Jedno Słowo

Zaczął zaś mówić do nich, że: Dzisiaj wypełnione zostało Pismo to w uszach waszych. (Łk 4,21)

ἤρξατο δὲ λέγειν πρὸς αὐτοὺς ὅτι σήμερον πεπλήρωται ἡ γραφὴ αὕτη ἐν τοῖς ὠσὶν ὑμῶν.

Z perspektywy ludzkiego doświadczenia jest tylko dziś. Wczoraj było, jutro będzie. Nasze dziś jest umocowane w każdej aktualnej chwili. Z perspektywy Bożej, cały ludzki czas jest zawarty w Boskim “teraz”. Odwieczne Słowo Boga dziś wypełnia się w uszach, sercach i życiu tych, którzy Je przyjmują. Tu zostaje nam odsłonięta tajemnica zbawienia. Mesjasz przychodzi i ogłasza dziś rok łaski. Każdy dzień roku staje się chwilą, gdy Bóg zbawia, tzn. uwalnia, uzdrawia, błogosławi, otwiera oczy. Dziś ma dla mnie i dla Ciebie dobrą nowinę – Ewangelię Życia, Ewangelię Zbawienia.

Dziś tak wiele może się wydarzyć w promieniach łaski, w strumieniach Miłosierdzia.

Miłujcie przeto Pana, Boga swojego, i wiernie przestrzegajcie Jego praw, poleceń i nakazów po wszystkie dni. (Pwt 11,1)

Przykazanie (מִצְוָה miṣwāh) – słowo to w języku hebrajskim oznacza również nakaz lub polecenie związane także z wolą i autorytetem Boga. Pochodzi od czasownika צוה ṣwh, polecić, zlecić, zarządzić. W Biblii hebrajskiej miṣwāh występuje często z innymi słowami wyrażającymi Autorytet, jak na przykład tôrāh (nauka, pouczenie, wskazówka, Prawo) czy mišpāt (wyrok, sąd, prawo, obowiązek).

Znaczącym jest, że kiedy w Biblii mówi się o zachowywaniu przykazania używa się najczęściej czasownika שׁמר šāmar, który znaczy troszczyć się, strzec, pielęgnować, ale także czasownika שׁמע šāma‘- słuchać, który wskazuje na relację do wypowiedzianego i usłyszanego słowa (דָּבָר dābār). W sytuacji niezachowywania przykazania mówi się zatem o nie strzeżeniu i nie słuchaniu, ale używa się też innych słów, jak na przykład zboczyć czy oddalić się albo przekroczyć czy złamać przykazania (jak wtedy, kiedy zostaje złamana umowa). Poza tym, o przykazaniu można zapomnieć, zaniedbać je lub je zlekceważyć czy pogardzić nim. Stąd słowa Boga mają być wyciśnięte w świadomości każdego pokolenia: Nauczcie ich wasze dzieci, powtarzając je im, gdy przebywacie w domu, gdy idziecie drogą, gdy kładziecie się i wstajecie. Napiszesz je na odrzwiach swojego domu i na swoich bramach (Pwt 11,19-20). Przede wszystkim jednak, jak poucza Mojżesz w dzisiejszym, pierwszym czytaniu z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 4), do nakazów Pana nic nie można dodać ani nic nie można z nich ująć, ale należy troszczyć się o nie i wypełniać je.

Niesamowitym wydaje się, że jak donosi Jezus w dzisiejszej Ewangelii, za pieczołowitym zachowywaniem przepisów i zasad, które miałyby wskazywać na troszczenie się o przykazania i słowo Pana, tak naprawdę może kryć się nawet nie niewierność czy zaniedbanie przykazań, ale sprytnie zakamuflowana operacja obalenia nakazów Pana i postawienia w ich miejsce własnych zasad i przekonań. Choćby były one poparte najstarszą tradycją i najgłębszym przyzwyczajeniem ludzkim, nigdy jednak nie posiądą Jego autorytetu. Jezus, demaskując takie zachowanie, nie tylko, podobnie jak prorok Izajasz, uznaje je za religijną przewrotność, ale też, w tym konkretnym przypadku zasad dotyczących rytualnej czystości, za szczyt głupoty i brak inteligencji, dlatego mówi: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że to, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym, bo nie wchodzi do serca, ale do żołądka… (Mk 7,18-19).

