Jedno Słowo

Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. (Mk 12,42)

Wdowa (אַלְמָנָה –ʼalmānâ) rzeczownik ten, który w języku hebrajskim występuje w dzisiejszym pierwszym czytaniu (1 Krl 17), w języku greckim brzmi χήρα (chera), i który zobaczymy również w Ewangelii według świętego Marka 12,41-44, zawiera w swym podstawowym znaczeniu aspekt samotności, opuszczenia i skrajnej biedy. Już podstawowe znaczenie tego słowa wskazuje na fakt, że wdowy w starożytnym Izraelu należały do grupy społecznej potrzebującej szczególnej protekcji. Z tego to powodu w Starym Testamencie często wymieniane są razem z sierotami i cudzoziemcami: On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia (Pwt 10,18). Ich ucisk wynikał z ogólnej pozycji społecznej i prawnej kobiety w tej społeczności.

Z wielu tekstów w Starym Testamencie wynika, że sam Pan bierze wdowy w szczególną opiekę i wymierza im sprawiedliwość, a przede wszystkim wzywa swój lud, aby zapewnił wdowom opiekę, stąd prawo starotestamentalne zabraniało brania w zastaw ubranie wdowy (Pwt 24,17), zapewniało możliwość zbierania wdowom kłosów podczas żniw (Pwt 24,19) i promowało obowiązek zapraszania wdów na uczty ofiarne i święta (Pwt 16,11). Prawo „lewiratu” natomiast nakazywało mężczyźnie ożenienia się z wdową swego zmarłego brata. Prawa te wskazują na to, że wdowy miały swoje miejsce w społeczności, w której żyły, ale mogły stać się łatwym łupem niesprawiedliwości społecznej.

Taką sytuację denuncjuje Pan Jezus w Ewangelii, kiedy przestrzega przed uczonymi w Piśmie, którzy lubią powłóczyste szaty, pierwsze i zaszczytne miejsca, a na dodatek objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy (Mk 12, 40). Hipokryzja uczonych w Piśmie stanowi jaskrawy kontrast dla gestu ubogiej wdowy, która wrzucając jeden grosz, ale ten ostatni grosz, do skarbca w świątyni, powierza Bogu swoje życie. Na czym polega ten kontrast?

Życie codzienne ubogiej wdowy jest wyrazem kultu, zaś uczeni w Piśmie odmawiają, co prawda, długie modlitwy, ale wyrzucili Boga z codziennego życia i ich modlitwy nie mają kompletnie wpływu na ich działania, skoro bez skrupułów objadają ubogie wdowy. Pan Jezus wskazuje na prawdziwy kult, denuncjując niesprawiedliwość społeczną i hipokryzję religijną tak, jak Bóg przez usta proroka Izajasza: Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali Me dziedzińce? Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed Moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją (Iz 1,11-18).

 

Mówił zaś i do uczniów: Człowiek pewien był bogaty, miał zarządcę i oskarżono go przed nim, że trwoni dobra jego. (Łk 16,1)

Ἔλεγεν δὲ καὶ πρὸς τοὺς μαθητάς· ἄνθρωπός τις ἦν πλούσιος ὃς εἶχεν οἰκονόμον, καὶ οὗτος διεβλήθη αὐτῷ ὡς διασκορπίζων τὰ ὑπάρχοντα αὐτοῦ.

Czasem zadaję sobie pytanie: Na co ludzie trwonili czas, gdy nie było internetu? Wydaje się, że jest to ogromny “pożeracz” czasu. Próżniactwo przeradza się w bylejakość pracy. Nic tak nie oburza ludzi ubogich i pracujących, jak praca bez porządku, planu. Dzisiejszy zarządca był przygotowany do pilnowania interesu, a jednak uległ pokusie rozpraszania. Swoista entropia lub nawet erozja dotknęła najpierw jego myśli. Potem już tylko potoczyła się lawina kłamstwa, udawania, lęku, kombinowania itd.

Nie trwońmy czasu, pieniędzy, talentów na to, co nie wzmacnia i nie buduje więzi z Bogiem i ludźmi.

Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. (Łk 15,2)

καὶ διεγόγγυζον οἵ τε Φαρισαῖοι καὶ οἱ γραμματεῖς λέγοντες ὅτι Οὗτος ἁμαρτωλοὺς προσδέχεται καὶ συνεσθίει αὐτοῖς.

