Przyjmować (ὑποδέχομαι hypodechomai)

Gdy zaś wyruszali oni, On wszedł do wioski jakiejś; kobieta zaś pewna imieniem Marta przyjęła Go. (Łk 10,38)

Ἐν δὲ τῷ πορεύεσθαι αὐτοὺς αὐτὸς εἰσῆλθεν εἰς κώμην τινά· γυνὴ δέ τις ὀνόματι Μάρθα ὑπεδέξατο αὐτόν.

Factum est autem, dum irent, et ipse intravit in quoddam castellum: et mulier quædam Martha nomine, excepit illum in domum suam.

Dzisiejsza perykopa może być odczytana w kontekście rozmowy z uczonym w Prawie, który pytał o życie wieczne. Doszedł sam do tego, że miłość Boga i bliźniego jest drogą do pełni życia. Dziś odkrywamy, jak może się realizować miłość do Boga. Są dwie postawy: Marta przyjmuje do siebie Jezusa i jest zatroskana; Maria siedzi i słucha Go, przyjmuje Jego słowa. Obie czynią to na swój sposób. Z całym zaangażowaniem, uważnością. Przyjąć oznacza dać czas, miejsce i serce. Marta słyszy, że ostatecznie trzeba tylko jednego. Tym jednym jest ucieszyć się obecnością Pana, pokochać Go jednym, niepodzielnym sercem, aby mieć udział w życiu Bożym.

Bydlę (κτῆνος ktēnos)

I podszedłszy obwiązał rany jego zalewając oliwą i winem, wsadziwszy zaś go na swoje bydlę zaprowadził go do gospody i zadbał o niego. (Łk 10,34)

καὶ προσελθὼν κατέδησεν τὰ τραύματα αὐτοῦ ἐπιχέων ἔλαιον καὶ οἶνον, ἐπιβιβάσας δὲ αὐτὸν ἐπὶ τὸ ἴδιον κτῆνος ἤγαγεν αὐτὸν εἰς πανδοχεῖον καὶ ἐπεμελήθη αὐτοῦ.

Et appropians alligavit vulnera eius, infundens oleum, et vinum: et imponens illum in iumentum suum, duxit in stabulum, et curam eius egit.

W języku potocznym bydlę ma wydźwięk pejoratywny. Jednak w tej przypowieści jest ważnym symbolem siły ujarzmionej, udomowionej. To bydlę niosło na sobie ciało pobitego, rannego człowieka. Naturalna siła i sprawność tego zwierzęcia zostały wpisane w dzieło miłosierdzia, bardzo praktycznego i wzruszającego.

Może o to chodzi, by wychować i pokierować nasze naturalne siły w stronę czegoś pożytecznego. Witalność, energia życia, seksualność, temperament, emocje, instynkty, to wszystko czeka, aby znalazło swoje spełnienie w tym, co dobre, co zgodne z Ewangelią. Jakie “zwierzę” we mnie jest jeszcze nie “udomowione”.

http://www.pexels.com

Słuchać (ἀκούω akuō)

Słuchający was, Mnie słucha, a odrzucający was, Mnie odrzuca, kto zaś Mnie odrzuca, odrzuca Posyłającego Mnie. (Łk 10,16)

ἀκούων ὑμῶν ἐμοῦ ἀκούει, καὶ ὁ ἀθετῶν ὑμᾶς ἐμὲ ἀθετεῖ· ὁ δὲ ἐμὲ ἀθετῶν ἀθετεῖ τὸν ἀποστείλαντά με.

Qui vos audit, me audit: et qui vos spernit, me spernit. Qui autem me spernit, spernit eum, qui misit me.

Ścieżka słuchanego Słowa prowadzi ostatecznie do Tego, który zrodził Odwieczne Słowo. Zaskakujące jest to, że uczeń Jezusa, który sam najpierw słucha, ma udział w Słowie Ojca. Słuchać, to nie jedynie usłyszeć, lecz to coś więcej. Tym więcej jest rozumieć, być posłusznym, czynić to, co się usłyszało.

Świadomość, że w naszych słowach ma brzmieć i być rozpoznawane Słowo, rodzi wezwanie, by żadne słowo z Ewangelii nie upadło na ziemię, by nie zostało samo. To wymaga codziennego, pokornego i wiernego słuchania. Ważne jest czego i kogo najpierw słucham, gdy zaczynam i kończę dzień.

Posłuszny do końca. Jasna Góra, u św. Józefa.

Wzięcie do góry (ἀνάλημψις analēmpsis)

Stało się zaś w wypełnianiu się dni Jego wzięcia do góry, że On Oblicze utwierdził, by wyruszyć do Jerozolimy. (Łk 9,51)

Ἐγένετο δὲ ἐν τῷ συμπληροῦσθαι τὰς ἡμέρας τῆς ἀναλήμψεως αὐτοῦ καὶ αὐτὸς τὸ πρόσωπον ἐστήρισεν τοῦ πορεύεσθαι εἰς Ἰερουσαλήμ.

