Jedno Słowo

Bez zaś przypowieści nie mówił im, na osobności zaś własnym uczniom wyjaśniał wszystko. (Mk 4,34)

χωρὶς δὲ παραβολῆς οὐκ ἐλάλει αὐτοῖς, κατʼ ἰδίαν δὲ τοῖς ἰδίοις μαθηταῖς ἐπέλυεν πάντα.

W rdzeniu tego czasownika jest słowo “rozwiązywać, uwalniać”. Ten pierwotny sens prowadzi do myśli, że Pan uwalniał ich myśli od starych schematów, od niewiedzy. Wyjaśniał sens, tzn. sprawiał, że stał się im dostępny, pojmowalny. Rzecz się dzieje w gronie bliskich, Jego uczniów. Ta bliskość relacji staje się miejscem dzielenia Słowem. Takie dzielenie jest zwyczajem niektórych wspólnot, grup rekolekcyjnych, małżeństw. To, co sprawia, że jest ono owocne, to przyjęcie Jezusa jako Tego, który jest w środku, w centrum.

Przypomnijmy sobie scenę z Wieczernika po Zmartwychwstaniu, gdy uczniowie dzielą się swoim doświadczeniem: “A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam” (Łk 24,36).

Mówił im też: Czy wnosi się zapaloną lampę po to, aby ją postawić pod garncem lub pod łóżkiem? Czy może raczej, by postawić ją na świeczniku? (Mk 4,21)

Καὶ ἔλεγεν αὐτοῖς· Μήτι ἔρχεται ὁ λύχνος ἵνα ὑπὸ τὸν μόδιον τεθῇ ἢ ὑπὸ τὴν κλίνην, οὐχ ἵνα ἐπὶ τὴν λυχνίαν τεθῇ;

et dicebat illis numquid venit lucerna ut sub modio ponatur aut sub lecto nonne ut super candelabrum ponatur?

Niby niedorzecznym wydaje się jakikolwiek autosabotaż, jednak człowiek ma do takiej praktyki niezwykły talent. Bywa, że to, co jest w nas chlubne i bardzo Boże, staramy się zakryć, jakby było czymś wstydliwym. Często także takie postępowanie staje się początkiem efektu domina. Nie zakrywa się lampy, bo to niedorzeczne, a jednak nakładamy sami, i to niejednokrotnie, swoisty μόδιος na nas samych. Słowo, które określa kosz/garniec pochodzi z łaciny i oznacza miarę ciał sypkich (ok. 8 litrów). Może nie przez przypadek padają dalej słowa Jezusa o odmierzaniu (Mk 4,24). Jeżeli umieszczasz dobro pod garncem, to upchasz to i pod łóżko, dziwiąc się zapewne ciemnościom. Niech to, co Boskie w tobie wzrasta i nie postrzegaj obdarowania jako źródła potencjalnej pychy i egoizmu.

pixabay.com

Uczył ich wiele w przykładach i mówił im w swojej nauce:

καὶ ἐδίδασκεν αὐτοὺς ἐν παραßολαῖς πολλά, καὶ ἔλεγεν αὐτοῖς ἐν τῇ διδαχῇ αὐτοῦ,
Mk 4,2

Jak podaje słownik teologii biblijnej przykład, czy przypowieść, to pośrednik do otwarcia umysłu na wiarę: im bardziej wierzący zgłębia objawioną tajemnicę, tym bardziej rozumie przykłady. I oczywiście jeśli ktoś odrzuca nauczanie Chrystusa, to rozumienie przypowieści jest dla takiego człowieka niemożliwe. W prostych wziętych z codzienności przykładach, Jezus objawia Boga, który tę codzienność stworzył.

Jeśli dom w sobie samym byłby podzielony, nie może dom ów ostać się. (Mk 3,25)

καὶ ἐὰν οἰκία ἐφʼ ἑαυτὴν μερισθῇ, οὐ δυνήσεται ἡ οἰκία ἐκείνη σταθῆναι.

