Niebo (οὐρανός uranos)

Tak nie jest wolą przed Ojcem waszym w niebiosach, aby zginęło jedno z tych małych. (Mt 18,14)

οὕτως οὐκ ἔστιν θέλημα ἔμπροσθεν τοῦ πατρὸς ὑμῶν τοῦ ἐν οὐρανοῖς ἵνα ἀπόληται ἓν τῶν μικρῶν τούτων.

Ojciec spogląda z niebios na każde swoje dziecko z właściwą sobie troską i miłością. Jest gotów opuścić niebiosa, by szukać zagubionych na niebezpiecznych bezdrożach. Ostatecznie każda ścieżka, droga, styka się na horyzoncie z niebem. Każde drzewo zanurza swoje konary w błękicie i czerpie z niebios tchnienia życia. Każdy mój oddech, nawet ten ostatni, jest darem Ojca, abym żył wiecznie.

Zdumienie (ἔκστασις ekstasis)

I zdumienie ogarnęło wszystkich, i wychwalali Boga, i napełnieni bojaźnią mówili, że widzieliśmy dziwne dzisiaj. (Łk 5,26)

καὶ ἔκστασις ἔλαβεν ἅπαντας καὶ ἐδόξαζον τὸν θεὸν καὶ ἐπλήσθησαν φόβου λέγοντες ὅτι εἴδομεν παράδοξα σήμερον.

Zdumienie jest początkiem filozofii wg greckich myślicieli. Świadkowie wpadają w ekstazę, czy w nieznany im wcześniej stan umysłu, gdyż stało się coś, co przerastało ich pojmowanie. To zdumienie może być początkiem chwały Bożej i początkiem, przebudzeniem wiary osobowej. To nie magia lecz sam Bóg działa w sercach ludzkich, gdy odpuszcza grzechy. Podnosi i stawia na nogi, każe panować nad dotychczasowym zniewoleniem. Uzdrowiony idzie do domu. Wraca do siebie o własnych siłach. Przyniesiony przez przyjaciół pełnych wiary i pomysłowości. I mnie zdumiewa ich niekonwencjonalny sposób myślenia i działania, by dotrzeć do Jezusa.

Sensu nabiera modlitwa wstawiennicza, gdy niosę kogoś do Jezusa.

Za Mną (ὀπίσω μου opisō mu)

I mówi im: Pójdźcie za Mną i uczynię was rybakami ludzi. (Mt 4,19)

καὶ λέγει αὐτοῖς· δεῦτε ὀπίσω μου, καὶ ποιήσω ὑμᾶς ἁλιεῖς ἀνθρώπων.

Pierwszą strategią w powołaniu jest zasada pociągania. Podobnie jak w Janowej Ewangelii: „Chodźcie i zobaczycie”. Pójść za Jezusem oznacza dać się pociągnąć w pierwszym entuzjaźmie spotkania, radości poznawania. Pan nadaje też sens tej drodze. „Uczynię was…”, tzn. nauczę was, jak pociągać nie ku sobie, lecz ku Ojcu.

Wśród wielu wektorów i sił, które nas próbują pchać, dobrze jest zatrzymać się na chwilę i dopuścić pytanie samego Jezusa: „Czego szukacie?”, tzn. co was pociąga, jakie macie pragnienia? Warto zobaczyć, czy moje życie dokonuje się tylko na poziomie reaktywnym, czy też i na poziomie proaktywnym. Czy żyję jedynie na zasadzie, że coś ciągle trzeba zrobić, czy też odkrywam wolność w wyborze drogi, zaangażowania?

Ale (ἀλλά alla)

I rozsądziwszy setnik mówił: Panie, nie jestem godny, abyś wszedł pod dach mój, ale jedno powiedz słowo i będzie uzdrowieniu sługa mój. (Mt 8,8)

καὶ ἀποκριθεὶς ὁ ἑκατόνταρχος ἔφη· κύριε, οὐκ εἰμὶ ἱκανὸς ἵνα μου ὑπὸ τὴν στέγην εἰσέλθῃς, ἀλλὰ μόνον εἰπὲ λόγῳ, καὶ ἰαθήσεται ὁ παῖς μου.