W dzisiejszej Ewangelii spotykamy się z nie lada skandalem. Tryptyk miłosierdzia zostaje rozbity, choć 15. rozdział pierwszego tomu dzieła Łukasza, nie powinien być rozdzielany. Cóż… Już na samym początku jesteśmy świadkami, jak faryzeusze i uczeni w Piśmie z pogardą i złością odnoszą się do Jezusa. Objawia się to w stwierdzeniu: Οὗτος ἁμαρτωλοὺς προσδέχεται καὶ συνεσθίει αὐτοῖς (Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi). Podobną wypowiedź znajdujemy pod koniec rozdziału, gdy starszy syn mówi o swoim bracie: ὅτε δὲ ὁ υἱός σου οὗτος ὁ καταφαγών σου τὸν βίον μετὰ πορνῶν ἦλθεν, ἔθυσας αὐτῷ τὸν σιτευτὸν μόσχον (A gdy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę). Zaimek wskazujący οὗτος (ten, ów) jest dziś wykorzystany, aby oburzyć się, jednocześnie okazując pogardę. Zarówno antagoniści Jezusa, jak i brat z przypowieści, używają go z wielkim wyrzutem. Może w końcu trzeba nam uznać mądrość Bożą, że On kocha grzeszników i nie ma pogardy dla żadnego, absolutnie żadnego, człowieka, a Jego myśli, nie są myślami naszymi?

źródło: pixabay.com

Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być Moim uczniem. (Łk 14,33)

οὕτως οὖν πᾶς ἐξ ὑµῶν ὃς οὐκ ἀποτάσσεται πᾶσιν τοῖς ἑαυτοῦ ὑπάρχουσιν οὐ δύναται εἶναί µου µαθητής.

Wyrzec się tego, co posiadam, to tak naprawdę stwierdzić, że wszystko, co mam dobrego w życiu, pochodzi od Niego. Nie jest to więc wyrzeczenie w stylu: “mam dużo dóbr i teraz to wszystko muszę oddać, bo Bóg tak każe”. To stanięcie w prawdzie, że dobro, jakie jest moim udziałem, jest z Jego łaski.

pixabay.com

Jezus więc ponownie wzruszył się w sobie, podszedł do grobu, była to pieczara i kamień położony na niej. (J 11,38)

Ἰησοῦς οὖν πάλιν ἐμβριμώμενος ἐν ἑαυτῷ ἔρχεται εἰς τὸ μνημεῖον· ἦν δὲ σπήλαιον καὶ λίθος ἐπέκειτο ἐπʼ αὐτῷ.

Bardziej dosłownym tłumaczeniem słowa μνημεῖον byłoby “pomnik”, od słowa “pamięć”. Ludzka pamięć po zmarłych zawarta jest nie tylko w kamiennych płytach, wyrytych imionach, epitafiach, ale przede wszystkim w sercu. O zmarłych mówi się zwykle “świętej pamięci”. Jednocześnie, to jest ten tytuł przed imieniem i nazwiskiem, który relatywizuje wszystkie inne: mgr, dr, prof., ks., bp, itd. Każdy jednak pozostaje w pamięci Boga, która nie jest magazynem, lecz domem, nie ręką ludzką uczynionym.

I otworzywszy usta swoje, nauczał ich, mówiąc: Błogosławieni… (Mt 5,2.3a)

καὶ ἀνοίξας τὸ στόμα αὐτοῦ ἐδίδασκεν αὐτοὺς λέγων· Μακάριοι οἱ…

W czasie kuszenia na pustyni Pan Jezus odparł pierwszą pokusę, przywołując słowa z Księgi Powtórzonego Prawa (8,3), że mamy żyć najpierw tym, co pochodzi z ust Boga. Pan Jezus otwiera usta swoje i wdzięk się rozlewa na Jego wargach, Jego język jest jak rylec biegłego pisarza: wypisuje na sercu każdego słuchającego słowa błogosławieństwa. Bo z obfitości Jego serca mówią usta. Jego mowa jest jak pocałunek. Z Jego ust wychodzi miecz, który rozdziela prawdę od fałszu, błogosławieństwo od przekleństwa.

Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem! (Mk 12,29)

Słuchać (שָׁמַע šāma) czasownik ten bardzo często pojawia się w języku hebrajskim biblijnym. Słuchanie jest istotną czynnością nie tylko w relacji międzyludzkiej, ale również w relacji z Bogiem. Narzędziem, którego używa Bóg, aby zakomunikować swoją wolę ludowi izraelskiemu, jest słyszalne słowo. Interesujące jest, że czasownik ten występuje w prośbie Salomona w 1 Krl 3,9. W wielu przekładach to, o co młody król Salomon prosi Boga w tym wersecie, często tłumaczy się jako serce pełne rozsądku do sądzenia ludu i rozróżniana dobra od zła, w rzeczywistości użyty jest tam imiesłów czasownika słuchać (שָׁמַע – šāma). Tłumacząc dosłownie, Salomon prosi Boga o serce słuchające (לֵב שֹׁמֵעַ – lēḇ šōmēa) potrzebne do sądzenia ludu i rozróżniania dobra od zła.

W pierwszym czytaniu dzisiejszej Liturgii Słowa (Pwt 6,2-6) czasownik ten występuje w formie rozkazującej słuchaj Izraelu!  שְׁמַע יִשְׂרָאֵל – šema Yiśrā’ēl). Słowo, które Izrael usłyszy po tym wezwaniu, to stwierdzenie: YHWH jest naszym Bogiem, YHWH jedynie (w. 4). Dopiero kiedy Izrael usłyszał słowo o tym, że YHWH jest jedynym Panem, może także usłyszeć nakaz kochania Go całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.

Miłość Boga przez człowieka poprzedzona jest więc Jego słuchaniem, a dokładnie słuchaniem Jego Słowa. Jezus w Ewangelii (Mk 12, 28-34) rozszerzył nakaz miłości Boga o miłość do człowieka, o którym mówi Księga Kapłańska 19,18. W ten sposób nasza relacja do Boga, która ma kierunek wertykalny, uzyskała także wymiar horyzontalny i wyraża się we wszystkich naszych ludzkich relacjach. Jezus, cytując zarówno przykazanie miłości Boga jak i człowieka bezpośrednio po wezwaniu Słuchaj Izraelu! wskazuje na to, że nie tylko wiara, ale także miłość rodzi się ze słuchania.

Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich. (Łk 14,7)

Ἔλεγεν δὲ πρὸς τοὺς κεκλημένους παραβολήν, ἐπέχων πῶς τὰς πρωτοκλισίας ἐξελέγοντο, λέγων πρὸς αὐτούς·

Przypowieść oznacza przykład, porównanie. Pan Jezus nie nudził suchym wykładem. Mówił przykładami, porównaniami i sam był przykładem tego, co mówił. Przypominam sobie taką historię, a było to w Pradze. Pewien karmelita głosił konferencję. Wśród słuchaczy siedziała starsza pani. Wyglądała skromnie, była szczuplutka i nie było wiadomo, czy słucha, czy też drzemie. W pewnym momencie podniosła głowę, spojrzała na mówiącego i powiedziała: “Ojcze, jest to dobre, co ojciec mówi, ale trzeba to okrasić jakimś dowcipem”.
Przy bacznej obserwacji, przykładów i nam nie zabraknie. Wystarczy ująć je w słowa i czerpać z nich naukę, mądrość i uśmiech.

I oto człowiek pewien opuchnięty wodą zjawił się przed Nim. (Łk 14,2)

καὶ ἰδοὺ ἄνθρωπός oτις ἦν ὑδρωπικὸς ἔμπροσθεν αὐτοῦ.

Człowiek staje przed Bogiem w swojej niemocy. Gdyż, albo czegoś ma za mało, albo za dużo. Był jeden, który miał uschłą rękę, miał ją bez życia. Teraz staje przed Jezusem ktoś, kto cierpi na nadmiar wody w ciele. Jest jakby utopiony w swojej niemocy. Staje przed Tym, który jest w harmonii, pełen pokoju i szabatowego odpoczynku. Dlatego ratuje tego, który sam, o własnych siłach, nie jest w stanie wydostać się ze studni samotności, porzucenia. Staje w zasięgu Ręki, która go ocala.

Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. (Łk 6,16)

(…) καὶ Ἰούδαν Ἰακώβου καὶ Ἰούδαν Ἰσκαριὼθ ὃς ἐγένετο προδότης.