Podobnie też jest z Królestwem Niebieskim, jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. (Mt 25,14)

Ὥσπερ γὰρ ἄνθρωπος ἀποδημῶν ἐκάλεσεν τοὺς ἰδίους δούλους καὶ παρέδωκεν αὐτοῖς τὰ ὑπάρχοντα αὐτοῦ.

Można przekazać majątek albo długi. Można też nic nie przekazać. Otrzymane talenty można pomnażać, bądź też zakopać w ziemi. Pomnażanie, które ze swej natury jest najpiękniejszą cechą życia, potrzebuje gestu przekazywania, dawania, rozdawania, inwestowania, a nawet ryzyka. Nie można, w nieskończoność, w spoconej garści dusić otrzymanego pieniążka talentu. Bóg z wielkim gestem przekazał nam całą Swoją własność i ucieszy się z każdego podobnego, choćby najmniejszego, naszego gestu.

Jezus odpowiedział: „Kobieto, czy to należy do Mnie lub do ciebie? Jeszcze nie nadeszła Moja godzina”. (J 2,4)

καὶ λέγει αὐτῇ ὁ Ἰησοῦς· Τί ἐμοὶ καὶ σοί, γύναι; οὔπω ἥκει ἡ ὥρα μου.

Kiedy Maryja sugeruje Jezusowi, że mógłby pomóc ludziom, słyszy stwierdzenie, które św. Jan ujął: co mnie, a co Tobie, kobieto. Mogłoby się wydawać, że jest to dość niegrzeczne i pozbawione współczucia. Jednak taka prowokacyjna odpowiedź pozwala wybrać. Maryja z powodzeniem mogła uznać, że skoro to Bóg, to pewnie lepiej wie i nie ma co się angażować. Jednak, i to Bogu dzięki, była nieustępliwa. Niejednokrotnie na kartach Ewangelii można przekonać się, że Chrystus zmusza nas niejako do przejścia nad utartą religijną konwencją. Warto zatem pójść za przykładem Maryi i na wątpliwość Boga w jakiejkolwiek sprawie, odpowiedzieć, że zarówno mi, jak i Tobie, wiele do tego

źródło: http://www.jasnagora.com.pl/403,402,artykul,Cudowny_Obraz_MBJ.aspx

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. (Mt 23,27)

οὐαὶ ὑμῖν γραμματεῖς καὶ Φαρισαῖοι ὑποκριταί ὅτι παρομοιάζετε τάφοις κεκονιαμένοις οἵτινες ἔξωθεν μὲν φαίνονται ὡραῖοι ἔσωθεν δὲ γέμουσιν ὀστέων νεκρῶν καὶ πάσης ἀκαθαρσίας.

Uczeni w Piśmie i faryzeusze przypominają dziekana Zajączka z filmu “Chłopaki nie płaczą”: “Taka pobłażliwość względem studentów jest niedopuszczalna. Gotowi pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich“. Kiedy Prawo jest pozbawione Ducha, wtedy od człowieka ważniejsze jest przestrzeganie przepisu, bez względu na okoliczności, czy cel. Później może być jeszcze gorzej, bo w pewnym momencie już nie potrzebuję Prawa – sam wiem, co jest (z pozoru) słuszne i poprawne. Zupełne odwrócenie Modlitwy Pańskiej. Moja wola, nie Twoja.

Mówi Mu Natanael: Skąd mnie znasz? Rozsądziwszy, Jezus powiedział mu: Przed, gdy ciebie Filip zawołał będącego pod figowcem, widziałem cię. (J 1, 48)

λέγει αὐτῷ Ναθαναήλ· πόθεν με γινώσκεις; ἀπεκρίθη Ἰησοῦς καὶ εἶπεν αὐτῷ· πρὸ τοῦ σε Φίλιππον φωνῆσαι ὄντα ὑπὸ τὴν συκῆν εἶδόν σε.