Factum est autem dum complerentur dies assumptionis eius, et ipse faciem suam firmavit ut iret in Ierusalem.

Św. Łukasz tak ułożył Ewangelię, że Jezus jest nieustannie w drodze do Jerozolimy, a w konsekwencji w drodze do Ojca. Dziś jesteśmy jakby w połowie drogi. Towarzyszy temu nieodwołalna decyzja Jezusa. Wyrazem tego jest Jego Oblicze, które już się nie odwróci od celu drogi, aż zostanie wzięty do góry, a z Nim, kiedyś, także i my.

Niech każdy z nas spojrzy z pewnej perspektywy na swoje życie, na linię życia. Dokąd ona zmierza, jaki ma kształt, kierunek. Może potrzeba jest korekta, powrót do przyjętego już dawno kursu, albo do spojrzenia w górę, by “zapragnąć pragnieniem” być w domu Ojca.

Potem my, żywi, [tak] pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami“. (1Tes 4, 17-18)

Przemyślenie (διαλογισμός dialogismos)

Zaś Jezus znając przemyślenie serca ich, przygarnął dziecko i postawił je przed nimi. (Łk 9,47)

ὁ δὲ Ἰησοῦς εἰδὼς τὸν διαλογισμὸν τῆς καρδίας αὐτῶν, ἐπιλαβόμενος παιδίον ἔστησεν αὐτὸ παρʼ ἑαυτῷ.

At Iesus videns cogitationes cordis illorum, apprehendit puerum, et statuit illum secus se.

Nasze przemyślenia krążą nieustannie po naszych sercach. Ciągle potrzebujemy rozeznania, rozsądzenia, które z nich są zgodne z duchem Ewangelii. Dlatego uczeń Jezusa praktykuje codzienną medytację, aby jego myśli nie stały się iluzją, aby nie były przebiegłe, albo puste. Dobrze jest badać, dokąd prowadzą nasze myśli, jaki będzie ich finał. Respice finem – rozważ koniec, spoglądaj na cel, jaki będzie efekt końcowy. To jedna z reguł rozeznania swoich przemyśleń.

Jezus poznaje w jednym momencie nasze dążenia i zamiary, nasze dociekania i przemyślenia. Jest nam dane Słowo, które jest zdolne rozsądzić nasze myśli i pragnienia. (zob. Hbr 4,12)

http://www.pexels.com

Cierpieć (πάσχω paschō)

Mówił, że trzeba Synowi Człowieka wiele cierpieć i być odrzuconym przez starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie, i zabitym, a trzeciego dnia zostanie podniesiony. (Łk 9,22)

εἰπὼν ὅτι δεῖ τὸν υἱὸν τοῦ ἀνθρώπου πολλὰ παθεῖν καὶ ἀποδοκιμασθῆναι ἀπὸ τῶν πρεσβυτέρων καὶ ἀρχιερέων καὶ γραμματέων καὶ ἀποκτανθῆναι καὶ τῇ τρίτῃ ἡμέρᾳ ἐγερθῆναι.

dicens: Quia oportet filium hominis multa pati, et reprobari a senioribus, et principibus sacerdotum, et Scribis, et occidi, et tertia die resurgere.

Cierpienie jest nieodłącznym doświadczeniem od ludzkiej egzystencji. Rozlewa się czasem falą bólu w ciele i w duszy. Jest tajemnicą, której kres wyznacza zwycięstwo Chrystusa. Zanim jednak to nastąpi, zgodził się cierpieć, być doświadczanym, doznawał bólu, gdy był fizycznie raniony. Cierpiał, gdy był odrzucany, niesłusznie oskarżany. Przyjął w milczeniu wyrok śmierci. Gdy cierpiał, nie złorzeczył. Jednak to nie cierpienie zbawia, lecz miłość. Jezus trwał na krzyżu dlatego, że kochał do końca.

Przyjść do (συντυγχάνω syntychanō)

Przybyła zaś do Niego Matka Jego i bracia Jego i nie mogli przyjść do Niego przez tłum. (Łk 8,19)

Παρεγένετο δὲ πρὸς αὐτὸν ἡ μήτηρ καὶ οἱ ἀδελφοὶ αὐτοῦ καὶ οὐκ ἠδύναντο συντυχεῖν αὐτῷ διὰ τὸν ὄχλον.

Venerunt autem ad illum mater, et fratres eius, et non poterant adire eum præ turba.