Duch Boży faktycznie wieje, jak chce. Wczoraj w Ewangelii mogliśmy usłyszeć zachętę do zawalczenia o wchodzenie właściwymi drzwiami (Ἀγωνίζεσθε εἰσελθεῖν διὰ τῆς στενῆς θύρας)/Łk 13,24a/, a dziś możemy zobaczyć, do czego prowadzi poddanie się w zmaganiu. Słowo προδότης, którego używa autor Ewangelii opisując Judasza, oznacza zdrajcę, jednak jego dosłowne znaczenie bierze się z πρό i δίδωμι, co wskazuje na danie pierwszeństwa czemuś, czy komuś innemu (np. poddanie się w czyjeś /wrogie/ ręce). Zawiedzione nadzieje mogą mieć różne źródła i konsekwencje. Nie zawsze prowadzą do otwartego sprzeciwu wobec Boga. Zwłaszcza dziś warto zapytać o kondycję Kościoła i odróżnić ludzi zawiedzionych od tych, którzy spychają Boga na oddalone miejsce swego życia. Może godziwym byłoby spełnić pragnienie Jezusa z 17. rozdziału Ewangelii Jana i porzucić korporacyjną wizję Kościoła, w której miejscowa wspólnota, niejednokrotnie, staje się czyimś prywatnym folwarkiem?

źródło:pixabay.com

καὶ ἰδοὺ εἰσὶν ἔσχατοι οἳ ἔσονται πρῶτοι, καὶ εἰσὶν πρῶτοι οἳ ἔσονται ἔσχατοι.

Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi. Łk 13,30

W czasach Jezusa powszechne było zainteresowanie czasami ostatecznymi (to zainteresowanie karmiły Księga Henocha, Czwarta Księga Ezdrasza, Druga Księga Barucha). Chrystus nie daje się wciągnąć w społeczne spekulacje. Jego Ewangelia oznacza radosną nowinę o zbawieniu i ma swoje wymagania. Z jednej strony Nauczyciel uczynił wszystko, żeby zbawienie było dostępne dla każdego, z drugiej człowiek ma do spełnienia swoje zadanie – i nie przekracza ono jego możliwości. Polega ono na prowadzeniu życia według przykazania miłości Boga i bliźniego, czyli, de facto, prowadzeniu życia takiego jak Jezus. Zbawienie to indywidualna sprawa między Bogiem i człowiekiem, i żadne życie nie jest z góry przesądzone. Odrzucenie zbawienia jest tak samo realne, jak samo zbawienie.

Podobne jest ziarnu gorczycy, które wziął człowiek i posiał w ogrodzie swoim, i wyrosło i stało się drzewem, i ptaki nieba zagnieździły się w jego gałęziach. (Łk 13,19)

ὁμοία ἐστὶν κόκκῳ σινάπεως, ὃν λαβὼν ἄνθρωπος ἔβαλεν εἰς κῆπον ἑαυτοῦ, καὶ ηὔξησεν καὶ ἐγένετο εἰς δένδρον , καὶ τὰ πετεινὰ τοῦ οὐρανοῦ κατεσκήνωσεν ἐν τοῖς κλάδοις αὐτοῦ.

Drzewo Królestwa Bożego zamiast gałęzi ma ramiona, które dają schronienie, unoszą w stronę nieba. Na każdym konarze wyrastają liście cnót z korzenia pokory. Płyną w nim soki życia – miłość. Rośnie tam gałąź nadziei. Jest wiecznie zielona, nieugięta. Po drugiej stronie wznosi się ku górze gałąź wiary. Ta też jest mocna, niezłomna.

I położył na nią ręce i natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. (Łk 13,13)

καὶ ἐπέθηκεν αὐτῇ τὰς χεῖρας· καὶ παραχρῆμα ἀνωρθώθη καὶ ἐδόξαζεν τὸν θεόν.

Przysłówek “natychmiast” w tej wersji występuje w Nowym Testamencie 18 razy. Większość lokalizacji związana jest z uzdrowieniami. Najczęściej w Ewangelii św. Łukasza. Niezwłoczny skutek wskazuje na dwie sprawy: realne działanie Boga, a po drugie: na żywą wiarę osób zaangażowanych w spotkanie z Panem Jezusem.

Jezus wypatrzył kobietę w synagodze, w pewnej wspólnocie. Sam rozpoznał jej stan, jej “uwiązanie” w niemocy. Uzdrowienie dzieje się w mocy słowa i gestu, bez zwłoki, wątpliwości i dywagacji. “Jesteś wolna…”

A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. (Mk 10,51)

Niewidomy (עִוֵּר ‘iwwēr) – termin ten, pochodzący od rdzenia ‘wr, występuje w Starym Testamencie 26 razy i prawie zawsze tłumaczony jest przez Septuagintę greckim słowem τυφλός (tyflos).