Bardzo często w I rozdziale Ewangelii św. Jana pojawiają się czasowniki oznaczające akt patrzenia. Mają różne odcienie, podkreślają też sposób patrzenia. Podpowiadają, że nie chodzi o same tylko prawa optyki jako dziedziny wiedzy z zakresu fizyki.
Przywołany dziś czasownik ὁράω [horaō], właściwie oznacza „wpatrywać się”. Nie jest przelotnie rzuconym spojrzeniem, lecz skupieniem uwagi, dociekaniem, poszukiwaniem wewnętrznego znaczenia. Widzieć umysłem, doświadczyć, dbać o coś — to poszerzone znaczenie tego słowa. Święty Jan użył więc tego czasownika, aby ukazać jakość spojrzenia Jezusa. Jego oczy są jak płomień ognia (zob. Ap 1, 14), przenikliwe, pełne dobroci, przywracające godność, miłosierne, czasem zapłakane, innym razem błyszczą z radości, przejrzyste i przenikliwe, docierające do sedna sprawy, do głębi duszy.
Czasem robi się taką próbę patrzenia sobie w oczy — kto dłużej „wytrzyma”. Popatrzę dziś wnikliwie w oczy Jezusa. Może przed napisaną ikoną, może przed ikoną z Pisma.

Ślepi, co bowiem większe, dar czy ołtarz uświęcający dar? (Mt 23,19)

τυφλοί, τί γὰρ μεῖζον, τὸ δῶρον ἢ τὸ θυσιαστήριον τὸ ἁγιάζον τὸ δῶρον;

W świątyni jerozolimskiej używano dwóch ołtarzy: jeden do ofiar całopalnych, drugi do ofiar kadzielnych. Były znakiem obecności Boga. Psalmista doświadczał szczęścia, gdy przybliżał się ze swoją ofiarą do ołtarza (I przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który jest moim weselem. Radośnie będę Cię chwalił przy wtórze harfy, Boże, mój Boże! Ps 43,4)

W Nowym Przymierzu ołtarz jest już tylko jeden. Chrystus przez ofiarę krzyża sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem Ofiarnym. Wszystko więc co przez Niego, z Nim i w Nim, składam Ojcu, nabiera znaczenia, wartości i staje się święte.

Oddaj więc siebie dziś na nowo na ofiarę żywą, świętą i Bogu przyjemną.

Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu. (Joz 24,15b)

Służyć (עָבַד ‘ābad) – rdzeń ‘bd występuje w większości języków semickich i w hebrajskim,  kiedy występuje bez dopełnienia, znaczy przeważnie pracować, jak na przykład w Wj 20,8: sześć dni będziesz pracować (עָבַד‘ābad)) i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Jak widzimy, czasownik עָבַד ‘ābad jest w tym zdaniu objaśniony przez wykonywanie wszystkich zajęć, ale może też znaczyć pracę na roli lub pracę niewolniczą. Czasownikiem przeciwnym do tego znaczenia‘ābad jest czasownik שָׁבַת šābat (przestać, przerwać, skończyć, wstrzymać się, odpocząć). Jeśli ābad wystepuje z dopełnieniem nieożywionym znaczy: pracować nad czymś, uprawiać, budować. Jeśli zaś dopełnieniem tego czasownika jest osoba, to znaczy on służyć i określa relację jak na przykład pomiędzy sługą (‘ebed) i jego panem. Relacja ta może być widziana jako poddaństwo i zależność, jako całkowity wyzysk, ale również jako lojalność, w zależności od kontekstu.

Z punktu widzenia teologicznego, szczególne znaczenie mają te teksty, w których jako dopełnienie występuje Jhwh (Pan, Bóg Izraela) lub też „inni bogowie” albo „obcy bogowie”, jak to obserwujemy w pierwszym czytaniu dzisiejszej Liturgii Słowa (Joz 24,1-2; 15-17; 18): Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu (Joz 24,15).

