Umiłowany (ἀγαπητός)

καὶ φωνὴ ἐγένετο ἐκ τῶν οὐρανῶν· σὺ εἶ ὁ υἱός μου ὁ ἀγαπητός, ἐν σοὶ εὐδόκησα.

I głos stał się z niebios: Ty jesteś Syn mój umiłowany, w Tobie upodobałem. (Mk1,11)

W czasach Starego Testamentu, gdy Mojżesz wchodził na górę, głos Boga wywoływał drżenie gór, zaniepokojenie i przerażenie Izraelitów. Dziś ten sam Głos jest głosem miłości. Bóg mówi językiem miłości. Nie ma już lęku, gdyż doskonała miłość oddala lęk.

Głos Ojca dosięga każdego. Pierwsze słowa Ojca skierowane do Syna odnoszą się i do nas. Ojciec patrzy na nas przez serce Syna.

Dawać (δίδωμι)

καὶ λαβὼν τοὺς πέντε ἄρτους καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἀναβλέψας εἰς τὸν οὐρανὸν εὐλόγησεν καὶ κατέκλασεν τοὺς ἄρτους καὶ ἐδίδου τοῖς μαθηταῖς αὐτοῦ ἵνα παρατιθῶσιν αὐτοῖς, καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἐμέρισεν πᾶσιν.

I wziął pięć chlebów i dwie ryby spojrzawszy w niebo błogosławił i łamał chleb i dawał uczniom swoim aby kładli im i dwie ryby podzielił wszystkim. (Mk 6,41)

Nie trzeba długo się zastanawiać, że wszystkie gesty jakie czyni Pan Jezus wprost odnoszą nas do Wieczernika, do ustanowienia Eucharystii. Ona jest darem z Nieba, Chlebem Bożym, Chlebem Żywym i dającym Życie.

Tylko jeden z czasowników został zapisany w czasie niedokonanym. Jest nim „dawać”. Oznacza to, że Pan Jezus nie dokończył i nie skończył jeszcze obdarowywać. Co więcej, nie skończy dawać siebie do końca świata. W ten sposób pokazuje nam nam nową ekonomię, która jest ekonomią daru a nie kupowania czy sprzedawania. Bierzcie i jedzcie… Bierzcie i pijcie…

Cud chleba na porządku dziennym

Skąd (πόθεν)

λέγει αὐτῷ Ναθαναήλ· πόθεν με γινώσκεις; ἀπεκρίθη Ἰησοῦς καὶ εἶπεν αὐτῷ· πρὸ τοῦ σε Φίλιππον φωνῆσαι ὄντα ὑπὸ τὴν συκῆν εἶδόν σε.

Mówi Mu Natanael: Skąd mnie znasz? Rozsądziwszy Jezus i powiedział mu: Zanim cię Filip zawołał, będącego pod figowcem widziałem cię. (J1,48)

Pierwsze pytania w Ewangelii Jana były skierowane do Jana Chrzciciela. Potem pierwszy raz przemawia Słowo – Syn Boży i pyta: „Czego szukacie?” – „Gdzie mieszkasz?” – pytają dwaj uczniowie. Natanael pyta Filipa o Nazaret. I tak dochodzi narracja o powołaniach do pytania „skąd…”

Kilka razy, w ustach różnych osób, powróci to pytanie w Ewangelii św. Jana. Starosta nie wiedział „skąd jest wino”; Nikodem „skąd wieje Duch”; Samarytanka „Skąd Pan Jezus bierze wodę żywą” a Filip będzie wystawiony na próbę: Skąd kupimy chleba?”

Przy uważnym czytaniu tych pytań dochodzimy do wniosku, że odpowiedź wspólna dla wszystkich „skąd” brzmi „nie stąd” czyli źródło poznania, wina, wody, chleba, Ducha wskazuje na Ojca, na hojność Nieba, na Tego, który „bez miary udziela Ducha” (J3,34).

Stać (ἵστημι)

Τῇ ἐπαύριον πάλιν εἱστήκει ὁ Ἰωάννης καὶ ἐκ τῶν μαθητῶν αὐτοῦ δύο.

