Zdumiewa w tej przypowieści ukryta postać, która w środku nocy woła: “Oto Oblubieniec”. Ktoś jednak czuwa i rozpoznaje kroki Umiłowanego, i oznajmia to 10 pannom, i nam. Może właśnie tu jest ukryta głęboka analogia do życia kontemplacyjnego. Tajemniczy głos, wołanie, które budzi. To musi być ktoś, kto jest blisko Pana Jezusa i rozpoznaje Go w ciemności wiary. To ktoś, kto trwa w czuwaniu i innym pomaga nie tracić czujności.
Tak wołał, bo sam był głosem, św. Jan Chrzciciel – Przyjaciel Oblubieńca. Nie umilkł też do naszych czasów głos św. Edyty Stein.
Ja jestem Chlebem Życia. (J 6,48)
Chleb – לֶחֶם leḥem, słowo to występuje w Starym Testamencie około 300 razy w znaczeniu chleb, pożywienie, zboże a pierwotnie znaczyło po prostu „podstawowy pokarm”. Septuaginta tłumaczy leḥem używając słowa ἄρτος (artos), które występuje również w dzisiejszej Ewangelii: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba (J 6,41) oraz Ja jestem chlebem życia (…) Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata» (J 6,48-51).
W drodze przez pustynię, z powodu narzekań, Pan Bóg obiecuje swemu ludowi chleb, który będzie spadał z nieba (Wj 16,4.8). Stąd w późniejszych hymnach Izraela manna będzie nazywana „chlebem niebieskim” lub „chlebem zstępującym z nieba”. Oprócz powiązań chleba życia z manną, nie możemy zapomnieć o jego związku z tak zwanym chlebempokładnym, który miał zawsze znajdować się w Świętym Przybytku wraz z Arką Przymierza i siedmioramiennym świecznikiem.
Większość przekładów Biblii mówi o chlebachpokładnych (Wj 25,30), jednakże oryginalne wyrażenie hebrajskie brzmi leḥem pānîm, co dokładnie znaczy chleb oblicza, czyli chleb kładziony przed Obliczem Boga, to znaczy w Miejscu Najświętszym, gdzie na Arkę Przymierza zstępował obłok Bożej obecności.
Musimy również zauważyć, że Bóg polecił Mojżeszowi sporządzenie stołu z leḥem pānîm, tuż po uczcie, w której on i starsi ludu nie tylko jedli i pili przed Obliczem Boga, ale oglądali Boga (Wj 24,9-11), dlatego ziemski chleb Oblicza jest widzialnym znakiem niewidzialnego Oblicza Boga. Księga Kapłańska mówi, że na stole pokładnym Izrael ma składać dwanaście leḥem pānîm, jako ofiarę wieczystą i znak wiecznego przymierza z Bogiem. Co tydzień, w szabat, chleby Oblicza były wymieniane na świeże, stare zaś mogli spożywać tylko kapłani.
Chleb Oblicza, jako obecność Boga, był dobrze znany Izraelitom za czasów Jezusa, który objawia Swoim słuchaczom Swoją tajemnicę bycia Chlebem Życia.
I stał się obłok ocieniający ich, i stał się głos z obłoku: Ten jest Syn Mój umiłowany, słuchajcie Go. (Mk 9,7)
Obłok, chmura, często pojawiają się Piśmie Świętym w związku z objawieniem Bożej obecności. Świątynia, góry starotestamentalne, wędrówka przez pustynię. Trudno lub nawet jest niemożliwe, by uchwycić obłok, zatrzymać chmurę. Zmieniający się kształt, ulotność, a jednocześnie realny cień, który daje wytchnienie w upalny dzień, wskazują na sposób działania i sposób obecności Ducha Świętego.
Na Górze Przemienienia obejmuje wszystkich swoim łagodnym cieniem a jednocześnie wprowadza w Boskie światło, które jest wszechogarniające. Cały obłok to jednocześnie głos Ojca. Wyznanie Miłości i posłuszeństwa.
By s.M.A.
Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku. (Mt 16,23)
Skandale potrafią być najróżniejsze. Najczęściej dotyczą sfery moralnej, a na pewno obyczajowej. Dość przypomnieć dialog pomiędzy Żorżem Ponimirskim, a Nikodem Dyzmą: — To skandal! — Dlaczego skandal? — Jak mogła hrabianka Ponimirska wyjść za takiego gbura i chama, za człowieka tak gminnego jak pan? Panie… panie… no ?Jakże panu?… Warto jednak zwrócić uwagę na to, że samo słowo skandal jest trochę innego znaczenia niż zgorszenie. σκάνδαλον ma dość szeroki zakres pojęciowy, od pułapki po przeszkodę. Tak na dobrą sprawę, może się okazać, że istotne skandale nie opierają się na drugiej części Dekalogu, ale na pierwszym Przykazaniu. Największym skandalem jest stanięcie Panu Bogu na drodze Jego działania. Dzisiaj… po prostu pozwól Mu działać.
Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka była zdrowa. (Mt 15,28)
Dziwne to bardzo, że osoba spoza granic Judei, Kananejka (czyli poganka) nazywa Jezusa “Panem” i “Synem Dawida” – tytułami Boskim i Mesjańskim. Kolejna dziwna sytuacja, bo jej córka doznaje dręczenia demonicznego. Dlaczego tak jest, skoro kobieta wyznaje wiarę w Chrystusa? I tu ukryty jest klucz do odpowiedzi, bo tak naprawdę chodzi o uzdrowienie nie córki, ale matki (w. 25). Prawdopodobnie to był moment, kiedy kobieta doznała uzdrowienia do życia wiarą.
Zaś łódź już stadiów wiele od ziemi była oddalona, uderzana przez fale, był bowiem przeciwny wiatr. (Mt 14,24)
Rzeczownik ἄνεμος anemos pochodzi od słowa powietrze ἀήρ aēr. Podobnie jak i w języku polskim. Ten wiatr nad Jeziorem Galilejskim stał się przyczyną konfrontacji między lękiem a zaufaniem. Ta sytuacja na środku jeziora, z jednej strony pokazała, ile siły mają uczniowie do walki z żywiołem, ale też gdzie ich zasoby się kończą. Dali radę aż do ostatniej straży nocnej. Byli blisko świtu. Ten wiatr byłby sprzyjający, gdyby płynęli w drugą stronę. Ale to na polecenie Pana weszli w zmaganie z przeciwnościami. Siła wiatru i siła ludzkich mięśni, i siła ducha spotkały się w nocy, na środku wzburzonego jeziora.
Wiatr określany jest w grece jeszcze innym słowem, które jest odpowiednikiem hebrajskiego ruah. Jest nim πνεῦμα pneuma, co tłumaczy się również jako duch i odnosi do Ducha Świętego.
I wyszedłszy zobaczył liczny tłum i ulitował się nad nimi i uzdrowił niemocnych ich. (Mt 14,14)
Spojrzenie Pana Jezusa dosięga wewnętrznej kondycji każdego z tych niemocnych. On zna nasze słabości. Ludzka natura nie jest wszechmocna, ma swoje obszary “astenii”. Spotkanie z Panem przywraca siły, by z odwagą wyruszyć w dalszą drogę, by nie szemrać po raz kolejny, jak Żydzi na pustyni.
Pewnie jeszcze nie raz doświadczymy swojej biedy, choroby, upadku ale zawsze pozostajemy pod miłosiernym spojrzeniem Pana. Nasza słabość jest miejscem, gdzie może objawić się moc Boga.
By K.B.:-)
Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia imieniem Jetro, kapłana Medianitów, zaprowadził owce w głąb pustyni i doszedł do Góry Bożej Horeb. (Wj 3,1)
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. Miḏbār – (gr. ἔρημος) w języku hebrajskim znaczy pustynia, step, w Biblii posiada podwójne znaczenie symboliczne, negatywne i pozytywne: miejsce bezludne, nieprzyjazne dla życia z powodu suszy, ale też z powodu gwałtownych i niszczących opadów, jest to miejsce śmierci i zarazem niezbędnej formacji w wierze, dzięki której masa niewolników, wyprowadzonych przez Boga z Egiptu, staje się ludem Bożym. Miḏbār jest więc w Biblii miejscem próby, ale też odrodzenia.
Wystarczy przypomnieć kilka faktów, które dokonują się na pustyni: Mojżesz widzi płonący krzew i otrzymuje objawienie Imienia Boga (Wj 3,1-14); Bóg daje Prawo Swojemu ludowi, spotyka go i wchodzi z nim w przymierze (Wj 19-24); napełnia Swój lud darami (manną, przepiórkami, wodą ze skały); na pustyni też Eliasz doświadcza obecności Boga w „głosie subtelnej ciszy” (1 Krl 19,12); na pustyni Bóg przygotowuje drogę, którą wygnańcy będą mogli powrócić do ziemi utraconej (Iz 40,3); Bóg chce wyprowadzić Swój niewierny lud na pustynię, aby przyciągnąć go do Siebie przemawiając do jego serca, jak do Swojej oblubienicy (Oz 2,16), aby odnowić przymierze, które zawarte na pustyni jest nierozerwalne, jak węzeł małżeński.