Ślepota jest uszczerbkiem fizycznym, podobnie jak głuchota czy inne kalectwo, ludzi, których prawo starotestamentalne uczyło szanować: Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł kłody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! (Kpł 19,10). Jednak w przestrzeni kultu, osoby te były dyskryminowane i uważane za niezdatne do sprawowania na przykład funkcji kapłańskich (Kpł 21,18). Z drugiej jednak strony, według proroka Jeremiasza (31,8), cytowanego w dzisiejszy pierwszym czytaniu, to właśnie ślepi i kulawi są w gronie tych, którzy będą przyprowadzeni do „strumienia wody” (w. 9).

Podobnie też znajdujemy teksty, według których to YHWH może uczynić ślepym, głuchym czy chromym (Wj 4,11), a jednocześnie Pismo mówi, że to YHWH uwalnia jeńców, Pan przywraca wzrok niewidomym (Ps 146).

Bardzo często przymiotnik עִוֵּר ‘iwwēr odnosi się do ślepoty wewnętrznej, do braku duchowej orientacji Izraela, i to właśnie YHWH ma moc uwolnić człowieka od zaślepienia: Sprawię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze, powiodę ich ścieżkami, których nie znają, ciemności zmienię przed nimi w światło, a wyboiste miejsca w równinę. Oto są rzeczy, których dokonam i nie zaniecham (Iz 42,16).

W dzisiejszej Ewangelii (Mk 10,46-52) postawa ślepca spod Jerycha kontrastuje mocno z zachowaniem uczniów Jezusa, szczególnie Jakuba i Jana, tuż przed przybyciem do tego miasta i spotkaniem z Bartymeuszem. On, ślepy żebrak, jest wewnętrznie jasno i mocno ukierunkowany na Jezusa, co wyraża głośnym wołaniem Jezusie, Synu Dawida, …. Ufa Jego mocy, a uzdrowiony staje się ostatnim uczniem, który dołączył do Niego tuż przed wejściem do Jerozolimy. Uczniowie natomiast, którzy cały czas, aż od Galilei, towarzyszą Mistrzowi, idą obok Niego totalnie zaślepieni i ukierunkowani na własne pragnienie władzy. To ujawnia ich totalne duchowe zagubienie i brak orientacji Jezusowej.

Tak naprawdę, to właśnie oni potrzebują uzdrowienia, podobnie jak i my, kiedy zaślepieni doczesnością idziemy za Jezusem pozbawieni światła rozeznania, żeby prawdziwie iść za Nim, zestrojeni z Nim, zdolni podzielić Jego los. Zaślepienie to uniemożliwia zjednoczenie z Jezusem. Stąd uzdrowiony ślepiec jest w Ewangelii Marka pokazany jako przykład prawdziwego ucznia, który potrzebuje uzdrowienia ze swego zaślepienia.

Należy dodać, że tylko kiedy zrozumiemy i przyjmiemy prawdę o naszym zaślepieniu i to, że znaleźliśmy się w „ślepej uliczce”, możemy zacząć wołać jak Bartymeusz: „Rabbuni! spraw, żebym przejrzał!”.

I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. (Łk 13,6)

Ἔλεγεν δὲ ταύτην τὴν παραβολήν· συκῆν εἶχέν τις πεφυτευμένην ἐν τῷ ἀμπελῶνι αὐτοῦ, καὶ ἦλθεν ζητῶν καρπὸν ἐν αὐτῇ καὶ οὐχ εὗρεν.

Smutne byłoby lato, czy też jesień, bez owoców. Kiedy jest urodzaj owoców, cieszą się gospodynie i robią dżemy, kompoty, wyciskają soki. W stolicy truskawki, w Korycinie częstują plackiem truskawkowym; sadownicy z Grójca sprzedają jabłka i liczą kasę; winiarze w Italii czy też w Beaujolais smakują wino; Czesi i Słowacy palą śliwowicę. Są owoce, więc jest radość. A jakie owoce przynosi drzewo mojego życia? Ile daje radości?

Chrzest mam przyjąć i jakże jestem udręczony, aż się to wypełni. (Łk 12,50)

βάπτισμα δὲ ἔχω βαπτισθῆναι, καὶ πῶς συνέχομαι ἕως.

