Jedno Słowo

A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon.

καὶ πέμψας αὐτοὺς εἰς Βηθλέεμ εἶπεν· Πορευθέντες ἐξετάσατε ἀκριβῶς περὶ τοῦ παιδίου· ἐπὰν δὲ εὕρητε, ἀπαγγείλατέ μοι, ὅπως κἀγὼ ἐλθὼν προσκυνήσω αὐτῷ (Mt 2,8).


Kończy się jeden z najbardziej ludzkich okresów w roku. Czas, kiedy ludzie, przez wzgląd na Boże Narodzenie, starają się być trochę bardziej mili i wyrozumiali. W tych dniach także staramy się jakoś bardziej dzielić z innymi tym, co mamy najlepszego.
W dzisiejszej perykopie przewrotna jest prośba Heroda o to, by, dosłownie, przynieść mu z powrotem słowo (ἀπαγγέλλω). Z jednej strony sam pragnie najlepszej z możliwych informacji, chcąc rzekomo odpowiedzieć dobrem, a z drugiej jest to okrutny podstęp. Dzisiaj zostajemy napełnieni po raz kolejny Słowem i może też warto wziąć pod uwagę to, z kim się dzielimy. W końcu sam Pan powiedział: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł przed świnie, bo je podepczą, a potem rzucą się, aby was rozszarpać (Mt 7,6).

pixabay.com

Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących nad Syna Człowieczego».

καὶ λέγει αὐτῷ, Ἀµὴν ἀµὴν λέγω ὑµῖν, ὄψεσθε τὸν οὐρανὸν ἀνεῳγότα καὶ τοὺς ἀγγέλους τοῦ θεοῦ ἀναßαίνοντας καὶ καταßαίνοντας ἐπὶ τὸν υἱὸν τοῦ ἀνθρώπου. J 1, 51

Jezus to Syn Człowieczy, nad którym otwiera się niebo (jak u synoptyków podczas chrztu w Jordanie) – jest jego Bramą. Jest jak drabina Jakuba, po której schodzą i wchodzą aniołowie – to Pośrednik między Bogiem a ludźmi i między ludźmi a Bogiem. To Dom Boży, prawdziwe Betel, przebywające między ludźmi na ziemi – Świątynia objawiająca Ojca.

pixabay.com

Obróciszy się zaś Jezus i zobaczywszy ich towarzyszących mówi im: Czego szukacie? Oni zaś powiedzieli Mu: Robbie, co jest przetłumaczane – Nauczycielu, gdzie mieszkasz? (J 1,38)

στραφεὶς δὲ ὁ Ἰησοῦς καὶ θεασάμενος αὐτοὺς ἀκολουθοῦντας λέγει αὐτοῖς· τί ζητεῖτε; οἱ δὲ εἶπαν αὐτῷ· ῥαββί, ὃ λέγεται μεθερμηνευόμενον διδάσκαλε, ποῦ μένεις;

Dziś jesteśmy świadkami pierwszego gestu i pierwszych słów Jezusa. Gest spojrzenia połączony z obróceniem się ku idącym uczniom. Jezus świadomie czyni ten gest, aby nawiązać pierwszy kontakt. Nie jest dumnym nauczycielem, który jest zdystansowany do plebsu. Wręcz przeciwnie – jest żywo zainteresowany intencjami, pragnieniami tych dwóch “nowicjuszy”. Całym sobą zwraca się ku nim. Za każdym gestem stoi jakiś wewnętrzny impuls, poruszenie, pragnienie. Poprzez uważne przyglądanie się gestom Jezusa, uczeń może poznawać Jego wewnętrzny świat, piękno Jego pragnień, kondycję serca. Każdy z nas może poznawać Jezusa, rozpoznawać Go gestach, które dziś ma dla mnie. Bądźmy uważni.

Rozpoznajesz te dwa gesty?

Ten jest, o Którym ja powiedziałem: Za mną przychodzi Mąż, który przede mną stał się, gdyż pierwszy ode mnie był. (J 1,30)

οὗτός ἐστιν ὑπὲρ οὗ ἐγὼ εἶπον· ὀπίσω μου ἔρχεται ἀνὴρ ὃς ἔμπροσθέν μου γέγονεν, ὅτι πρῶτός μου ἦν.