Rzeczywiście “specjalistą” od podziałów, od skłócania ludzi jest duch nieczysty. Nie chodzi o zwykłą różnicę zdań, opinii, poglądów, ale o brak szukania jedności, ideologiczne segregowanie ludzi, o czubek własnego nosa. Ileż to podziałów i kłótni przecina rodziny, małżeństwa, przyjaźnie zostawiając za sobą zgliszcza domów, poszarpane serca, nerwice, lęki, beznadzieje. Chyba nie trzeba tego więcej opisywać.

Pan Jezus podzielił chleb z miłością, aby wszyscy byli jedno. To jedyny podział, który daje jedność. W połamanym Chlebie Żywym jest On cały i w Nim jedno jesteśmy. Niech Słowo Boże zdemaskuje pokrętne zamiary Belzebuba – władcy chaosu, aby zachować w całości Dom – Kościół.

Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie. (Ne 8,8)

Zwój (סֵפֶר – sēfer) – pod względem semantycznym należy zauważyć dwa różne użycia rdzenia sfr. I tak, czasownik sāfar znaczy liczyć, mierzyć, ale już jego imiesłów sōfēr znaczy pisarz, sekretarz, uczony w piśmie. Podobnie rzeczownik sōfēr oznacza list, pismo, dokument, księgę, zwój. Termin ten tłumaczony jest zwykle przez LXX greckim rzeczownikiem βιβλίον (biblion). Warto zauważyć, że w Starym Testamencie bardzo częste użycie tego terminu notuje się w tekstach związanych z tradycją deuteronomiczno-deuteronomistyczną. Bez zagłębiania się w szczegóły historii Izraela biblijnego, historii kompozycji Ksiąg biblijnych i złożonego procesu spisywania tradycji ustnych, przypomnijmy opowiadanie z 2 Krl 22 o odnalezieniu zwoju Tory (סֵפֶר הַתּוֹרָה sēfer hattôrâ), podczas prac remontowych w świątyni jerozolimskiej. Pismo zawarte w odnalezionym zwoju stało się dla króla Jozjasza inspiracją do przeprowadzenia głębokiej reformy życia religijnego w Izraelu (zob. 2 Krl 22-23).

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Nehemiasza (8,1-10) przywołuje natomiast inny, kluczowy moment z historii Izraela, kiedy Pismo staje w centrum jego życia społeczno-religijnego. Dzięki szczególnemu zaangażowaniu Ezdrasza i Nehemiasza, pomimo wielu przeciwności, zostaje ukończona odbudowa murów Jerozolimy po inwazji i niewoli babilońskiej. W tych okolicznościach, wspólne czytanie Pisma, słuchanie go wytężonym uchem i ze zrozumieniem oraz wyjaśnianie, stanowi o duchowej odnowie Izraela, który po niewoli podnosi się z ruin. W katastrofie najazdu babilońskiego utracił ziemię, wolność, świątynię i święte miasto Jeruszalajim, które zostało zburzone, ale posiada jedno, zwój Tory (sēfer hattôrâ, w. 3), i Izrael powstaje z upadku zasłuchany w Słowa tego Pisma.

Podczas liturgii synagogalnej w szabat, według przekazu Ewangelisty Łukasza, także Jezus czyta ze zwoju (βιβλίον biblion). Tym razem zawiera on prorocze słowa Izajasza, które jak sam Jezus mówi, w najkrótszej homilii jaką słyszałam, „dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”.

W Ewangelii Łukaszowej, Jezus, nawet po swoim zmartwychwstaniu, będzie wyjaśniał uczniom, w świetle Pisma, szokujące dla nich wydarzenia paschalne, zaczynając od Tory, przez proroków i w całym Piśmie, otwierając ich umysły na jego zrozumienie (Łk 24,27.44-45). Podobnie w naszym codziennym „dzisiaj” Słowo Pisma dokonuje tego, czego dokonywał Jezus – Słowo Wcielone: namaszczone Duchem Świętym posyła nas, aby głosić dobrą nowinę, obdarowuje nas wolnością i pozwala nam przejrzeć na oczy, i widzieć rzeczywistość w nowym świetle, jakie z Niego płynie. Stąd też zdolne jest odbudowywać nasze życie z ruin i dokonywać jego powstawania z martwych.


Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. (Mk 3,21)

καὶ ἀκούσαντες οἱ παρʼ αὐτοῦ ἐξῆλθον κρατῆσαι αὐτόν, ἔλεγον γὰρ ὅτι ἐξέστη.