Święty Wincenty Pallotti za swoje zawołanie przyjął słowa św. Pawła z 2 Kor 5,14a: ἡ γὰρ ἀγάπη τοῦ Χριστοῦ συνέχει ἡμᾶς (Miłość Chrystusa przynagla nas). Słowo, które się pojawia zarówno w dzisiejszej perykopie, jak i w tekście z Listu ma wiele znaczeń. Jednak w swoim pierwotnym przekazie sugeruje mocne trzymanie czegoś razem (σύν + ἔχω). Z powodzeniem zatem można stwierdzić, że Miłość Chrystusa trzyma nas razem, oraz nawiązując do dzisiejszej Ewangelii, że Jezus doznaje swoistego napięcia, aby wszystko już się wypełniło. Chociaż słyszymy dziś także zapowiedź podziałów, to jednak warto pamiętać, że Chrystus przychodzi po to, aby ukazywać prawdę. Można by rzec, że lepszy podział w prawdzie niż jedność w zakłamaniu.

źródło: pixabay.com

To nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go rozciąć na dwoje i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. (Łk 12,46)

ἥξει ὁ κύριος τοῦ δούλου ἐκείνου ἐν ἡµέρᾳ ᾗ οὐ προσδοκᾷ καὶ ἐν ὥρᾳ ᾗ οὐ γινώσκει, καὶ διχοτοµήσει αὐτὸν καὶ τὸ µέρος αὐτοῦ µετὰ τῶν ἀπίστων θήσει.

Na blogu było już kiedyś wspominane “kwadratowe”, czyli ograniczone myślenie/patrzenie (por. http://jednoslowo.com/2021/08/11/twoj-brat/). Dziś ten motyw powraca w osobie złego sługi (doulos). Pierwszy rządca niewolnik wydaje to, co jest potrzebne sługom swego Pana w odpowiednim czasie. Następnie Nauczyciel przedstawia prawdopodobną sytuację (o, zgrozo, niestety spotykaną) rządcy niewolnika wykorzystującego swoje stanowisko, zachowującego się tak, jakby zupełnie nie liczył się z wolą właściciela majątku, jakby sam był panem domu i służby. Takie bezmyślne, bez świadomości konsekwencji zachowanie ma swój kres. Przychodzi on o nieznanej godzinie, by można było przyłapać sługę na gorącym uczynku. Karą ma być rozcięcie na dwoje i posadzenie sługi z podobnymi do niego. Słówko dichotomeo (jak komentuje św. Hieronim) nie oznacza dosłownie rozcięcia człowieka przy użyciu miecza, ale oddzielenie go od wspólnoty wierzących (por. 1 Kor 5, 5). Opowieść kończy sentencja, że każde zachowanie pociąga za sobą konsekwencje.

Niech będą wasze biodra przepasane i lampy płonące. (Łk 12,35)

Ἔστωσαν ὑμῶν αἱ ὀσφύες περιεζωσμέναι καὶ οἱ λύχνοι καιόμενοι·

W dobie pełnej elektryfikacji, w blasku neonów, ledów, halogenów, wciąż budzi zachwyt płomień zwykłej świecy lub lampki oliwnej. Jej naturalny i ciepły blask opromienia twarze domowników, odbija się w źrenicach. Postawiona na świeczniku świeci wszystkim wchodzącym. Pozwala przedłużać godziny czuwania, podtrzymuje ducha służby i wdzięczności. Dlatego Kościół w liturgii na ołtarzu zapala naturalne światło, które przypomina i wskazuje na Oblubieńca, który Sam staje się naszym Sługą i Chlebem. Niech płonie w nas światło modlitwy, pragnienia, czuwania.

Po tym wyznaczył Pan innych, siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed obliczem Jego do wszystkich miast i miejsc, do których miał sam przyjść. (Łk 10,1)

μετὰ δὲ ταῦτα ἀνέδειξεν ὁ κύριος ἑτέρους ἑβδομήκοντα δύο καὶ ἀπέστειλεν αὐτοὺς ἀνὰ δύο δύο πρὸ προσώπου αὐτοῦ εἰς πᾶσαν πόλιν καὶ τόπον οὗ ἤμελλεν αὐτὸς ἔρχεσθαι.