Jan Chrzciciel wypatruje Tego, który jest pierwszy. Nie chodzi jedynie o pierwszeństwo czasowe, gdyż zamykałoby ono Mesjasza w horyzoncie tego świata. Chodzi o pierwszeństwo żródła, poza czasem. O tym mówi Jan, który przecież po ludzku był o pół roku starszy od Jezusa. Zatem przysłówek ἔμπροσθεν pełni tu ważną rolę objawieniową. Jezus – Syn Boży jest przed wszystkim, jest Początkiem wszystkiego. W Nim wszystko ma istnienie. Niesie wszystko słowem swej mocy. Jan nie ma zamiaru zaciemniać tej prawdy, nie chce zająć miejsca, które należy się Oblubieńcowi.

Wtedy przykazał mi Stwórca wszystkiego, Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i rzekł: W Jakubie rozbij namiot i w Izraelu obejmij dziedzictwo! (Syr 24,8)

Namiot (אֹהֶל ‘ōhel), w języku greckim σκηνῇ, może oznaczać nie tylko miejsce do mieszkania, ale również jego mieszkańców. W starożytnym Izraelu namiot był synonimem ich wędrownego stylu życia, wędrówki przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Od rdzenia ‘hl pochodzi również czasownik znaczący rozbić namiot lub mieszkać w namiocie.

Większość tekstów, w których występuje אֹהֶל ‘ōhel, odnosi się do namiotu poświęconego YHWH i nazywa ten namiot „‘ōhel môʽēd – Namiotem Spotkania” (zob. Wj 33,7-11). Namiot był więc miejscem obecności Boga wędrującego razem ze swoim ludem. Dopiero król Salomon, spełniając pragnienie swego ojca Dawida, zbudował dom dla YHWH, świątynię jerozolimską.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu, z Księgi Syracha (24,1-12), Mądrość Boża mówi, że w każdym ludzie i narodzie na całej ziemi zdobyła panowanie, i pomiędzy nimi szukała miejsca dla swego spoczynku, i na polecenie Boga rozbiła namiot (gr. κατασκηνόω) w Jakubie, to znaczy w Izraelu.

Warto zauważyć, że także w dzisiejszej Ewangelii, według św. Jana (1,1-18), kiedy autor mówi: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (w. 14), używa tego samego czasownika greckiego κατασκηνόω, co znaczy nie tylko poetycki sposób wyrażania się autora Słowo stało się ciałem i rozbiło wśród nas swój namiot, ale nawiązuje do historii Izraela i jego doświadczenia życia w obecności Boga.

Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. (Łk 2,17)

ἰδόντες δὲ διεγνώρισαν περὶ τοῦ ῥήματος τοῦ λαληθέντος αὐτοῖς περὶ τοῦ παιδίου τούτου.

videntes autem cognoverunt de verbo quod dictum erat illis de puero hoc.

Opowiedzieli. “No to opowiadaj!” – powiedział mój przyjaciel Sasza po nakryciu do kolacji. “Co słychać?” – pytamy. Na szczęście jest ciągle zapotrzebowanie na dobrą opowieść. A jest o czym mówić. Najciekawsze opowieści są o wydarzeniach, o ludziach i ich losach. Choć o Józefie, Maryi, Jezusie, ich rodzinie opowiada się już od dawna, to ciągle jest więcej do powiedzenia, niż zostało wypowiedziane. Każdy z nas ma prawo do własnej opowieści. Tylko starajmy się nie przynudzać. Ze świeżym spojrzeniem pełnym nadziei i z cierpliwością człowieka, który igłą kopie studnię, dodawajmy słowo do słowa i snujmy naszą bożonarodzeniową opowieść.

Tym, którzy zaś przyjęli Je, dało moc dziećmi Boga stać się, tym, którzy uwierzyli w Imię Jego. (J 1,12)

ὅσοι δὲ ἔλαβον αὐτόν, ἔδωκεν αὐτοῖς ἐξουσίαν τέκνα θεοῦ γενέσθαι, τοῖς πιστεύουσιν εἰς τὸ ὄνομα αὐτοῦ.

Bezsilność wielokrotnie towarzyszy ludzkiemu doświadczeniu. Ileż razy sam mówiłem lub słyszałem, że z czymś sobie nie radzimy, że nie mamy siły. Sami z siebie nie jesteśmy “wszechmocni”. Nie jesteśmy w stanie uczynić włosa białym lub czarnym. Jeśli więc, cokolwiek możemy, to jedynie z daru od Słowa. On daje moc, aby zbudować naszą nową tożsamość. Łaska po łasce sprawia, że krok za krokiem, chwila za chwilą zbliżam się do Źródła mojego życia, powołania. Słowo mnie podnosi, gdy upadam; umacnia, gdy idę; uzdrawia, gdy niemoc odbiera mi chęć życia.