Na takie słowa Jozuego, naród izraelski zgromadzony przez niego w Sychem, odpowiada: dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Pana i służyć obcym bogom (w.16) i po przeanalizowaniu tego wszystkiego, co Pan zdziałał w historii Izraela, kiedy wyprowadził ich przodków z Egiptu, czyli z domu niewoli (dosłownie z domu niewolników – tutaj słowo niewolnik zawiera rdzeń ‘bd) i jak Pan chronił ich podczas wędrówki przed obcymi narodami, podejmuje decyzję: My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem (w. 18).

W dzisiejszej Ewangelii (J 6,55.60-69), Jezus w swej mowie eucharystycznej nie używa co prawda słowa służyć, ale po tym, jak wielu zgorszyło się Jego słowami i odeszło, zadaje apostołom pytanie podobne do pytania Jozuego: czyż i wy chcecie odejść? Apostołowie są postawieni przez Jezusa wobec wolnego, ale konkretnego, wyboru, odejść lub iść za Jezusem. Panie do kogo pójdziemy? – brzmi odpowiedź Piotra – Ty masz słowa życia wiecznego…

Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. (Mt 23,4)

δεσμεύουσιν δὲ φορτία βαρέα καὶ δυσβάστακτα καὶ ἐπιτιθέασιν ἐπὶ τοὺς ὤμους τῶν ἀνθρώπων αὐτοὶ δὲ τῷ δακτύλῳ αὐτῶν οὐ θέλουσιν κινῆσαι αὐτά.

* W restauracji, przy stoliku, siedziały dwie pary. Jeden z mężczyzn mówił chętnie i dużo. W pewnym momencie skomentowała to jego zdenerwowana żona: “Ach, zawsze tylko teoria, teoria i teoria”. Prawdopodobnie brakowało przysłowiowego ruszenia palcem.
Ale nawet, kiedy teoria jest dobra, jak to mamy w dzisiejszej Ewangelii, można postępować niezgodnie z prawdą, a nawet wbrew niej. Prawda życia wyraża się we wprowadzeniu słowa w czyn. Po przeczytaniu tego tekstu, przyszedł czas, aby ruszyć palcem.

On zaś mówił mu: Będziesz miłował Pana Boga swego w całym sercu twoim, w całej duszy twojej i w całym umyśle swoim. (Mt 22, 37)

ὁ δὲ ἔφη αὐτῷ· ἀγαπήσεις κύριον τὸν θεόν σου ἐν ὅλῃ τῇ καρδίᾳ σου καὶ ἐν ὅλῃ τῇ ψυχῇ σου καὶ ἐν ὅλῃ τῇ διανοίᾳ σου·

Najpierw zastanawiające jest to, że w tekście hebrajskim nie ma mowy o umyśle, lecz o mocy, sile (מְאֹד me‘ôḏ). Mateusz nie cytuje też dokładnie tekstu LXX, bo tam jest καὶ ἀγαπήσεις … ἐξ ὅλης τῆς δυνάμεώς σου – będziesz miłował… z całej siły twej (Pwt 6,5). Jednocześnie trzeba zauważyć, że św. Łukasz rozszerza „zakres miłości” do czterech obszarów. Czwartym jest właśnie umysł, myśl, rozumienie.

Na nasze czasy słowo to jest o tyle istotne, ponieważ stawia w pokorze również ludzki intelekt, który ma tendencje do wywyższania się, gdy coś pojmie lub do buntu, gdy nie może pojąć. Umysł ma być podporządkowany miłości. Mamy być inteligentni nie dla sztuki wpływania na ludzi (manipulacji) lecz dla miłości – uwielbienia Boga oraz szacunku, służby, rozeznania i pragnienia dobra bliźniego.

Dużo pracy przed każdym z nas, zważywszy na nieustanną walkę z duchem wyniosłości.

Zapytał: Przyjacielu, jak tutaj wszedłeś bez odświętnego stroju? On zaś milczał. (Mt 22,12)

αὶ λέγει αὐτῷ· Ἑταῖρε, πῶς εἰσῆλθες ὧδε μὴ ἔχων ἔνδυμα γάμου; ὁ δὲ ἐφιμώθη.