Właściwie to było odwrotnie. Bóg stał się człowiekiem. Jezus przyjął wszystkie zmysły człowieka i zaprezentował całą ich gamę. To uśpione, zaniedbane, duszone strachem, a potem wszelkiego rodzaju poprawnością, zmysły cielesne i duchowe oskarżycieli Jezusa były poza normą.

Ilekroć czytam te słowa Ewangelii, tylekroć przypomina mi się obrona Jezusa przed oskarżeniem za wygnanie przekupniów ze świątyni: “Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.


Dzisiaj zaś odkrywam, że nic, co ludzkie, nie było obce Jezusowi. Był solidarny z człowiekiem, którego dotyka niezrozumienie, czy też choroba psychiczna. Wszystkimi zmysłami i siłami przychodzi mu z pomocą. Dlaczego to nas dziwi?

I wchodzi na górę, i przywołuje, których sam chciał, i odeszli ku Niemu. (Mk 3,13)

καὶ ἀναβαίνει εἰς τὸ ὄρος καὶ προσκαλεῖται οὓς ἤθελεν αὐτός, καὶ ἀπῆλθον πρὸς αὐτόν.

św. Marek wprowadza czytelników i słuchaczy w tajemnicę wyboru Dwunastu poprzez użycie czasu teraźniejszego. To dzieje się dziś. Wybrani odchodzą ku Niemu. Poprawnie brzmiałoby: “przyszli ku Niemu”. Co znaczy to “odeszli”? Może chodzi o to, że odeszli od tamtego, poprzedniego życia, od tego, co do tej pory stanowiło dla nich świat własnych wyobrażeń, wizji przyszłości. Tych kilka kroków fizycznej drogi odejścia od grupy ludzi ma swoje znaczenie duchowe. To jest akt wejścia w nowe życie. To będzie życie z Jezusem i dla Jezusa. Wybrał ich, aby z Nim byli. Pewne granice trzeba przejść, by zobaczyć nowy horyzont.

Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć

πολλοὺς γὰρ ἐθεράπευσεν, ὥστε ἐπιπίπτειν αὐτῷ ἵνα αὐτοῦ ἅψωνται ὅσοι εἶχον μάστιγας (Mk 3,10).

Większość z czytających doświadczyła najprawdopodobniej, a to bólu zęba, a to jakiejś formy przeziębienia, czy też po prostu podłego nastroju. Nie jest rzeczą nową, że człowieka należy postrzegać jako całość (duch, dusza i ciało idąc za 1 Tes 5, 23). Jeżeli doznajemy trudności zdrowotnych, to i ciężko jest się modlić. Jeśli cokolwiek nas zajmuje i przeżywamy rozterki, to i ciało jakoś od razu to ukazuje. Pan Jezus wie, że jesteśmy smagani dolegliwościami, stąd też może greckie μάστιξ, które oznacza zarówno chłostę jak i chorobę. Bóg pragnie dla nas wolności, dlatego nie odmawia niczego, co do niej prowadzi.

pixabay.com

Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: “Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.

καὶ περιßλεψάµενος αὐτοὺς µετ’ ὀργῆς, συλλυπούµενος ἐπὶ τῇ πωρώσει τῆς καρδίας αὐτῶν, λέγει τῷ ἀνθρώπῳ, Ἔκτεινον τὴν χεῖρα. καὶ ἐξέτεινεν, καὶ ἀπεκατεστάθη ἡ χεὶρ αὐτοῦ. Mk 3, 5

Czasem zdarza się, że człowiek próbuje oczyścić Boga z uczuć, które – według niego – nie są Go godne. A Biblia pokazuje, że niekoniecznie Bóg powstrzymuje swoje uczucia (por. Iz 9, 6; Jr 4, 8; Oz 14, 5). Gniew Boży to bunt przeciwko złu, jakie się dokonuje (przy tej okazji trzeba też napisać, że to nie Bóg karze za grzechy, ale to grzechy wykopują przepaść między nami a Nim, por. Iz 59, 2.12). I jest rzeczywiście tak, jak pisze psalmista: gniew Jego trwa tylko przez chwilę, bo błagając o miłosierdzie Bóg w taniec zamienia żałobny lament, obdarza radością i zdejmuje żałobny wór (por. Ps 30); Wieczysta Miłość potrafi przemienić, jeśli się tylko chce, i już nie ma się na co gniewać 😀 (por. Iz 54, 8).