Ono daje mi coś z siebie, o czym świadczy przedrostek “eks”, czyli “z”, oznaczający dynamikę przepływu ze środka na zewnątrz. Z serca, z łona Ojca, czyli z Jego miłości, z Jego istoty, staliśmy się i stajemy się.

i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. (Łk 2,37)

καὶ αὐτὴ χήρα ἕως ἐτῶν ὀγδοήκοντα τεσσάρων,) ἣ οὐκ ἀφίστατο τοῦ ἱεροῦ νηστείαις καὶ δεήσεσιν λατρεύουσα νύκτα καὶ ἡμέραν.

Służba może kojarzyć się w najróżniejszy sposób. Można sługę postrzegać jako niewolnika, który wykonuje najprostsze czynności, bądź też jako człowieka poświęcającego swoje życie dla wyższych celów. W tym wszystkim może umknąć jeden ważny element: profesjonalizm. Nawet Hegel dostrzegał to, że niewolnik przez zdobywanie umiejętności, w pewnym momencie przewyższa swojego rozleniwionego pana. W służbie Bogu (λατρεύω) można o tym zapomnieć także, choć samo słowo użyte przez św. Łukasza już sugeruje kwalifikacje sługi. W żadnym fachu fuszerka nie jest mile widziana, a w czci Chrystusowi zdarza się poprzestawać na kompletnej bylejakości (liturgii, modlitwy osobistej, relacji). Niechże Anna dziś nas zawstydza swoim oddaniem, nie tyle samemu służeniu, ale Bogu.

pixabay.com

Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Łk 2, 22

Καὶ ὅτε ἐπλήσθησαν αἱ ἡμέραι τοῦ καθαρισμοῦ αὐτῶν κατὰ τὸν νόμον Μωϋσέως, ἀνήγαγον αὐτὸν εἰς Ἱεροσόλυμα παραστῆσαι τῷ κυρίῳ,

Słownik Stronga podaje dosłowne tłumaczenie jako postawić kogoś/coś obok blisko, przedstawić, ofiarować – tego słowa np. używa św. Paweł zwracając się do Rzymian, by ofiarowali swoje ciała na ofiarę żywą (por. Rz 12, 1). Nabiera ono znaczenia liturgicznego i w przypadku Jezusa oznacza postawić przed Panem. Św. Łukasz daje do zrozumienia swoim czytelnikom, że Chrystus od początku swojego życia ma jasno określony cel – stać blisko Pana, oddanym na Jego służbę.

On zaś podniósłszy się wziął Dziecko i Matkę Jego w nocy i odszedł do Egiptu. (Mt 2,14)

ὁ δὲ ἐγερθεὶς παρέλαβεν τὸ παιδίον καὶ τὴν μητέρα αὐτοῦ νυκτὸς καὶ ἀνεχώρησεν εἰς Αἴγυπτον.

Nie jest łatwo opuścić, odejść od przyzwyczajeń, stabilizacji, wygody życia. Naturalny opór często towarzyszy tym, którzy chcieliby mieć święty spokój. Tymczasem ktokolwiek wchodzi w posłuszeństwo Słowu Bożemu powinien być gotowy, by wyruszyć w drogę. Niekiedy bywa to droga fizyczna, lecz najpierw wewnętrzna, jako zmiana myślenia.

Niech dzisiejsze Słowo skłoni nas do odwagi i zaufania, że Bóg nie poskąpi nam znaków na potwierdzenie, że nie zwariowaliśmy żyjąc Ewangelią.

I pochyliwszy się, widzi położone płótna, jednakże nie wszedł. (J 20,5)

καὶ παρακύψας βλέπει κείμενα τὰ ὀθόνια, οὐ μέντοι εἰσῆλθεν.

Do żargonu kaznodziejskiego weszło z rozmachem dzisiejsze wybrane słowo. Ciągle się “pochylamy nad tajemnicą, nad żłóbkiem, nad biedą”. I jeszcze do tego robimy “namysł, ubogaceni, niejednokrotnie dniem dzisiejszym”. Do tego jeszcze wypada dodać zwrot – słowo wytrych, przy którym wszyscy kiwają głowami: “trzeba nam to głębiej zrozumieć”.

