Szukać (ζητέω dzēteō)

Odpowiadając im Jezus rzekł: Amen, amen, mówię wam, szukacie Mnie nie, że widzieliście znaki, ale dlatego, że zjedliście z chlebów i nasyciliście się. (J 6,26)

Ἀπεκρίθη αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς καὶ εἶπεν· ἀμὴν ἀμὴν λέγω ὑμῖν, ζητεῖτέ με οὐχ ὅτι εἴδετε σημεῖα, ἀλλʼ ὅτι ἐφάγετε ἐκ τῶν ἄρτων καὶ ἐχορτάσθητε.

Różne są motywy poszukiwania. Szuka się tego, co zostało zgubione, ale też poszukuje się tego, co jest upragnione. Tak np. poszukiwał pasjonat pereł z przypowieści Pana Jezusa. W dzisiejszej scenie prawdziwym powodem szukania jest smak darmowego chleba. Chcieli Jezusa porwać i obwołać królem, gdyż stanęli wobec pokusy chleba bez pracy. Tymczasem nie dość, że Pan demaskuje ich tymczasowe pragnienia, to nadto zaprasza do wysiłku, do pracy, aby przyjęli Chleb od Ojca.

Słowo Boże diagnozuje moje prawdziwe motywy działania. Poszukiwanie może stać się medytacją, rozmyślaniem nad drogami, którymi chodzi Pan Jezus. Niech brzmi we mnie pytanie: Jakie są Jego i moje pragnienia? Czego szukam? (zob. J 1,38) Kogo szukam? (zob. J 20,15)

http://www.pixabay.com

Postanowić (βούλομαι bulomai)

Wszystko Mi zostało dane przez Ojca Mojego, i nikt nie poznaje Syna, jeśli nie Ojciec, nikt Ojca nie poznaje, jeśli nie Syn i ten, któremu postanowi Syn objawić. (Mt 11,27)

Πάντα μοι παρεδόθη ὑπὸ τοῦ πατρός μου, καὶ οὐδεὶς ἐπιγινώσκει τὸν υἱὸν εἰ μὴ ὁ πατήρ, οὐδὲ τὸν πατέρα τις ἐπιγινώσκει εἰ μὴ ὁ υἱὸς καὶ ᾧ ἐὰν βούληται ὁ υἱὸς ἀποκαλύψαι.

Wybrany czasownik ma związek z aktem woli. Nie oznacza przelotnej, mimowolnej zachcianki, lecz odnosi się do wnętrza Bożych poruszeń, intencji, pragnień. Z tym wyznaniem o objawieniu Ojca koresponduje modlitwa Pana Jezusa: “Ojcze, chcę, aby Ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem…”

Dzisiejszy tekst jest bardzo “janowy”, tzn. że to wzajemne poznanie i zjednoczenie Ojca i Syna jest motywem przewodnim Ewangelii św. Jana. Syn Boży pragnie przekazać nam Swoje spojrzenie na Ojca. Kolejna złota nić łącząca Ewangelistów.

http://www.pexels.com

Gdzie (ὅπου hopu)

Jeśli Mi ktoś służyłby, Mi niech towarzyszy, i gdzie jestem, tam i sługa Mój bedzie; jeśli ktoś Mi służyłby, uczci go Ojciec. (J 12,26)

ἐὰν ἐμοί τις διακονῇ, ἐμοὶ ἀκολουθείτω, καὶ ὅπου εἰμὶ ἐγὼ ἐκεῖ καὶ ὁ διάκονος ὁ ἐμὸς ἔσται· ἐάν τις ἐμοὶ διακονῇ τιμήσει αὐτὸν ὁ πατήρ.

To krótkie słowo określane jest jako partykuła. Jest połączeniem zaimka ὁς hos (który) oraz przysłówka πού pu (gdzie, dokąd). W tym zdaniu nie jest pytaniem, lecz pomaga wskazać na aktualny stan, tajemnicę zjednoczenia Pana Jezusa z Ojcem. Mówił o tym również w sposób negatywny do Żydów: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie (zob. J 7,34). Na innym miejscu prosił Ojca, abyśmy i my byli z Nim tam, gdzie On jest, abyśmy widzieli Jego chwałę.

Tam idzie się drogą służby, diakonii. Na końcu drogi są przyjmujące Ramiona Ojca i Jego uśmiech.

Ziemia i niebo, niebo i ziemia.