Pan Jezus rozszerza swój wybór. Wcześniej wybrał Dwunastu spośród grona uczniów. Teraz wyznacza 72 i czyni ich żniwiarzami. Posyła ich po dwóch, aby nieśli Jego obecność między sobą, aby byli znakiem miłości wzajemnej, aby byli w przyjaźni, która jest wielkim dobrem dla Kościoła.

Sam akt wyznaczenia wiąże się nie tylko z nadaniem zadania, ale przede wszystkim z zaproszeniem do wejścia w pragnienia Jezusa. A one są wielkie. Świadczy o tym Jego zamiar odwiedzenia wszystkich miast i miejsc.

Dziś mnie wprowadza w Swoje pragnienia, abym wniósł Ewangelię w każde spotkanie, zadanie, miejsce, które mają się wydarzyć.

Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie sługą waszym. (Mk 10,45)

Sługa (עֶבֶד ʽebed) – rzeczownik ten pochodzi od tego samego rdzenia ‘bd co czasownik służyć (עָבַד ābad), o którym mówiliśmy kilka tygodni temu, przy okazji XXI niedzieli zwykłej, i do którego odsyłam. Termin ten oznacza kogoś, kto jest podporządkowany komuś drugiemu. Podporządkowanie przejawia się na różne sposoby, dlatego rzeczownik ten, podobnie jak i czasownik, posiada różne znaczenia: sługa, niewolnik, poddany, funkcjonariusz, wasal, „służący” czyli adorujący jakieś bóstwo. ʽebed jest więc słowem dynamicznym, mówiącym o relacji, dlatego następujący po nim rzeczownik mówi o tym, jakiemu panu ʽebed się poddał. W niektórych przypadkach słowo ʽebed stało się stereotypem na wyrażenie poddaństwa: poddany wobec króla, wasal w relacji do swego pana itd. Osoby, które są w relacji zależności od swego pana, zwracając się do niego, mówią o sobie עַבְדְּךָ (‘abde), to znaczy „twój sługa”. Także w kontekście religijnym w Biblii, zwłaszcza w Psalmach, autor używa tego terminu w definiowaniu samego siebie jako kogoś, kto zależy od Boga: dla przykładu, w Wj 4,10, Mojżesz zwraca się do Boga mówiąc o sobie ‘abde, podobnie Samuel odpowiada na wołanie Boga mów, Panie, bo sługa twój (‘abdekā) słucha itd.

Podobnie jak czasownik służyć (ābad) może oznaczać kogoś, kto służy Bogu, czyli adoruje Boga, tak też rzeczownik ʽebed może występować w powiązaniu z YHWH. Stąd w Biblii hebrajskiej niektóre osoby noszą tytuł sługi Pana – ʽebed YHWH (nigdy jednak w odniesieniu do bóstwa pogańskiego, żeby powiedzieć, że ktoś jest sługą bożka Baala, używa się formy imiesłowu – służący Baalowi). Sługą YHWH nazwany jest Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, Kaleb, Jozue, Dawid, Eliakim, Ezechia i Zorobabele, ale w przypadku każdego z nich tytuł ten wskazuje na inne okoliczności, dla których są tak nazywani.

W Księdze proroka Izajasza, natomiast, znajdujemy cztery poematy, nazywane pieśniami Sługi YHWH (Iz 42; 49; 50; 52-53). Kim jest ten ʽebed YHWH – Sługa Pana? O jego tożsamości do dzisiaj dyskutują uczeni, same zaś pieśni ukazują go jako kogoś, kto gromadzi swój lud, jest światłością dla narodów, a poprzez swoją śmierć dokonuje ekspiacji za grzechy ludu i na koniec zostaje wywyższony i uwielbiony przez Boga. Z pieśni tych wyraźnie wynika, że ów Sługa YHWH jest pośrednikiem przyszłego zbawienia, dlatego część tradycji żydowskiej nadała tym pieśniom interpretację mesjańską, pomijając jednak cały aspekt zawartego w pieśniach cierpienia Sługi YHWH.

Pan Jezus, natomiast, wręcz przeciwnie, utożsamia Siebie i Swoją misję właśnie z cierpiącym Sługą YHWH, dlatego na prośbę uczniów o to, aby mogli razem z Nim sprawować władzę w Jego królestwie, odpowiada, że przyszedł On nie po to, aby Mu służono, lecz żeby służyć i oddać Swoje życie na okup za wielu (Mk 10,45).