Przyjdą zaś dni, gdy zostanie zabrany od nich Oblubieniec i wtedy będą pościć w tym dniu. (Mk 2,20)

ἐλεύσονται δὲ ἡμέραι ὅταν ἀπαρθῇ ἀπʼ αὐτῶν ὁ νυμφίος, καὶ τότε νηστεύσουσιν ἐν ἐκείνῃ τῇ ἡμέρᾳ.

Post ma jedynie sens, kiedy się go podejmuje, czy przyjmuje, z powodu umiłowania. Licytacja, czyj post jest lepszy, pozostawia serce na powierzchni. Wtedy zaczynają się kłótnie o pobożność, wzmaga się rozrost pychy. Jeśli nie kochasz, to nie pość, jeśli nie jesteś synem, córką komnaty weselnej, to daj sobie spokój z wyrzeczeniem. Bo tylko wyhodujesz samozadowolenie albo rozdrażnienie i frustrację. Badaj serce w ten dzień, gdy zabiorą ci Pana Młodego – Oblubieńca.

Czekają na Oblubieńca

Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje. (Iz 62,5)

Mąż (בעל baʽal), w językach semickich rdzeń ten znaczy pan, władca, właściciel, mąż. בעל (baʽal) jest również określeniem Boga, a także bożków, było imieniem własnym kananejskiego boga płodności, stąd odpowiedzialnego za deszcz (zob. 1 Krl, historia proroka Eliasza walczącego z prorokami bożka kananejskiego). Autorzy biblijni, zwłaszcza prorocy, nie tylko wyrażają się zawsze o Baalu i jego kulcie w sposób negatywny, ale w cierpkich słowach obwiniają Jerozolimę za jej niewierność prawdziwemu Bogu YHWH i występują przeciwko wszelkiej idolatrii.

Według starożytnej mentalności mężczyzna był „właścicielem” swojej kobiety, dlatego rzeczownik ten oznaczał również męża. Podobnie jak król był władcą swych ziem, tak mężczyzna był panem w swoim domu, gospodarzem. Stąd niewierność Izraela własnemu Panu Bogu i oddawanie czci bożkom (baalim), prorocy określali mianem prostytucji (znh).

W dzisiejszym pierwszym czytaniu z Księgi proroka Izajasza (Iz 62,1-5) widzimy bardzo znany obraz miasta Jerozolimy jako oblubienicy Pana. Opis nie zawiera jednak sceny pojednania po zdradzie, ale nowy początek, jak w dzień zaślubin i wesela. Nawiązaniem do doświadczeń z przeszłości mogą być słowa: „Już nie będą więcej mówić o tobie „porzucona”, o krainie twej już nie powiedzą ‘spustoszona’”. Prorok mówi o młodej parze, która bierze ślub, nie zaś o parze dwojgu dorosłych, która ma się pojednać, dlatego nawiązania do przeszłości mają tylko wzmocnić wyrażenie świeżości i niewyczerpującej się nowości, jakie charakteryzuje miłość. Poemat proroka Izajasza opiewa poranek dnia zaślubin. W jego opisie pojawiają się dwa obrazy: wschodzącego słońca i zwycięskiego króla w dzień jego zaślubin. Król obronił swe miasto-oblubienicę i powraca do niego zwycięski jako jego wybawiciel, aby wziąć je jako swoją koronę nadając mu nowe imię „moje w niej upodobanie” i „poślubiona”.

Podobnie w dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jana jesteśmy na weselu, ale o czyje wesele tak naprawdę chodzi? Kto jest prawdziwym „panem młodym” (gr. νυμφίος- nymfios)? I jak ma na imię „pani młoda”? Wystarczy tylko wspomnieć, że na żydowskim weselu to pan młody miał za zadanie zapewnić gościom wino. A jeśli godzina zaślubin prawdziwego oblubieńca jeszcze nie nadeszła, to kiedy ona nadejdzie? Wiele pytań do przemyślenia, ale jedno jest pewne, że On nigdy nie zrezygnuje ze Swej „poślubionej” bo znalazł „w niej upodobanie” i raczej przeleje w jej obronie swoją krew, niż miałby ją opuścić.


Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. (Mk 2,13)

καὶ ἐξῆλθεν πάλιν παρὰ τὴν θάλασσαν· καὶ πᾶς ὁ ὄχλος ἤρχετο πρὸς αὐτόν, καὶ ἐδίδασκεν αὐτούς.

Jezioro Genezaret i jego okolice jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Ojczyźnie Jezusa. To jezioro, zwane też morzem, otoczone zielenią, górami, ze słodką wodą, pełne ryb, z falami siegającymi w czasie burzy do kilku metrów, położone w ponad dwustumetrowej depresji, transportujące wodę aż na pustynię Negew, było towarzyszem niezapomnianych wydarzeń z życia Jezusa. Nie tylko tu odpoczywał, ale też wygłosił najpiękniejsze kazania, chodził po wodzie, uciszał wzburzone fale, organizował wspaniałe połowy ryb, nad jego brzegami karmił chlebem i rybami tysiące swoich słuchaczy. To jezioro dało Mu najlepszych współpracowników – przyszłych Apostołów, Ewangelistów i kontynuatorów zapoczątkowanego Jezusowego dzieła. W tak pieknym miejscu zaprosił do grona swoich przyjaciół również Lewiego – Mateusza. Są i w naszym życiu takie miejsca, jak to, które właśnie wspominamy, w których i nas dotknęła swoim pięknem i prawdą Ręka Boga. Do nich chętnie wracamy, niczym po świeżą wodę do źródła.

Jezioro Genezaret

I został podniesiony i natychmiast wziąwszy łoże wyszedł wobec wszystkich, tak że byli zdumieni wszyscy i chwalili Boga mówiąc, że czegoś takiego nigdy nie widzieliśmy. (Mk 2,12)

καὶ ἠγέρθη καὶ εὐθὺς ἄρας τὸν κράβαττον ἐξῆλθεν ἔμπροσθεν πάντων, ὥστε ἐξίστασθαι πάντας καὶ δοξάζειν τὸν θεὸν λέγοντας ὅτι οὕτως οὐδέποτε εἴδομεν.

Dosłownie trzeba by przetłumaczyć “został powstany”, co nie brzmi poprawnie, ale podkreśla, że uzdrowiony nie powstał sam z siebie. Został uzdrowiony mocą Słowa. Objawiła się w ten sposób chwała Boga wobec wszystkich świadków tego wydarzenia, również wobec sceptyków węszących wszędzie w poszukiwaniu skandalu. Paralityk, tak jak został przyniesiony przez czterech wierzących, tak został uzdrowiony mocą Jednego Boga.

Bywa, że ktoś wokół nas zostaje w niemocy, w bezsilności. Zanieśmy go do Jezusa na modlitwie. Zaprośmy jeszcze trzech do pomocy. Niech będzie nas czterech, cztery lub czworo wierzących.

Lecz on wyszedł i zaczął opowiadać wokoło o tym wydarzeniu. Dlatego Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach ustronnych. Ludzie natomiast schodzili się do Niego ze wszystkich stron. (Mk 1,45)

ὁ δὲ ἐξελθὼν ἤρξατο κηρύσσειν πολλὰ καὶ διαφημίζειν τὸν λόγον, ὥστε μηκέτι αὐτὸν δύνασθαι φανερῶς εἰς πόλιν εἰσελθεῖν, ἀλλὰ ἔξω ἐπ’ ἐρήμοις τόποις ἦν· καὶ ἤρχοντο πρὸς αὐτὸν πάντοθεν.

Czasami, żeby dokładniej poznać daną sprawę, prosimy, aby ją ktoś naświetlił. Jak się okazuje, słowo ma wiele wspólnego z jasnością. Greckie διαφημίζω (rozgłaszać) ma swój źródłosłów w słowach φῶς (światło) i φαίνω (lśnić/pojawiać się). Chociaż dzisiaj Jezus surowo (ἐμβριμησάμενος) nakazuje uzdrowionemu dyskrecję, to jednak nie udaje się jej zachować. No, ale w końcu: Nie może się ukryć miasto położone na górze ( Mt 5, 14). Niech to, co Boskie będzie w twym życiu nie do ukrycia, aby ludzie widząc twoje światło, chwalili Ojca, który jest w niebie!

pixabay.com

(…) a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają».