Spójnik „ale” po polsku brzmi podobnie do greckiego słowa ἀλλά. Dziś wskazuje na wiarę, która robi krok dalej w zaufaniu. W codzienności mamy swoje różne „ale”, np. krytyczne, wątpiące, podważające. Mówimy „tak, ale…” bo mamy swoją prawdę, swoje przekonania, swoją rację. Setnik swoim wyznaniem wpisał się na stałe w liturgię Eucharystii. Moje „ale, lecz” może nabrać nowego znaczenia. Może stać się aktem przejścia od niewiary ku wierze, od zwątpienia do zaufania, podobnie jak w słowach ojca: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,24)

Warto jeszcze dodać, że wyznanie setnika poprzedzone jest czasownikiem w czasie przeszłym niedokonanym – „mówił”. Wskazuje to na trwającą czynność. Rozpoczęła się i trwa nadal. Trwa nadal w naszym wyznaniu wiary: „Nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie…”

Czuwać (ἀγρυπνέω agrypneō)

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. (Łk 21,36)

ἀγρυπνεῖτε δὲ ἐν παντὶ καιρῷ δεόμενοι ἵνα κατισχύσητε ἐκφυγεῖν ταῦτα πάντα τὰ μέλλοντα γίνεσθαι καὶ σταθῆναι ἔμπροσθεν τοῦ υἱοῦ τοῦ ἀνθρώπου.

Czuwać, to trwać bez snu w trosce o kogoś. Najlepszym obrazem czuwania jest matka przy chorym dziecku, która nie śpi, ma oczy otwarte, jest całą noc na nogach, nie zmruży oka, siedzi przy maleństwie do rana i ma cały czas rękę na pulsie. Również ojciec czuwa nad bezpieczeństwem swojego domu i rodziny, czy też straże pilnujące granicy. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, co znaczy, że Pan Bóg czuwa nad nami i „się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże”. Nasze czuwanie jest odpowiedzią na troskę Boga o nas i o cały świat, jest trzymaniem straży razem z Panem Bogiem, z Synem Człowieczym, o którym jest mowa w Ewangelii. Możemy więc powtórzyć za poetą:
„Czuwanie
to nasze powołanie.
Czuwasz ty, czuwam ja
Strażnicy to są dwa”.

Ozdabiać (κοσμέω kosmeō)

Pewnym mówiącym o świątyni, że kamieniami pięknymi i darami poświęconymi jest ozdobiona, powiedział… (Łk 21,5)

καὶ τινων λεγόντων περὶ τοῦ ἱεροῦ ὅτι λίθοις καλοῖς καὶ ἀναθήμασιν κεκόσμηται εἶπεν.

Każde piękno, w klasycznym rozumieniu, jest odzwierciedleniem piękna, które pochodzi od samego Stwórcy. Wszystko, co stworzył było dobre vel piękne. (καλός kalos – piękny, dobry, wzniosły, wspaniały). Jeśli ozdabianie nie ma swojego początku w odwiecznym Pięknie, nie ma odniesień w sercu do umiłowania Piękna, jest jedynie miałką estetyką. Niestety, dużo tej bylejakości wkradło się do naszych kościołów, poprzez papieroplastykę, sztuczne kwiaty, drukowane banery, „dworcowe” wyświetlacze pieśni. Podyktowane praktycznością rażą brakiem wyczucia sacrum.

Ta wrażliwość na piękno nie rodzi się w akademiach, lecz w ciszy adoracji, w pokorze modlitwy. Odnawia się przy lekturze Słowa Bożego.

Uboga (πτωχὴ ptochē)

I powiedział: Prawdziwie mówię wam, że wdowa ta uboga więcej od wszystkich wrzuciła. (Łk 21,3)

καὶ εἶπεν· ἀληθῶς λέγω ὑμῖν ὅτι ἡ χήρα αὕτη ἡ πτωχὴ πλεῖον πάντων ἔβαλεν.