Wybaczcie to pustosłowie, ale ono często sączy się z przesterowanych głośników kościołów, katedr, z mównic, ambon. Na tym tle chciałbym zawalczyć o sens dzisiejszego gestu Jana, umiłowanego ucznia, o sens jego spojrzenia, które dojrzewało w nim do aktu czystej wiary. Jego serce łączy słowa Pisma i widok pustego grobu. Za chwilę, gdy wejdzie za Piotrem do wnętrza grobu, w jednym momencie, jak błyskawica ogarnie go łaska wiary. Potrzebne było to pochylenie, zaglądanie z ciekawością, aby już uwierzył w progu nowego dnia.

Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna, i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ mówiła: Uprosiłam go u Pana. (1 Sm 1,20)

Prosić (שׁאל – šā’al) rdzeń ten służy do nawiązania relacji dialogu ze strony mówiącego z osobą, do której się zwraca. Warto zauważyć, że w podstawowej formie qal czasownik ten znaczy prosić, żądać, wymagać, pytać, ale w formie hifil oznacza spełnić prośbę.

W 1 Sm 1,20-28, dzisiejszym pierwszym Czytaniu, rdzeń ten występuje wiele razy i w różnych formach. Oprócz tego, że stanowi on o etymologii imienia Samuel: Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna, i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ powiedziała: Uprosiłam (שׁאל) go u Pana (w. 20), cała mowa Anny skierowana do Helego bazuje na grze wokół tego słowa: Powiedziała ona wówczas: “Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam i spełnił Pan prośbę (שׁאל), którą do Niego zanosiłam (שׁאל). Oto ja oddaję (שׁאל) go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany (שׁאל) na własność Panu” (ww. 26-28).

Kiedy Anna mówi, że Pan spełnił jej prośbę, używa rzeczownika (שְׁאֵלָה še’ēlâ), który pochodzi od czasownika prosić (שׁאל šā’al). Gra słów polega na tym, że dosłownie w języku hebrajskim słowa Anny brzmią: i spełnił Pan moją prośbę, o którą prosiłam. Co więcej, także w deklaracji oddania Samuela Bogu Anna używa tego samego czasownika prosić, ale w formie hifil, w której oznacza on oddać. Podobnie jak imiesłów bierny formy qal znaczy oddany, poświęcony. Tak więc imię Samuel może oznaczać zarówno wyproszony, jak i oddany Bogu.

Według niektórych uczonych, historia Samuela jest typem historii dzieciństwa Jezusa w Ewangelii Łukasza. W tym świetle nie dziwi fakt, że Jezus, wyproszony przez Izraela u Boga Zbawiciel, jest także tym, który musi zatroszczyć się o sprawy swego Ojca (Łk 2,49).

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. (J 1,1)

Ἐν ἀρχῇ ἦν ὁ λόγος, καὶ ὁ λόγος ἦν πρὸς τὸν θεόν, καὶ θεὸς ἦν ὁ λόγος.

in principio erat Verbum et Verbum erat apud Deum et Deus erat Verbum.

Zapytać, czym jest słowo,
to nie jest pytanie.
Słowo, kim jesteś?
Jakie są twoje odchłanie?
Wiem, że ich nie zmierzę
Do przejścia są zbyt ogromne
Moje siły zbyt skromne.
Jednak mocno wciąż wierzę
W twój wysiłek, o słowo,
że ty do mnie przyjdziesz
z podpowiedzią gotową,
Że swą twarz mi odsłonisz,
łzę i uśmiech uronisz.
Powiesz – tak jest dobrze
Twierdząco,
To zostaw w spokoju
Przecząco.
Tak codziennie, krok po kroku,
Z nocy bezsensu i mroku
Do światła mnie poprowadzisz.
W smutku pocieszysz,
W zwątpieniu poradzisz.
Słowo, mój przyjacielu,
Tyś najlepszy wśród wielu. (pp)

Przez zmiłowania miłosierdzia Boga naszego, w których nawiedzi nas Wschód z wysoka. (Łk 1,78)

διὰ σπλάγχνα ἐλέους θεοῦ ἡμῶν, ἐν οἷς ἐπισκέψεται ἡμᾶς ἀνατολὴ ἐξ ὕψους.

per viscera misericordiae Dei nostri in quibus visitavit nos oriens ex alto.