Wziąć do góry (ἀναλαμβάνω analambanō)

Wtedy więc Pan Jezus po mówieniu im został wzięty do góry i zasiadł po prawicy Boga. (Mk 16,19)

Ὁ μὲν οὖν κύριος Ἰησοῦς μετὰ τὸ λαλῆσαι αὐτοῖς ἀνελήμφθη εἰς τὸν οὐρανὸν καὶ ἐκάθισεν ἐκ δεξιῶν τοῦ θεοῦ.

Dziś nasze spojrzenie podąża ku górze, ku Niebu. Obraz świata, jaki nosimy w umyśle zawsze ma jakąś orientację. Czasem perspektywa zamyka się w horyzoncie naoczności, tego, co sobie wymyślimy. Ewangelia jednak reorganizuje porządek spraw doczesnych i wiecznych. Pan Jezus podnosi ku górze nasze pragnienia, aspiracje. Dzieje się to mocą Bożą. Wskazuje na to strona bierna czasownika ἀναλαμβάνω – wziąć do góry. Ta forma podpowiada, że przyczyną sprawczą tej drogi do Nieba jest sam Bóg.

Ranek (πρωΐα prōia)

Rano zaś, gdy już się stało, stanął Jezus na brzegu. Nie jednakże wiedzieli uczniowie, że Jezus jest. (J 21,4)

πρωΐας δὲ ἤδη γενομένης ἔστη Ἰησοῦς εἰς τὸν αἰγιαλόν, οὐ μέντοι ᾔδεισαν οἱ μαθηταὶ ὅτι Ἰησοῦς ἐστιν.

Ranek jest obietnicą. Jest jak otwarte drzwi, jak brama do ogrodu. Przechodząc przez nią mamy kolejną szansę spotkać Pana na brzegu, między domem i pracą, między znanym i nieznanym, między powodzeniem a porażką. Ranek staje się i mija, lecz pozostaje Pan, który jest rozpoznany przez miłość. Umiłowany uczeń otwiera oczy na światło nowego dnia, Piotr niemal biegnie po wodzie, chleb pachnie, ryba już upieczona nie podskakuje, lecz czeka. Śniadanie je się o poranku. Słowo pokazuje właściwą stronę połowu, mówi głosem Ojca: “Dzieci…”

Tak wiele dzieje się o poranku.

http://www.pexels.com

Wstępować (ἀναβαίνω anabainō)

Mówi jej Jezus: nie Mnie dotykaj, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Wyruszaj zaś do braci Moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca Mojego i Ojca waszego i do Boga Mojego i Boga waszego. (J 20,17)

λέγει αὐτῇ Ἰησοῦς· μή μου ἅπτου, οὔπω γὰρ ἀναβέβηκα πρὸς τὸν πατέρα· πορεύου δὲ πρὸς τοὺς ἀδελφούς μου καὶ εἰπὲ αὐτοῖς· ἀναβαίνω πρὸς τὸν πατέρα μου καὶ πατέρα ὑμῶν καὶ θεόν μου καὶ θεὸν ὑμῶν.

Droga Syna Bożego jest drogą uniżenia i wywyższenia. Jest to swoista “parabola zbawienia”, gdzie extremum sięga najniższego upadku człowieka. Stamtąd, z grobu, ze śmierci, Pan wstępuje i pragnie zabrać nas ze Sobą. Teraz droga jest już tylko do Ojca i Boga naszego. Każdego dnia w Modlitwie Pańskiej przypominamy sobie ten kierunek. Ojcze nasz, któryś jest w Niebie…

“I nikt nie wstąpił do Nieba, oprócz Tego, który z Nieba zstąpił – Syna Człowieczego.” (J 3,13)

Spotkać (ὑπαντάω hypantaō)

I oto Jezus spotkał je mówiąc: Radujcie się! One zaś przyszedłszy chwyciły Jego nogi i pokłoniły się Mu. (Mt 28,9)

καὶ ἰδοὺ Ἰησοῦς ⸀ὑπήντησεν αὐταῖς λέγων· χαίρετε. αἱ δὲ προσελθοῦσαι ἐκράτησαν αὐτοῦ τοὺς πόδας καὶ προσεκύνησαν αὐτῷ.

Najpierw garść gramatyki. Czasownik powstał przez złożenie przysłówka podstawowego ὑπό (obok, pod) oraz słowa pochodnego od przyimka ἀντί (naprzeciw, przed). Chodzi więc o wyjście naprzeciw, aby się spotkać.

Mamy pierwsze spotkanie ze Zmartwychwstałym. Od Wigilii Paschalnej czytaliśmy tylko znaki świadczące o zmartwychwstaniu. Idziemy drogą wiary, która dojrzewa do spełnienia się błogosławieństwa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”. Na tej drodze wychodzi nam na spotkanie sam Pan. To Jego inicjatywa. Pan wybiera czas i miejsce spotkania. Tak więc można poprowadzić dalej myśl o błogosławieństwie z wiary: Ci, którzy uwierzyli, spotkają Pana.