Nazajutrz znowu stał Jan i z uczniów jego dwóch (J1,35)

Stabat Joannes – bardzo to przypomina Stabat Mater pod Krzyżem. Jan stoi na pustyni. Oddaje swoich uczniów Temu, który bierze, gładzi grzech świata. Jan doświadcza zubożenia ale nie materialnego lecz duchowego. Ono staje się miejscem płodności kontemplacji. Z jego spojrzenia na Jezusa, które już nie jest przelotnym zerkaniem, lecz przypatrywaniem się Barankowi, rodzi się powołanie dwóch uczniów. Jan pewnie sam by pobiegł za Nim. Lecz zostaje bo ma się umniejszać, nie zasłaniać sobą Jezusa.

Św. Janie módl się za nami abyśmy mieli siłę i odwagę być ubogimi ze względu na pierwszeństwo Jezusa. Uproś nam łaskę widzenia Baranka w codzienności, gdy przechodzi naszymi drogami, abyśmy się z Nim nie minęli obojętni a raczej pragnęli Go poznać gdzie mieszka.

Prawda (ἀλήθεια)

καὶ ἐθεασάμεθα τὴν δόξαν αὐτοῦ, δόξαν ὡς μονογενοῦς παρὰ πατρός, πλήρης χάριτος καὶ ἀληθείας.

I oglądaliśmy chwałę Jego, chwałę którą ma Jednorodzony u Ojca, pełen łaski i prawdy.

Zwykłe w naszej kulturze myślenia prawdę utożsamiamy albo ze stanem logicznym lub zgodnością ze stanem rzeczy. Wzywamy autorytetu prawdy ale lubimy mieć swoją prawdę, na własny użytek, na miarę naszych wyobrażeń.

Trzeba prawdę odróżnić od szczerości, która jest ściśle immanentna tzn pozostaje zamknięta we własnym sosie. Prawda wymaga wyjścia poza siebie, wymaga poszukiwania i rodzi radość odkrywania. W ostrym rozróżnieniu prawda jest przeciwieństwem kłamstwa. Prawda bez miłości moźe być zimna, bezwzględna.

Wreszcie prawda w Ewangelii jest związana wewnętrznie z osobą. Jest osobowa, gdyż to sam Jezus jest Prawdą. Jest trwała i wierna jak skała. Tym bardziej się objawia im bardziej ojciec kłamstwa sieje zamęt. Pełnia prawdy jest złączona z łaską. Łaska i prawda łączą się w osobie Syna Bożego tak, że nie grozi im separacja, rozdwojenie.

Jeśli więc przyjmiesz Prawdę doświadczysz łaski, a jeśli pozwolisz się ogarnąć łasce Boga, to zaprawdę nie będziesz zawiedziony.

Serce (καρδία)

ἡ δὲ Μαριὰμ πάντα συνετήρει τὰ ῥήματα ταῦτα συμβάλλουσα ἐν τῇ καρδίᾳ αὐτῆς.

Zaś Maryja wszystkie strzegła sprawy te składając w sercu Jej. (Łk 2, 19)

Serce Maryi żyje rytmem słów, wydarzeń, spraw, które dotyczą Jej Syna. Nie jest przechowalnią rzeczy znalezionych. Jest raczej świątynią, którą przenika światło Ducha Świetego. Jest piękne w swej prostocie. Przy Niej uczę się łączyć wątki, wydarzenia w całość.

Maryjo ustrzeż moje serce przed rozdarciem, lękiem, utratą wrażliwości. Niech będzie całe i stałe dla Słowa Bożego.

Zamysł (διαλογισμός)

καὶ σοῦ δὲ αὐτῆς τὴν ψυχὴν διελεύσεται ῥομφαία — ὅπως ἂν ἀποκαλυφθῶσιν ἐκ πολλῶν καρδιῶν διαλογισμοί.

Twoją zaś duszę przejdzie miecz aby odsłonięte zostały z wielu serc zamysłu.

Zamiary, intencje, zamysły rodzą się w sercu. Przy Maryi odsłania się wewnętrzna prawda. Czasem zadajemy pytanie komuś: „O czym myślisz”. Bywa, że jest to kłopotliwe, bo nasze myśli mogą być dla kogoś dziwne, zdradzające ,co mamy w sobie. Odpowiadamy wtedy wymijająco.