W Biblii miḏbār nie jest miejscem do zamieszkania. Pustynia jest miejscem, przez które Izrael musi przejść, aby wejść do ziemi obiecanej. Stąd pomimo suszy, monotonii, zmęczenia drogą, wyciszona przestrzeń pustyni staje się też miejscem nadziei… i czasem pośrednim pomiędzy wyjściem z niewoli i wejściem do przyjaznej ziemi, „ociekającej mlekiem i miodem”.
Również Jezus doświadczy pustyni jako niezbędnego przygotowania do Jego posługi: twarzą w twarz z mocą szatańskiej iluzji i fascynującą pokusą, pustynia odsłoni w Jezusie serce przywiązane do nagiego Słowa Bożego (Mt 4,1-11). Jezus jednak nie wychodzi na pustynię sam… jakby z biegu…, ale po wyjściu z wód Jordanu zostaje namaszczony Duchem Świętym i ogłoszony Synem Umiłowanym, w którym Bóg znalazł Sobie upodobanie. Umocniony walką na pustyni, Jezus może podjąć Swoją publiczną posługę, i jak Bóg na pustyni Synaj karmił Swój lud manną, tak On nakarmi tłumy Słowem i chlebem. Co więcej, Jezus ma moc, aby zaspokoić wszelkie łaknienie człowieka spragnionego, przechodzącego przez pustynię ziemskiego życia, ponieważ to On jest „Chlebem Życia” (J 6,24-35).
Posłał zatem i ściął Jana w więzieniu. (Mt 14,10)
καὶ πέμψας ἀπεκεφάλισεν τὸν Ἰωάννην ἐν τῇ φυλακῇ.
misitque et decollavit Iohannem in carcere.
Dzisiaj mamy kryminał. Gdzie jest tu miejsce na dobre wiadomości? Głowa Jana Chrzciciela wydaje się być zbyt wysoką ceną za decyzje podjęte w pijanej głowie Heroda, miotanej namiętnościami. Choć dziś trudniej jest z tańcem, to jednak powyższa historia może nas ostrzec przed nadmiarem alkoholu wypijanego nie tylko latem, przed zwodniczą siłą nieopanowanych namiętności i przed płaceniem wysokich i niepotrzebnych kosztów za najzwyklejszą nierozwagę.
I nie uczynił tam dzieł mocy wiele z powodu niewiary ich. (Mt 13,58)
καὶ οὐκ ἐποίησεν ἐκεῖ δυνάμεις πολλὰς διὰ τὴν ἀπιστίαν αὐτῶν.
Niewiara nie jest tylko zwykłym wątpieniem. Tak jak wiara nie jest tylko samym intelektualnym przekonaniem co do prawd wiary. Jest odrzuceniem, nieprzyjęciem Osoby. Tak się stało w Nazarecie według relacji św. Łukasza (zob. Łk 4,29). Tu jest przeszkoda dla Bożego działania. Znaki i cuda nie dzieją się “samoistnie”. Bóg zawsze zaprasza do współpracy, do zaangażowania się choćby przez jeden akt modlitwy, do przylgnięcia do Jego serca, do posłuchania co ma do powiedzenia. Niewiara to odwracanie się na pięcie, to zatykanie uszu, zamykanie serca przed Jezusem, Synem Maryi, Synem Cieśli, Bratem moim i twoim, Bogiem.
Jak dostać się do środka?
Marta więc rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Jezus oświadczył jej: Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem. Kto wierzy we Mnie, nawet jeśliby umarł, będzie żył. (J 11,21.25)
W Czarodzicielstwie Terry’ego Pratchett’a znajduje się dialog między jednym z bohaterów, a Śmiercią: – A czym byliby ludzie bez miłości? – GINĄCYM GATUNKIEM, odparła Śmierć... Dzisiejsza Ewangelia zdecydowanie ukazuje nam moc Bożej miłości do człowieka, która jest większa niż rzecz ostateczna. św. Jan opisując rozmowę Jezusa z Martą, używa mocnego czasownika na określenie śmierci ἀποθνῄσκω, którego źródłosłowem jest θνῄσκω, sugeruje pewnego rodzaju nieodwołalność, i nota bene, ostateczność związaną ze śmiercią. Pan Jezus, objawia nam się jako Ten, który przynosi niezmącony pokój. Ważniejsze staje się skupienie na Zbawicielu, niż na trudnościach i jakimkolwiek złu. Chrystusowa miłość pozwala nam wierzyć, że może nie będziemy jednak ginącym gatunkiem.
