jezusa.