Pana Boga często nazywa się Przyjacielem. Jest to jak najbardziej słusznie. W końcu sam Pan Jezus mówi o nas, jak o swoich braciach. Czasami jednak za takim serdecznym stwierdzeniem kryje się niepoważne traktowanie Stwórcy. Coś podobnego, jak wyobrażenia Boga Ojca, które kierują niejednokrotnie odbiorców sztuki do wizerunku utytego hippisa z demencją starczą. Jakże to wielka krzywda dla naszego Pana! Dzisiaj w Ewangelii jesteśmy świadkami, jak nieznany człowiek wszedł na ucztę weselną bez odpowiedniego stroju. Autor tej perykopy pisze, że ów gość ἐφιμώθη. Forma czasownika, czyli aoryst w stronie biernej, może sugerować, że coś nie pozwoliło mu się wypowiedzieć i dlatego milczał, a konkretniej… założył sobie kaganiec. Mimo serdeczności ze strony całej Trójcy Świętej, nie możemy zapominać, że Bóg, to jednak.. Bóg. Dzisiaj zdecydowanie warto sięgnąć po Księgę Hioba od 38. rozdziału.

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? (Mt 20,6)

περι δε την ενδεκατην ωραν εξελθων ευρεν αλλους εστωτας αργους και λεγει αυτοις τι ωδε εστηκατε ολην την ημεραν αργοι.

No właśnie. Nic tak nie denerwuje, jak banda nierobów przyglądająca się uważnie na rosnące u dłoni paznokcie. Nie do końca tak było w tej sytuacji. Wszyscy robotnicy stali i czekali na zlecenie. Nie wiadomo, dlaczego wcześniej nie zostali najęci, ale nie to jest najważniejsze. Warto patrzeć oczami Gospodarza – drugi/inny nie jest przeszkodą do mojego lepszego samopoczucia, czy zarobienia większego hajsu. Z drugim/innym jestem we wspólnocie i dzięki hojności Gospodarza, w Jego domu, zyskujemy więcej.

Wpatrzywszy się zaś Jezus powiedział im: U ludzi to niemożliwe jest, u Boga zaś wszystko możliwe. (Mt 19,26)

ἐμβλέψας δὲ ὁ Ἰησοῦς εἶπεν αὐτοῖς· παρὰ ἀνθρώποις τοῦτο ἀδύνατόν ἐστιν, παρὰ δὲ θεῷ πάντα δυνατά.

Przenikliwość spojrzenia Jezusa dosięga do najgłębszych pokładów naszej niemocy, bezsilności, a z drugiej strony, rozpoznaje moc Bożego działania. Przedrostek ἐν en wskazuje na ruch do wewnątrz, który wiąże się z zatrzymaniem na dłużej spojrzenia, które jakby zagląda do środka, dociera do sedna, do istoty. Nie jest przelotnym rzuceniem oka, lecz skoncentrowaną uwagą, by uchwycić to, co istotne. Wiąże się wewnętrznie z intencją serca, angażuje intelekt. (Nawiasem mówiąc słowo intelekt pochodzi z łaciny, ze złożenia intus i legere, co znaczy wewnątrz czytać).

Jest wiele miejsc w Ewangeliach, w których odkryjemy spojrzenie Jezusa. Przypatrzmy się, w jaki sposób On patrzy na nas: Mk 10,21; Łk 22,61; J 1,42.

Jeśli zaś chcesz w życie wejść, zachowuj przykazania. (Mt 19,17b)

εἰ δὲ θέλεις εἰς τὴν ζωὴν εἰσελθεῖν, τήρησον τὰς ἐντολάς.

W Ewangelii św. Mateusza znajdziemy kilka miejsc, gdzie Pan Jezus mówi o wchodzeniu do Królestwa Bożego (Mt 5,20), do radości Pana (Mt 25,21), do izdebki (Mt 6,6), przez ciasną bramę (Mt 7,13). Kontekst wskazuje na przejście od tego, co zewnętrzne, do tego, co w centrum, od zgiełku, do ciszy i intymności z Bogiem, od samotności do wspólnoty.

