Zakrzyknął więc w świątyni nauczając Jezus i mówił: I Mnie znacie i wiecie skąd jestem. Od siebie nie przyszedłem, lecz jest prawdziwy, który posłał Mnie, którego wy nie znacie. (J 7,28)
ἔκραξεν οὖν ἐν τῷ ἱερῷ διδάσκων ὁ Ἰησοῦς καὶ λέγων· κἀμὲ οἴδατε καὶ οἴδατε πόθεν εἰμί· καὶ ἀπʼ ἐμαυτοῦ οὐκ ἐλήλυθα, ἀλλʼ ἔστιν ἀληθινὸς ὁ πέμψας με, ὃν ὑμεῖς οὐκ οἴδατε·
Clamabat ergo Jesus in templo docens, et dicens : Et me scitis, et unde sim scitis : et a meipso non veni, sed est verus qui misit me, quem vos nescitis.
W Janowej Ewangelii trzykrotnie usłyszymy tak dynamiczny krzyk, który wyrywa się niemal spontanicznie z ust Jezusa. Swoim wyrazem odzwieciedla Jego wewnętrzny stan, którym jest pełne życia pragnienie, aby słuchacze poznali jedynego prawdziwego Boga, aby przyszli do źródła wody żywej, aby wytrwali w wierze. (zob. J 7, 37; 12,44) To wołanie wypełnia teraz świątynię, wybrzmiewa w rozległej przestrzeni wnętrza budowli, lecz szuka przede wszystkim ludzkich serc. Jezus nie mówi sam do siebie. W pozostałych Ewangeliach jedynie św. Mateusz posłużył się tym czasownikiem, by włożyć w usta Jezusa okrzyk skierowany do Ojca. Wydarzy się to na krzyżu, gdy w agonii, w ostatnim niemal tchnieniu, Syn Boży będzie krzyczał w stronę nieba, powierzając się Ojcu i odda ducha. (zob. Mt 27,50)