W adwentowych liturgiach powracał do nas temat światła. Msze roratnie rozpoczynane w mroku, rozpraszanym delikatnym światłem lampionów (symbol Maryi – Jutrzenki), na dźwięki “Chwała na wysokości Bogu” jaśniały pełnią blasku całego kościoła. Dziś Zachariasz widzi inne słońce. Nie to, które powstaje z niskości horyzontu, lecz to, które zstępuje ze światłości wiekuistej. Wzrok ma przenikliwy, wyostrzony słuch i piękny, rozwiązany język, dlatego może nam o tym zaświadczyć u progu święta Narodzenia Pańskiego.

Nie ma takiej ciemności, która by zdołała zaskoczyć, uwięzić Światłość z wysoka Lux Oriens [Światło wschodzące].

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. (Łk 1,57)

Τῇ δὲ Ἐλισάβετ ἐπλήσθη ὁ χρόνος τοῦ τεκεῖν αὐτήν, καὶ ἐγέννησεν υἱόν.

Elisabeth autem impletum est tempus pariendi et peperit filium.

Język grecki proponuje dwa określenia na czas. Jedno to καιρός (kairos) i oznacza właściwy moment, odpowiednią chwilę. Drugi natomiast to χρόνος. Ten z kolei charakteryzuje upływające momenty życia. Dziś u Elżbiety, w sumie, występują dwa na raz. Święty Łukasz pisze, że wypełnił się czas, aby porodziła i staje się to niebywałym przełomem zarazem. Może się nam zdarzać, że wypatrujemy swojej szansy w życiu, jakby miała się pojawić niespodziewanie i nagle. Tymczasem może to właśnie upływający χρόνος codzienności doprowadza nas do wielkich rzeczy. Ostatecznie ma nas w końcu przygotować na spotkanie z Chrystusem.

pixabay.com

I powiedziała Maryja: wywyższa moje życie Pana. (Łk 1,46)

Καὶ εἶπεν Μαριάμ· Μεγαλύνει ἡ ψυχή μου τὸν κύριον.

et ait Maria magnificat anima mea Dominum.

Dzisiejsze słowo może wyrażać wzrost (por. 1 Sm 2,21.26 – Samuel wzrastał przy Panu), przyczynek do sławy (por. Rdz 12,2 – Bóg rozsławia imię Abrama), wyrażenie o kimś/czymś wysokiej ceny (por. 1 Sm 26,24 – Dawid pragnie, by jego życie było cenne w oczach Pana), potęgę ludzką (por. 2 Sm 5,10; 1 Krl 1,37.47 – potęga Dawida i Salomona) i Boską (por. Mi 5,3; Ml 1,5), wielkość Boga (por. 2 Sm 7,22), uwielbienie (por. Ps 34,4; 35,27). Zbawcze działanie Boga, św. Łukasz pokazuje często w połączeniu z radością, jaką wywołuje i pragnieniem dzielenia się doznanym szczęściem. Maryja pragnie się podzielić swoim wywyższeniem, którego źródłem jest Pan (Kyrios).

http://www.pixabay.com

Oto bowiem, jak stał się głos pozdrowienia Twojego w uszach moich, podskoczyło w radości dzieciątko w łonie moim. (Łk 1,44)

ἰδοὺ γὰρ ὡς ἐγένετο ἡ φωνὴ τοῦ ἀσπασμοῦ σου εἰς τὰ ὦτά μου, ἐσκίρτησεν ἐν ἀγαλλιάσει τὸ βρέφος ἐν τῇ κοιλίᾳ μου.

ecce enim ut facta est vox salutationis tuae in auribus meis exultavit in gaudio infans in utero meo.

Chciałoby się powiedzieć, że ten młodziutki Jan to niezły akrobata. Podskakuje z radości. Tak samo podskakiwał, tańczył, Dawid przed Arką Pana. Tu też jest Arka Nowego Przymierza — Matka Pana. Duch Święty, który napełnia Elżbietę, napełnia również rosnącego Przyjaciela Oblubieńca. Wtedy, gdy usłyszy Jego głos, też będzie się radował, też będzie pełen wesela i życia. Jego radość, która tu się zaczęła, tam dojdzie do pełni.
Czy jest w Kościele jakaś wspólnota pod patronatem “tańczącego” Jana Chrzciciela?