Zwykle w dostępnych tłumaczeniach słyszymy o “osiągnięciu życia”. Tekst oryginalny mówi coś bardzo inspirującego, gdyż nie chodzi już tylko o samo posiadanie, lecz o zanurzenie się w Życie Boga, by Ono stało się środowiskiem, oddechem, domem, radością.

Czasem, gdy ktoś nam proponuje jakieś zaangażowanie, odpowiadamy: “Wchodzę w to!!!”. Może właśnie o to chodzi dziś z Ewangelią. Panie Jezu, wchodzę w to!

Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. (Łk 1,42)

Niewiasta – w języku hebrajskim אִשָּׁה (’iššāh) – termin ten zazwyczaj tłumaczony jest przez LXX γυνὴ i używany jest w Nowym Testamencie, dla przykładu w tekstach dzisiejszej Liturgii Słowa: Niewiasta (γυνὴ) obleczona w słońce… (Ap 12,1) i Błogosławiona jesteś między niewiastami (γυνὴ)…(Łk 1,42).

Po raz pierwszy w Biblii słowo to występuje w drugim rozdziale Księgi Rodzaju, w wersecie który mówi o stworzeniu kobiety (Rdz 2,22), ale to następny werset (w. 23) definiuje znaczenie tego słowa w relacji do אִישׁ (’iš), który oznacza mężczyznę. W wersecie tym zarówno ’iš jak i ’iššāh występują tylko raz i obydwa te słowa odnoszą się do słowa אָדָם – ´ādām, które nie jest imieniem własnym, lecz oznacza człowieka, istotę ludzką. Kiedy Bóg przyprowadza niewiastę do człowieka i ´ādām widzi po raz pierwszy niewiastę popada w zachwyt i mówi: ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! – zdając sobie sprawę z tego, że ma przed sobą drugiego człowieka, kogoś tej samej, co on natury, ale także z różnicy płci, jaka ich cechuje, a więc z jego własnej płci, z faktu bycia mężczyzną mówi: ta będzie się zwała niewiastą (’iššāh), bo ta z mężczyzny (’iš) została wzięta. Interesującym jest fakt, że autor Rdz 2 nie używa terminów, którymi posługuje się autor pierwszego opisu stworzenia w Rdz 1, 27, mężczyzna (zkr) i kobieta (nqbh), które oznaczają tylko płeć, ale ’iš i ’iššāh, słowa, które oznaczają również męża i żonę i wskazują na wzajemną relację, jaka zachodzi pomiędzy tymi dwiema istotami ludzkimi. Chodzi o tę jedyną i osobową relację, jaka zachodzi pomiędzy „ja” i „ty”.

W Biblii możemy zauważyć niektóre teksty, w których te dwa słowa, ’iš i ’iššāh w znaczeniu mąż i żona, występują użyte jako metafora relacji pomiędzy Bogiem i Jego ludem (Oz 2, 4). Metaforę tę używa przede wszystkim prorok Ozeasz, ale odwołują się do niej także inni prorocy: Iz 50, 1; Jer 2, 2 czy Ez 16; 23.

 

Zdjęcie autorstwa Victor Freitas z Pexels

Lecz Jezus rzekł: Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie. (Mt 19,14)

ὁ δὲ Ἰησοῦς εἶπεν· ἄφετε τὰ παιδία καὶ μὴ κωλύετε αὐτὰ ἐλθεῖν πρός με, τῶν γὰρ τοιούτων ἐστὶν ἡ βασιλεία τῶν οὐρανῶν.

Nikomu nie wolno zabraniać bliskości i przyjaźni z Jezusem. Wprost przeciwnie, potrzeba robić wszystko, aby droga do Jezusa była szeroko otwarta. A my, dorośli, mamy być budowniczymi tych dróg i ścieżek. Przykładem i słowem mamy być przewodnikami na szlakach prowadzących do Boga. Dzieci zaś są nam przykładem spontanicznego, naturalnego zaufania i przylgnięcia do dobrego opiekuna. Rodzice zastępują dzieciom Boga na ziemi, a my, dorośli, trwajmy w przylgnięciu do Ojca i wdzięczności tym, którzy nam pozwolili i pomogli przyjść do Niego.