καὶ εὗρον αὐτὸν καὶ λέγουσιν αὐτῷ ὅτι Πάντες ζητοῦσίν σε. Mk 1, 37

Marek ewangelista nie bawi się w półśrodki, kiedy opisuje działalność Jezusa. Do Chrystusa przychodzą wszyscy, u drzwi domu Szymona Piotra stoi całe miasto, Jezus uzdrawia wszystkich i wszyscy Go szukają. To charakterystyczne dla dzieła Marka pragnącego przedstawić Mistrza jako Uzdrowiciela ludzkiej słabości, jako Pasterza wstrząśniętego porzuconym człowiekiem (por. Mk 6, 34). Jezus pragnie dotrzeć do każdego.

I zdumiewali się z powodu nauki Jego, był bowiem nauczający ich jako moc mający a nie jak uczeni w Piśmie. (Mk 1,22)

καὶ ἐξεπλήσσοντο ἐπὶ τῇ διδαχῇ αὐτοῦ· ἦν γὰρ διδάσκων αὐτοὺς ὡς ἐξουσίαν ἔχων καὶ οὐχ ὡς οἱ γραμματεῖς.

Literacko lepiej brzmi “byli zdumieni”, niż dosłownie “byli uderzani”. Czasem powrót do “surowego” znaczenia i brzmienia Słowa wyprowadza nas z wyżłobionych bruzd przyzwyczajeń. Świeżość i żywotność Słowa, nauki Jezusa, rodzi znaki zapytania, otwiera oczy, a nade wszystko porusza serce. Bywa, że uderza w skorupę konstruktów myślowych pozwalających trwać w iluzji, że panujemy nad sytuacją, że wiemy, o co chodzi. Uczony w Piśmie ucina sobie drzemkę samozadowolenia w każdym z nas, a tu Ktoś dobija się do wnętrza, do sedna. Zbudź się, o śpiący, a zajaśnieje ci Chrystus. (zob. Ef 5,14)

pexels.com

I natychmiast zostawiwszy sieci towarzyszyli Mu. (Mk 1,18)

καὶ εὐθὺς ἀφέντες τὰ δίκτυα ἠκολούθησαν αὐτῷ.

Motyl musi zostawić swój kokon, aby rozprostować skrzydła i ulecieć lekko w nowy świat. Są takie granice, po przekroczeniu których jesteśmy po raz pierwszy poza utartymi ścieżkami między domem i pracą, między łódką a łóżkiem. W życiu Piotra pojawił się Ktoś, kto pokazał mu nową perspektywę życia. Lecz ona wymagała tego, by zostawić to, co byłoby balastem. Czasem można zaplątać się we własne sieci zabezpieczeń, przyzwyczajeń. Potrzeba było Piotrowi i wspólnikom pozostawić, opuścić wszystko, by zyskać wszystko w nowy sposób, według obfitości Bożych połowów. Stokroć tyle teraz i w życiu wiecznym.

Pocieszcie, pocieszcie Mój lud! – mówi wasz Bóg. Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z Ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy. (Iz 40,1-2)

Pocieszyć (נחם nḥm) – czasownik ten w różnych swoich formach posiada szeroką gamę znaczeń, i tak w formie nifal oznacza współczuć, litować się, żałować, natomiast w formie piel znaczy pocieszyć, wynagrodzić, łagodzić, ukoić. Te dwa najbardziej obszerne pola semantyczne, w tłumaczeniu na języki współczesne, dotyczą przede wszystkim sfery uczuciowej, to znaczy zmianę w przeżywaniu uczuć przez osobę, która żałuje lub pociesza.

Warto zauważyć, że w tekstach prorockich, nḥm w formie piel, odnosi się do Bożego pocieszenia narodu izraelskiego, natomiast w Psalmach pocieszającym jest zawsze Bóg, ale pocieszonym jest modlący się psalmista. W Ps 119,82, pragnienie psalmisty, aby doświadczyć pocieszenia, praktycznie odpowiada pragnieniu zbawienia.