Dalej, podobne jest Królestwo Niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. (Mt 13,45)
Przy okazji tej przypowieści pojawia się pewne nieporozumienie. Zwykle większość zapytana, kim jest poszukiwacz pereł, odpowiada, że to człowiek poszukujący Królestwa. I dalej, że człowiek ma sprzedać wszystko, co posiada i zdobyć Królestwo – perłę. Trochę to przypomina czytanie zadanego tekstu przez dzieci w szkole bez większego zrozumienia, albo powtórkę angielskiego Adama Miauczyńskiego z Sylwusiem z “Dnia świra”.
Jakie zaskoczenie maluje się na twarzy, kiedy ktoś usłyszy, że jest perłą, a Bóg jest tym, który poszukuje pereł. On poświęca wszystko, co ma, żeby tylko zdobyć Ciebie.
Tak jak więc zbiera się chwast i ogniem będzie spalony, tak będzie w spełnieniu wieku. (Mt 13,40)
Rzeczownik ten występuje w Nowym Testamencie 6 razy i za każdym razem łączy się ze słowem “wiek”. Etymologia podpowiada, że wszystkie nurty życia, historie ludzkie, sens wydarzeń, przeznaczenie rzeczy, osiągnie razem swój kres, swój cel, spełnienie.
Można też przyjąć spojrzenie osobiste na wszystko, co stanowi moje życie, powołanie, działanie itd. i zadać sobie pytanie: Czy to wszystko zmierza razem do spełnienia, do Jedynego Celu? Czy nie mam w sobie “roztrojenia” wywołanego rozdwojeniem wewnętrznych dążeń, tzn. “sam już nie wiem, czego chcę”?
Niech Duch Święty, Ogień Miłosierdzia, spali wszystkie plewy bezowocne.
Inną przypowieść przedłożył im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebieskie ziarnu gorczycy, które wziąwszy, człowiek posiał na polu swoim. (Mt 13,31)
aliam parabolam proposuit eis dicens simile est regnum caelorum grano sinapis quod accipiens homo seminavit in agro suo.
Sam termin znany jest nam z geometrii. Jest ona m.in. wykresem funkcji kwadratowej. Lecz tu chodzi o gramatykę Królestwa Bożego. Słowa Jezusa wznoszą serce słuchacza ku Niebu. Ziarno z ziemi kiełkuje i rośnie w górę. Tak jak parabola, która początkowo jest łagodnie zakrzywiona, a po przekroczeniu punktu (1,1) nagle wystrzela w górę.
Przy-powieść to opowieść, przy której niech pozostanie moja uwaga, skupienie, czujność, myśli i serce nakarmione Słowem, skryte w cieniu Jego skrzydeł.
Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. (Rdz 1,29)
W języku hebrajskim słowo to znaczy jeść, spożywać, pochłaniać, pożerać, konsumować, na różnych poziomach egzystencji, ale może znaczyć także żywić i karmić, zawsze w zależności od kontekstu w jakim się znajduje.
W 2 Krl 4,42-44 tłumaczone jest ono przez LXX na greckie słowo ἐσθίω, które występuje również w dzisiejszej Ewangelii (J 6,5): Jezus zadaje Filipowi pytanie: gdzie kupimy chleba, żeby oni się najedli? i w opisie rozmnożenia chleba słowo to jest kluczowym.
Wspólnym mianownikiem dwóch opisanych wydarzeń w dzisiejszej liturgii, w 2 Krl 4,42-44 i J 6,1-15 jest fakt, że zarówno prorok Elizeusz, jak i Pan Jezus, każą nakarmić ludzi, których jest o wiele więcej, aniżeli zasób chleba, jaki posiadają.
Rdzeń tego słowa pojawia się w formie rzeczownikowej אָכְלָה – (´oklâ) pokarm, już na pierwszej stronie Biblii, w pierwszym opisie stworzenia świata, który jest hymnem na cześć Boga Stwórcy: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem (Rdz 1,29). Warto zauważyć, że w starożytnej literaturze mezopotamskiej to człowiek musiał pracować, aby dostarczyć pożywienie bóstwom poprzez składane im ofiary. W Biblii zaś nie, a nawet zupełnie odwrotnie, to Bóg daje człowiekowi pokarm. Ten biblijny obraz Stwórcy, jest nie tylko polemiką autora biblijnego z wierzeniami babilońskimi, ale także wyznaniem jego wiary w Boga dającego człowiekowi życiodajny pokarm.