On zaś rozsądziwszy rzekł: Nie czytaliście, że Stwarzający od początku męskim i żeńskim uczynił ich. (Mt 19,4)

ὁ δὲ ἀποκριθεὶς εἶπεν· οὐκ ἀνέγνωτε ὅτι ὁ κτίσας ἀπʼ ἀρχῆς ἄρσεν καὶ θῆλυ ἐποίησεν αὐτούς;

Podwójność płci, dwojakość tożsamości, zawarta w ludzkim ciele nie jest miejscem walki, lecz ciągle wezwaniem do jedności. Bóg stworzył to wszystko, co jest męskie i kobiece, aby te dwa “światy” mogły się wzajemnie uzupełniać, inspirować, wyprowadzać z zamknięcia w samotności. Stają się codzienną okazją do wzrastania we wzajemności, aby serce nie chorowało na stwardnienie. Nad wyraz trafna jest diagnoza wszelkich rozłamów w relacjach małżeńskich: z powodu zatwardziałości czyjegoś serca. I wtedy, ani męskość, ani kobiecość, nie może zakwitnąć, wzrastać, owocować.

Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go, i dług mu darował. (Mt 18,27)

σπλαγχνισθεὶς δὲ ὁ κύριος τοῦ δούλου ἐκείνου ἀπέλυσεν αὐτόν, καὶ τὸ δάνειον ἀφῆκεν αὐτῷ.

Nie jest żadną nowością, ani odkryciem, fakt, że człowiek somatyzuje swoje przeżycia. Nikt z nas przecież nie cieszy się, smuci, czy denerwuje, tylko gdzieś na dnie serduszka. Dzisiaj król w przypowieści Jezusa wzrusza się głęboko, co wręcz zostaje przetłumaczone jako wyraz litości. Słowo σπλαγχνίζομαι znaczy być poruszonym, a konkretnie, że poruszone jest σπλάγχνα, czyli nasze wnętrzności. Człowieka szlachetnego bardzo często określa się jako człowieka o pięknym wnętrzu. Dzisiejsza Ewangelia mocno nam uzmysławia, że nie istnieje bezobjawowe miłosierdzie.

źródło:pixabay.com

Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. (Mt 18,15)

Jesteśmy we wspólnocie Jezusa. Nie ma między nami mistrzów (bo mamy jednego Mistrza), hierarchii (bo jeden drugiemu ma służyć). Jesteśmy dla siebie braćmi (i siostrami, oczywiście, XD). Strzeżmy się tego, żebyśmy nie byli “kwadratowi” – ciaśni w myśleniu o drugim.

Kochający życie swoje traci je, a kto nienawidzi życia swego na świecie tym, na życie wieczne ustrzeże je. (J 12,25)

ὁ φιλῶν τὴν ψυχὴν αὐτοῦ ἀπολλύει αὐτήν, καὶ ὁ μισῶν τὴν ψυχὴν αὐτοῦ ἐν τῷ κόσμῳ τούτῳ εἰς ζωὴν αἰώνιον φυλάξει αὐτήν.

Strzec można to, co ma swoją wartość, aby się nie zniszczyło, aby nikt nie zabrał, ukradł, zlekceważył. Wymaga stałej uważności i przytomności serca. Nie chodzi jedynie o wyostrzone zmysły, lecz o trwały wybór “drogocennej perły”, szukanie “ukrytego skarbu”, o porzucenie mamony, o trwanie w Winnym Krzewie, o pociągnięcie przez Ojca ku Synowi, o przychodzeniu do Ojca przez Syna.

Tak naprawdę to Duch Święty, jako pierwszy, strzeże we mnie życia wiecznego, tego, które jest bez początku i bez końca, ale które ma swoje źródło i cel w Sercu Boga.