Krzyż Jezusa (ὁ σταυρός τοῦ Ἰησοῦ ho stauros tu Jesu)

Stały zaś przy krzyżu Jezusa Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria Kleofasa i Maria Magdalena. (J 19,25)

Εἱστήκεισαν δὲ παρὰ τῷ σταυρῷ τοῦ Ἰησοῦ ἡ μήτηρ αὐτοῦ καὶ ἡ ἀδελφὴ τῆς μητρὸς αὐτοῦ, Μαρία ἡ τοῦ Κλωπᾶ καὶ Μαρία ἡ Μαγδαληνή.

Poprzez złączenie przyimka παρὰ z celownikiem rzeczownika σταυρός można wnioskować, że krzyż stał się metonimią Jezusa. Zwykle taka konstrukcja gramatyczna była stosowana w odniesieniu do osób. Od tej pory, gdy mówimy krzyżu, gdy adorujemy krzyż, intronizujemy, wywyższamy go, nasze myśli i serce skierowane są ku Jezusowi. W czasie liturgii Wielkiego Piątku zbliżamy się nie do jakiegokolwiek krzyża, lecz do Krzyża Jezusa. Dlatego będziemy przed Nim przyklękać, tak jak przed Najświętszym Sakramentem. Przez to, co widzialne dla oczu, dosięgamy Tego, który nas przyciąga. Spójrz, podejdź blisko, zatrzymaj się, pokłoń się, obejmij, ucałuj i słuchaj. Oto siedem gestów adoracji i kontemplacji Drzewa Życia, Krzyża Świętego, Ukrzyżowanego.

Scena ukrzyżowania na kielichu mszalnym.

Szybko (ταχέως tacheōs)

Po kęsie wtedy wszedł w niego szatan. Mówi więc mu Jezus: To, co czynisz, czyń szybciej. (J 13,27)

καὶ μετὰ τὸ ψωμίον τότε εἰσῆλθεν εἰς ἐκεῖνον ὁ σατανᾶς. λέγει οὖν αὐτῷ ὁ Ἰησοῦς· ὃ ποιεῖς ποίησον τάχιον.

Wybrane słowo od strony gramatycznej to przysłówek w stopniu wyższym. Ponaglenie, które Pan Jezus kieruje do Judasza uczniowie odczytują jako wezwanie do tego, co zwykle robił. Lecz my już wiemy, że to pośpiech, który dąży do spełnienia, do kresu drogi. Jezus nie zwleka, nie odkłada na później. Dlatego za chwilę mówi: “Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami.”

Trudny jest ten pośpiech, podobnie gdy szedł do Jerozolimy i “wyprzedzał uczniów tak, że się dziwili” (zob. Mk 10,32). Ten rodzaj pośpiechu można odczytać jedynie w kluczu miłości, która nie wlecze się nogą za nogą, nie wałęsa się po bezdrożach, lecz zmierza do kresu, gdyż “do końca nas umiłowała”.

Woń (ὀσμή osmē)

Maria zatem wziąwszy funt pachnidła nardowego, prawdziwego, drogocennego, namaściła stopy Jezusa i wytarła włosami jej nogi Jego, zaś domostwo zostało napełnione od woni pachnidła. (J 12,3)

Ἡ οὖν Μαριὰμ λαβοῦσα λίτραν μύρου νάρδου πιστικῆς πολυτίμου ἤλειψεν τοὺς πόδας τοῦ Ἰησοῦ καὶ ἐξέμαξεν ταῖς θριξὶν αὐτῆς τοὺς πόδας αὐτοῦ· ἡ δὲ οἰκία ἐπληρώθη ἐκ τῆς ὀσμῆς τοῦ μύρου.

Miłość Marii do Jezusa, wyrażona w gestach, jest jak miła, przyjemna woń, zapach olejku. św. Jan skumulował kilka określeń dla opisu szlachetności tego zapachu oraz wyrażenia hojności, która nie daje po kropli, lecz wylewa się cała. Funt to ok. 1/3 litra. Koszt to ok. roczna, ówczesna pensja – 300 denarów.

Czasem Bóg powołuje takie osoby, których miłość do Jezusa napełnia miłym zapachem cały Kościół. Bywa, że przy świętych unosi się miły zapach, jako znak ich umiłowania Przyjaciela, Mistrza, Oblubieńca. Niech szlachetnieje nasza miłość do Pana Jezusa w gestach, adoracji, nawróceniu.

http://www.pexels.com