„Pocieszcie, pocieszcie Mój lud!” – mówi wasz Bóg. „Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana…” (Iz 40,1-2) – to słowa proroka Izajasz z pierwszego czytania z dzisiejszej liturgii słowa. Słowo Boga przenikliwe i pełne miłości musi dotrzeć do serca Jerozolimy, nie wystarczy, żeby dotarło do jej uszu. Motywem pocieszenia jest czas służby, który, jak czas obowiązkowej służby wojskowej, już się skończył. Dług, który był przyczyną niewoli został spłacony. Słowa proroka odnoszą się do czasu wielkiego wyjścia z niewoli, które będzie nie tyle wyjściem fizycznym i geograficznym, ale przede wszystkim wyjściem duchowym w wierze i nadziei…

Jak widzimy w dzisiejszej Ewangelii według św. Łukasza (Łk 3), Jezus, Mesjasz, przychodzi do nas nie w triumfalnym pochodzie, ale czekając wraz z grzesznikami w kolejce po chrzest janowy. Gest solidarności Jezusa z tymi, którzy mają potrzebę oczyszczenia, jest momentem objawienia Jego prawdziwej tożsamości: „Ty jesteś Moim Synem umiłowanym, w tobie znalazłem Moje upodobanie” ale także dogłębnym aktem pocieszania człowieka, ponieważ to On jest Tym mocniejszym od Jana, który dokona prawdziwego oczyszczenia ludzkości przez zanurzenie w Duchu Świętym.

A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. (Mk 6,41)

καὶ λαβὼν τοὺς πέντε ἄρτους καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἀναβλέψας εἰς τὸν οὐρανὸν εὐλόγησεν καὶ κατέκλασεν τοὺς ἄρτους καὶ ἐδίδου τοῖς μαθηταῖς αὐτοῦ ἵνα παρατιθῶσιν αὐτοῖς, καὶ τοὺς δύο ἰχθύας ἐμέρισεν πᾶσιν.

et acceptis quinque panibus et duobus piscibus intuens in caelum benedixit et fregit panes et dedit discipulis suis ut ponerent ante eos et duos pisces divisit omnibus.

Błogosławić to też znaczy wysławiać, dobrze życzyć. Jezus wysławiał Boga Ojca i dobrze życzył ludziom. Nie narzekał, że ma mało. Za to “niewiele” podziękował Bogu i rozdzielił tę odrobinę między zebranych, ponieważ dobrze życzył każdemu, kto wędrował za Nim i słuchał Jego słów. Taki był grunt rozmnożenia chleba i ryb, który nazywamy cudem.
Przypominam sobie powiedzenie mojej mamy, która mawiała, że dobry człowiek potrafi nawet jagodą się podzielić.
Śmiało i my możemy przygotować grunt pod mały cud. Obiecuję, że na pewno się uda. Jednak zawsze zaczynajmy od błogosławieństwa.

I opuściwszy Nazaret przyszedłszy zamieszkał w Kafarnaum nad jeziorem w okolicy Zabulona i Neftalego. (Mt 4,13)

καὶ καταλιπὼν τὴν Ναζαρὰ ἐλθὼν κατῴκησεν εἰς Καφαρναοὺμ τὴν παραθαλασσίαν ἐν ὁρίοις Ζαβουλὼν καὶ Νεφθαλίμ·

Przychodzi nowy etap życia Pana Jezusa. Przenosi się do Kafarnaum. Ma dom nad jeziorem. Wiąże się to z decyzją opuszczenia domu rodzinnego, przekroczenia progu ostatni raz. Takie zmiany niosą w sobie wiele nowych możliwości: nowe środowisko, ludzie, nowa praca itp. Gest Pana Jezusa przypomina jeszcze inną biblijną prawdę: “Opuści człowiek ojca i matkę…” (Rdz 2,24) Przychodzi moment wyfrunięcia z gniazda, by żyć własnym życiem. Szkoda, że tak dużo dorosłych siedzi nadal w kołysce.

Kto dla imienia Mego opuści… ten stokroć tyle otrzyma.

Ruszaj w drogę…