A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy”. (Mt 13,29)
* W zagonie zboża nie raz widzimy wybijającą się roślinę, która do złudzenia przypomina owies, a nim nie jest. Jest to zwykły chwast o nazwie “owies głuchy”. Jako gatunek rodzimy występuje w Eurazji i północnej Afryce. Ponadto szeroko rozprzestrzeniony jako gatunek zawleczony w regionach o klimacie umiarkowanym. W Polsce spotykany głównie na południu, gdzie jest pospolitym chwastem w uprawach. Łodyga dorasta nawet do 150 cm wysokości. Prezentuje się okazale. Kwiatostan to wiecha z licznymi gałązkami, które w okresie późniejszym zwisają. Kłoski dorastają do 18–22 mm długości. Owies głuchy jest blisko spokrewniony z owsem zwyczajnym. Jego ziarno jest puste, ale potrafi się rozmnażać. Dopiero po wymłóceniu, na wialni, strumień wiatru oddziela od dobrego ziarna te puste i umieszcza je razem z plewami. To taka agro-morfologiczna egzegeza absolwenta Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Sejnach. Zatroszczmy się o ciężar gatunkowy własnych uczynków, aby nas wiatr nie uniósł do spalarni śmieci.
Ja jestem Krzew Winny. (J15,5)
ἐγώ εἰμι ἡ ἄμπελος.
W etymologii słowo nawiązuje do idei przebywania lub robienia czegoś razem. Jest więc w Krzewie zaczątek więzi. Jedność w wielości. Dlatego dwukrotnie Pan Jezus mówi o sobie jako Krzewie w połączeniu najpierw z Ojcem, potem z nami. Każdy, kto trwa w Nim jest też połączony przez Niego z Ojcem i braćmi i siostrami. Te same soki płyną we wszystkich pędach Krzewu. Ten sam Duch jednoczy nas w Miłości, która ożywia i podtrzymuje, oczyszcza i pozwala owocować.
Popatrzmy dziś na naszych braci i siostry aby odkryć nowe pokrewieństwo. Już nie soki ale przeczysta Krew Baranka sprawia, że jesteśmy spo-krew-nieni.
Jeszcze dojrzewają.
Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci Moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca Mego i Ojca waszego, do Boga Mego i Boga waszego. (J 20,17)
Pośród wszystkich ważnych gestów i słów Pana Jezusa, to jedno może nam umknąć. Chrystus nie mówi rzeczy, które nie są istotne, a dziś mówi do nas ἀδελφούς μου (braciom moim). Może wydaje się nam to już zbyt oczywiste i dość oklepane stwierdzenie, ale warto zwrócić uwagę na źródłosłów, który jest w słowie δελφύς, czyli łono. Jeśli sam Pan nazywa nas braćmi, to dobrze nam szukać wspólnych z Nim korzeni. W końcu wszyscy jesteśmy jakoś boscy. Każda myśl, która upatruje twoje pochodzenie jako przypadek, bądź efekt zła, jest ewidentnie pokusą. Dla Jezusa nie jesteś niewolnikiem, nie jesteś tylko przyjacielem… jesteś bratem… tej samej Krwi.
εν δε τη ημερα εκεινη εξελθων ο ιησους απο της οικιας εκαθητο παρα την θαλασσαν.
Owego dnia wyszedł Jezus z domu i usiadł nad morzem. Mt 13, 1
Jezioro Galilejskie stało się świadkiem wielu nauk i cudów Jezusa. M. in. to po nim chodził Chrystus i Piotr (wg Pisma Świetego człowiek nie może chodzić po wodzie!), na nim dokonał się cudowny połów, to ono zostało uciszone. Słowa, które wypowie Jezus w mowie, w przypowieściach, mają taką samą moc, co te, których używa do uczynienia cudu. Przypowieści to nie opowiastki poprawiające mi nastrój albo historyjki, że wszystko się może zdarzyć, ale to opowieść o mocy zmieniającej życie.
Gdy On mówił tłumom oto Matka i bracia Jego stali na zewnątrz szukali Go aby rozmawiać. (Mt 12, 46)