Ona zaś smutna na duszy modliła się do PANA i rzewnie płakała. (1 Sm 1,10)
וְהִיא מָרַת נָפֶשׁ וַתִּתְפַּלֵּל עַל־יְהוָה וּבָכֹה תִבְכֶּה
Cum esset Anna amaro animo, oravit Dominum flens largiter.
Anna czuje ogromny smutek, ból i w takim stanie modli się do PANA (1 Sm 1,10). Nie kryje swoich łez, nie udaje, że wszystko jest w porządku… Dalej czytamy, że kobieta „czyni liczniejszą” – można byłoby powiedzieć – intensyfikuje swoją modlitwę (1 Sm 1,12). I tutaj pojawia się jeszcze pewien ważny szczegół. Autor biblijny podkreśla, że modli się ona przed obliczem (w obecności) PANA, jakby „twarzą w twarz”, a nie jedynie (jak wcześniej) do PANA. W rozmowie z kapłanem Helim ona sama mówi, że „wylała swoją duszę przed PANEM” (dosł. przed obliczem PANA). Użyty czasownik oznacza dosłownie „rozlanie krwi”, najczęściej w kontekście składanych ofiar. Anna rozlewa więc swoją duszę przed PANEM, bowiem jej dusza – obolała, ale szczera – jest jak najmilsza PANU ofiara.
Każdy z nas, taki, jaki jest, z tym, co teraz przeżywa, może przyjść z ufnością do PANA i stanąć w Jego obecności. To jest modlitwa i ofiara miła PANU.