W tekście greckim słowa wdowa i uboga są poprzedzone zaimkiem osobowym. Oznacza to, że rzeczywiście jej tożsamość jest przeniknięta doświadczeniem ubóstwa. Lecz jej postawa na nowo definiuje nam pojęcie ubóstwa. Ona wrzuca wszystko, co ma. Zatem swój los (βίος bios życie) składa w ręce dobrego Boga. Zapewne odnajduje nową radość z tego, co posiada i radość nadziei otrzymania wszystkiego od Boga. Jezus wypatrzył ją w gronie pątników, dostrzegł jej serce ufne.

Sponsa solis – oblubienica słońca, nagietek.

Zawisać (ἐκκρεμάννυμι ekkremannymi)

I nie znajdowali, co uczyniliby, lud bowiem cały zawisał słuchając Go. (Łk 19,48)

Kαὶ οὐχ εὕρισκον τὸ τί ποιήσωσιν, ὁ λαὸς γὰρ ἅπας ἐξεκρέματο αὐτοῦ ἀκούων.

Reakcja ludzi słuchających przypomina „stop klatkę”. Była to reakcja na moc i piękno Słów Jezusa. Jeszcze nikt tak do nich nie mówił. Słuchali tak nie dlatego, że ich „zaczarował” lecz dlatego, że nie zwodził, mówił prawdę o Ojcu, o modlitwie, o miłosierdziu, o wierze, o ucztach, o cierpieniu i śmierci, o życiu i zmartwychwstaniu, o sianiu ziarna gorczycy i szukaniu owcy. Mówił o ich życiu, ale z nadzieją nowego życia. Język Ewangelii niby jest ludzki, a jednak Boski. Słuchali więc z zapartym tchem, aby nie utracić ani jednego słowa.

Szukać (ζητέω dzēteō)

Szukał zobaczyć Jezusa, kto to jest, i nie mógł z powodu tłumu, gdyż wzrostem mały był. (Łk 19,3)

καὶ ἐζήτει ἰδεῖν τὸν Ἰησοῦν τίς ἐστιν καὶ οὐκ ἠδύνατο ἀπὸ τοῦ ὄχλου, ὅτι τῇ ἡλικίᾳ μικρὸς ἦν.

Z kontekstu gramatycznego wynika, że Zacheusz szukał Jezusa w sposób przedłużony. W tym stanie trwał aż do momentu spotkania. Z kontekstu narracyjnego, natomiast, wynika, że Jezus też szukał Zacheusza. Sam spojrzał w górę, by spotkać się najpierw wzrokiem z tym pomysłowym człowiekiem, który pod warstwą opinii i funkcji celnika nosił w sobie piękną szlachetność. Gdy już znalazł Pana, to wewnętrzne dobro w jednej chwili eksplodowało radością i hojnością serca.

Szukajcie, a znajdziecie. (Mt 7,7)

Wołać (βοάω boaō)

I zawołał mówiąc: Jezu, Synu Dawida, zlituj się nade mną. (Łk 18,38)

καὶ ἐβόησεν λέγων· Ἰησοῦ υἱὲ Δαυίδ, ἐλέησόν με.

Niewidomy nie wie, jak daleko jest Jezus, ponadto tłum go ucisza, dlatego głośno woła, błaga o pomoc, wsparcie. Jego głos zatrzymuje Jezusa. Dociera nie tylko do uszu, ale i do serca. Bartymeusz ogłasza wszystkim idącym, że to jest Syn Dawida. Tamci mówią, że to Jezus z Nazaretu, a on wyznaje, że to Mesjasz. Kto tu ma zdolność widzenia?

Mój krzyk, wołanie do Boga, jest jednocześnie Jego chwałą. Niech nie zabraknie tchu każdemu, by tak wołać do Pana, by poruszyć Jego serce, wzruszyć Jego wnętrze.