Powiedziała zaś Maryja: “Oto służka Pana. Oby mi się stało według słowa twego”. I odszedł od Niej Anioł. (Łk 1,38)

εἶπεν δὲ Μαριάμ· ἰδοὺ ἡ δούλη κυρίου· γένοιτό μοι κατὰ τὸ ῥῆμά σου. καὶ ἀπῆλθεν ἀπʼ αὐτῆς ὁ ἄγγελος.

dixit autem Maria ecce ancilla Domini fiat mihi secundum verbum tuum et discessit ab illa angelus.

Owocem wytrwałego słuchania Słowa Bożego jest wrażliwość na intonację zapisanych zdań. Ktoś, kto długo przebywa z Biblią, odkrywa melodię wypowiedzi, zgłębia wewnętrzny stan postaci. Osłuchuje się z głosem Dobrego Pasterza. Rozpoznaje Go w gąszczu różnych dźwięków, opinii, wypowiedzi.
Dziś słucham odpowiedzi Maryi, słucham Jej głosu, Jej serca wypełnionego łaską wiary. “Oby mi się stało…” – nie ma tu wymuszonej zgody, lecz pełne entuzjazmu ponaglenie. Wskazuje na to choćby sam tryb czasownika, zwany optativus desiderii (wolitywny), jakiego użył św. Łukasz. Odnosi się do sfery wolitywnej. Jest w tym zwrocie pragnienie wyrastające z serca, z zaangażowania. Nie jest bierną zgodą na nieodwołalną konieczność, lecz wyrażeniem życzenia, aby się stało to, co dla Boga jest możliwe.
Jakie są moje intonacje w odpowiedziach na usłyszane Słowo Boże?

Lilium castitatis-lilia czystości.

A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. (Mi 5,1)

וְאַתָּ֞ה בֵּֽית־לֶ֣חֶם אֶפְרָ֗תָה צָעִיר֙ לִֽהְיוֹת֙ בְּאַלְפֵ֣י יְהוּדָ֔ה מִמְּךָ֙ לִ֣י יֵצֵ֔א לִֽהְיֹ֥ות מוֹשֵׁ֖ל בְּיִשְׂרָאֵ֑ל וּמוֹצָאֹתָ֥יו מִקֶּ֖דֶם מִימֵ֥י עוֹלָֽם׃

Rzeczownik „wieczność” może oznaczać „starożytność”, „odwieczność” jak i „przyszłość”. Te dwa wektory czasu wynikają być może z tego, że słowo pochodzi od czasownika עָלַם ‘âlam – „ukryć”, „być schowanym”. Rzeczywiście, te dwa kierunki czasu są poza naszą wiedzą. Nie znamy początku ani celu świata, samych siebie, bazując na ludzkim tylko poznaniu. Początek zna tylko Ten, który jest Początkiem, Źródłem. Tylko wiekuisty Bóg (אֱלֹהֵ֨י עוֹלָם Elohe olam) obejmuje swoim spojrzeniem wszystkie dni wieczności.

Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał?
Pan – to Bóg wieczny,
Stwórca krańców ziemi.
On się nie męczy ani nie nuży,
Jego mądrość jest niezgłębiona.
(Iz 40,28)

Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. (Mt 1,23)

ἰδοὺ ἡ παρθένος ἐν γαστρὶ ἕξει καὶ τέξεται υἱόν, καὶ καλέσουσιν τὸ ὄνομα αὐτοῦ Ἐμμανουήλ.

ecce virgo in utero habebit et pariet filium et vocabunt nomen eius Emmanuhel quod est interpretatum Nobiscum Deus.

Bóg jest z nami. To jest Jego Imię i to jest rzeczywistość. Tak jest i nic nie jest w stanie tego zmienić. Pozostaje pytanie: Czy my jesteśmy z Bogiem? Jesteśmy. Przecież Bóg nie zmienia swojego Imienia, jest z nami, jest Emanuelem. Skąd więc pochodzi to nasze wołanie: Boże, gdzie jesteś? Jak wielka dotknęła nas ślepota, skoro nie widzimy Boga tak wielkiego, dzięki któremu wszystko istnieje i Boga tak bliskiego, który pozostaje w najintymniejszym miejscu naszego serca, tak blisko, że bliżej już się nie da? Sprawa jest poważna, skoro wymaga interwencji z Nieba. Aby wyleczyć nas z tego niezrozumiałego osamotnienia, został nam posłany żywy przykład Emmanuela, Boga z nami – Jezus Chrystus. Niewidzących Boga bierze On za rękę, daje odczuć i zobaczyć, że istnieje. Przytrzymajmy się Jego ręki. Bez Niego – nic z tego.

http://www.pixabay.com