Przy Maryi nie da się ukryć swoich zamysłów, gdyż zostają prześwietlone światłem Bożym. Jednak Maryja nas nie obnaża. Zachowuje w sercu wszystkie te sprawy i przez swoją boleść niesie Bogu nasz skomplikowany i zagmatwany świat. Ostatecznie nasze zamysły mają jeden i jedyny punkt odniesienia, aby można było je rozeznać. Jest nim Krzyż Jezusa.

Sen (ὄναρ)

Ἀναχωρησάντων δὲ αὐτῶν  ἰδοὺ ἄγγελος κυρίου ⸂φαίνεται κατʼ ὄναρ⸃ τῷ Ἰωσὴφ λέγων· ἐγερθεὶς παράλαβε τὸ παιδίον καὶ τὴν μητέρα αὐτοῦ καὶ φεῦγε εἰς Αἴγυπτον καὶ ἴσθι ἐκεῖ ἕως ἂν εἴπω σοι· μέλλει γὰρ Ἡρῴδης ζητεῖν τὸ παιδίον τοῦ ἀπολέσαι αὐτό.

Gdy oni odeszli oto Anioł Pana ukazał się we śnie Józefowi mowiąc: Powstań weź Dziecię i Matkę Jego i uciekaj do Egiptu i tam pozostań aż powiem Ci. Zamierza bowiem Heros szukać Dziecięcia aby zabić Je. (Mt 2, 13)

Sny to tajemniczy świat ludzkiego wewnętrznego doświadczenia. Jedne irracjonalne inne symboliczne a jeszcze inne zwyczajne. Są czasem obrazem naszych przeżyć. Są też takie, których Autorem jest Bóg. Św. Józef miał cztery wielkie sny, które były objawieniem Woli Boga. Posłuszeństwo w tym wypadku wymaga wrażliwość i pokory serca, aby nie uznać ich za majaki i mrzonki. Niech św. Józef wyprosi nam posłuszeństwo Bogu nawet w tak subtelnych natchnieniach Ducha Świętego.

Mądrość (σοφία)

Τὸ δὲ παιδίον ηὔξανεν καὶ ἐκραταιοῦτο πληρούμενον σοφίᾳ, καὶ χάρις θεοῦ ἦν ἐπʼ αὐτό.

Zaś Dziecko wzrastało i wzmacniało się napełniając się mądrością a łaska Boga była nad Nim.

Dom w Nazarecie to nie uniwersytet a jednak tam z serca do serca płynęła mądrość ludzka i boska.

Jest bowiem w niej duch rozumny, święty,
jedyny, wieloraki, subtelny,
rączy, przenikliwy, nieskalany,
jasny, nie zadający bólu, miłujący dobro, bystry,
niepowstrzymany, dobroczynny, miłujący ludzi,
mocny, niezawodny, beztroski,
wszechmogący i wszystkowidzący,
przenikający wszelkie duchy
rozumne, czyste i najsubtelniejsze. (Mdr 7,22-23)

Oglądać (θεάομαι)

Καὶ ὁ λόγος σὰρξ ἐγένετο καὶ ἐσκήνωσεν ἐν ἡμῖν, καὶ ἐθεασάμεθα τὴν δόξαν αὐτοῦ, δόξαν ὡς μονογενοῦς παρὰ πατρός, πλήρης χάριτος καὶ ἀληθείας.

I Słowo ciałem stało się i rozbiło namiot pośród nas, i oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, którą Jednorodzony ma u Ojca, pełen łaski i prawdy. (J1,14)

Czasownik ten tworzy wraz z ὁράω horao pojęcie kontemplacj. Św. Jan w Prologu otwiera przed nami zawrotną perspektywę nowego widzenia. Uczy nas patrzenia tam gdzie jest łaska i prawda albo też, wypatrywania we wszystkim, co się staje, łaski i prawdy. To nowe oczy, które widzą poprzez, na wskroś, dopatrujące się światła chwały Boga. Nawet więcej: przez wiarę i pouczenie jakie daje nam Jednorodzony mogę widzieć Boga. Dziś kontempluję Jego chwałę w ubóstwie, ciszy. W czułości Św. Józefa, łagodności Maryi, w uśmiechu Dzieciątka.