Czym jest ten tłum, który zagradza mi drogę do celu, do sedna sprawy, do najważniejszego spotkania? Ten tłum ludzi też słucha, otacza Jezusa. Czy mam stać na zewnątrz w bezradności? Moja codzienna droga do Jezusa to chodzenie drogami Ewangelii. Sens tej drogi podpowiada wybrane na dziś słowo. Czasownik συντυγχάνω w swojej pierwotnej idei nawiązuje do trafiania do celu. Występuje tylko jeden raz w NT.

Spotkanie z Jezusem, bliskość taka, jak z matką, czy bratem, dokonuje się na drodze słuchania i czynienia Słowa Bożego. Znane to, ale ciągle trzeba do tej dynamiki powracać z sercem ufnym, pokornym i posłusznym. Na nowo wyruszyć w drogę do celu.

Patrzeć (βλέπω blepō)

Patrzcie więc, jak słuchacie: ten bowiem, który ma, będzie mu dodane, i któremu wydaje się mieć, będzie zabrane mu. (Łk 8,18)

Βλέπετε οὖν πῶς ἀκούετε· ὃς ἂν γὰρ ἔχῃ, δοθήσεται αὐτῷ· καὶ ὃς ἂν μὴ ἔχῃ, καὶ ὃ δοκεῖ ἔχειν ἀρθήσεται ἀπʼ αὐτοῦ.

Videte ergo quomodo audiatis? Qui enim habet, dabitur illi: et quicumque non habet, etiam quod putat se habere, auferetur ab illo.

W bogatej panoramie greckich czasowników oznaczających widzenie, wybrany dziś podpowiada, że sam proces ewangelicznego patrzenia wiąże się z drugim zmysłem, ze słyszeniem. Implikuje to zaproszenie do uważności, do wewnętrznej mądrości, która podpowiada, że wszystko, co posiadamy, jest darem. Ten, kto w taki sposób patrzy i słucha, zostaje wzbogacony o tę radość, która towarzyszy odkrywcy.

Siać (σπείρω speirō)

Siewca wyszedł siać swoje ziarno. (Łk 8,5)

Ἐξῆλθεν ὁ σπείρων τοῦ σπεῖραι τὸν σπόρον αὐτοῦ.

Exiit qui seminat, seminare semen suum.

Kto skąpo sieje, ten skąpo zbierać będzie. Kto sieje wiatr, ten zbiera burze. Ile posiejesz, tyle zbierzesz. Takie są powiedzenia o sianiu.
Przypowieść o siewcy z Ewangelii, czy też powiedzenia ludowe uczą jednego. Trzeba siać, siać dobre ziarno, rozsiewać je obficie z ryzykiem i nadzieją na hojny plon.
Wczoraj Massimo, który zbliża się już do emerytury, powiedział mi, że nigdy nie miał odwagi założyć rodziny, a tym bardziej mieć dzieci, bo bał się tego, że nie da rady sam sprostać temu wyzwaniu. Ale przyznał, że chyli czoła przed tymi, którzy żenią się, wychodzą za mąż, rodzą dzieci i mają odwagę kontynuować historię ludzkości.
Sianie ziarna wymaga odwagi, ryzyka i nadziei, że powodzenie nie tylko od nas zależy, ale że sam Pan da naszemu ziarnu wzrost, aby wydało plon.

http://www.pexels.com

Zuzanna (Σουσάννα Susanna)

I Joanna, żona Chudzy, zarządcy Heroda i Zuzanna, i inne liczne, które służyły im z majątków swoich. (Łk 8,3)

καὶ Ἰωάννα γυνὴ Χουζᾶ ἐπιτρόπου Ἡρῴδου καὶ Σουσάννα καὶ ἕτεραι πολλαί, αἵτινες διηκόνουν αὐτοῖς ἐκ τῶν ὑπαρχόντων αὐταῖς.

et Ioanna uxor Chusæ procuratoris Herodis, et Susanna, et aliæ multæ, quæ ministrabant ei de facultatibus suis.

Imię tej kobiety pojawia się tylko raz w NT. Całe jej życie zawiera się w imieniu, w bliskości z Jezusem i Jego uczniami. Nie jest powiedziane, kim jest, nie ma dookreślenia, jak Maria Magdalena, czy też Joanna, która jest żoną. Jej imię oznacza lilię, a w źródłosłowie hebrajskim sięga do słowa radość. Jest cała dla spraw Ewangelii i Królestwa Bożego. Ma swoją imienniczkę w ST, w Księdze Daniela. Ocalona przez Boga, dobra, czysta i piękna.

W ikonografii chrześcijańskiej lilia występuje jako atrybut i oznacza czystą miłość. Szczęśliwy ten, kto tak kocha. Szczęśliwa Zuzanna.

http://www.pexels.com