Przymiotnik φανερός w rdzeniu swojej etymologii zawiera słowo światło. Ono sprawia, że wszystko jest widoczne, widzialne. Nawet samo światło ma w sobie samoobjawienie, gdyż i ono samo jest widzialne. Źródłem tej widoczności, poznawalności ostatecznie jest Mądrość Boża, którą słusznie kojarzymy ze światłem. Ona sprawia, że każde stworzenie przed Bogiem jest nagie i otwarte. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne (Hbr 4,13) Wszystko, nawet nasze myśli, postawione jest w świetle, aby stała się widoczna Chwała Boża.
Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciw nie naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. (Mdr 2,12)
Sprawiedliwy (צַדִּיק ṣaddîq) – słowo to występuje w dzisiejszym pierwszym czytaniu w Liturgii Słowa (δίκαιος – Mdr 2,12), w języku greckim, w którym została napisana Księga Mądrości i oznacza sprawiedliwego. W języku hebrajskim przymiotnik צַדִּיק ṣaddîq używa się zarówno w odniesieniu do człowieka jak i Boga, z tym, że kiedy Bóg jest צַדִּיק to w kontekście zwykle chodzi o Jego działanie, którym pokazuje, że jest sprawiedliwy. Stąd przymiotnik ten nie opisuje statycznej cechy Boga, ale Jego zbawczą i uwalniającą człowieka interwencję. Boża interwencja zwykle kładzie kres niegodziwości bezbożnych i pomaga uczciwym w dochodzeniu swoich praw (Jr 20,12; Ps 7, 10.12; 11,7; 129.4).
Termin ten często występuje w literaturze mądrościowej, w której sprawiedliwym jest człowiek, którego serce i myśli skierowane są do tego, co słuszne. Sprawiedliwy wypowiada prawe słowa (Ps 37, 30; Prz 10,11.20) i nienawidzi kłamstwa (Prz 13,5); jego życie jest drzewem życia (Prz 11,30). W sądzie wspiera sprawę sprawiedliwy (Ez 23,45; Ps 1,5; Prz 12,26; 21,12.15). צַדִּיק ṣaddîq jest miłosierny i hojny, pomaga uciśnionym (Ps 37,21; Prz 21,26; 29,7). Raduje się w Panu i w Nim szuka schronienia (Ps 64,11). Dlatego jest niezłomny, ufny i nieustraszony (Prz 10,25; 14.32; 28.1) i ojciec może być z niego dumny (Prz 23,24). Nawet kiedy sprawiedliwy jest w rękach Boga, nie jest wolny od niepowodzenia, co więcej jest stale wystawiony na ataki bezbożnych, bo jest im niewygodny. W Ewangelii Jezus zapowiada swoje cierpienie, a nawet śmierć, wiedząc jednak, że będzie ocalony, dlatego zapowiada również swoje zmartwychwstanie, jak mówi psalmista: bo ocaliłeś moje życie od śmierci i moje nogi od upadku, abym chodził przed Bogiem w światłości życia (Ps 56,14).
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. (Łk 8,11)
Słownik PWN podaje taką definicję słowa Bożego: słowo Boże (tekst Biblii), ale: Słowo Boże (= Syn Boży), Słowo Wcielone (= Jezus Chrystus). Dlatego nie bez znaczenia jest zachęta Franciszka, by Ewangelię stale mieć ze sobą. A drugim wnioskiem, płynącym z definicji, jest takie odczytanie powyższego zdania: Ziarnem jest Syn Boży; ziarnem jest Jezus Chrystus; ziarnem jestem Ja – mówi Jezus, twoj Pan i Zbawiciel. Nie jest więc bardzo skomplikowany dostęp do Boga, do Jego obecności i Jego mocy. Wystarczy Jego jedno słowo.
I Joanna, żona Chuzy, zarządcy Heroda, i Zuzanna, i inne liczne, które służyły im z własności ich. (Łk 8,3)
Jej imię oznacza lilię i nawiązuje do idei bieli. Ta „lilia” wzrasta w bliskości z Tym, który jest początkiem piękna i nadaje mu niezbywalną wartość. Fakt, że została wymieniona z imienia, wskazuje na rodzaj więzi w tej kobiecej wspólnocie. św. Łukasz, gdy będzie pisał o młodym Kościele, jeszcze w Wieczerniku, podkreśli, że razem z Apostołami trwały na modlitwie także kobiety. Wpisały się w całościowy obraz wspólnoty Nowego Testamentu.
Jak każdy kwiat, tak i lilia ma swoją symbolikę. W chrześcijańskiej odnosi się do idei czystości. Często św. Józef, Matka Boża, ukazywani są z lilią w dłoni. Historycy sztuki nazywają ją lilum castitatis – lilia czystości.
Patrząc dziś na Zuzannę nietrudno skojarzyć tę z historii ocalenia od podstępu dwóch starców z Księgi Daniela (zob. Dn 13). Wolała zginąć, oddać życie, niż ulec szantażowi niegodziwych sędziów. Ocalił ją Daniel prowadzony mądrością Ducha Świętego.
Pewna kobieta, znana w mieście jako grzesznica, dowiedziała się, że Jezus przebywa w domu faryzeusza. Przyniosła olejek w alabastrowym flakoniku. (Łk 7,37)
Uczty w starożytności miały wymiar, który może nam się wydawać, co najmniej, dziwny. Mianowicie, spożywano je na leżąco. Nie jest zatem zaskakujące, że św. Łukasz używa κατακλίνω na określenie zasiądnięcia do stołu. Inną subtelnością jest użycie zróżnicowanych słów na określenie domu. Jezus wchodzi do domu (οἶκος) faryzeusza, natomiast grzeszna kobieta wie, że Chrystus jest w jego domu/rodzinie (οἰκία). Różnica porównywalna do znanych z angielskiego house i home. Jezus zostaje namaszczony, gdy leży (κατάκειμαι) przy uczcie. Nie umyka to uwadze gospodarza. Jednak Zbawiciel kolejny raz okazuje miłosierdzie. W całej sytuacji może zastanawiać fakt, że tej kobiety nikt nie powstrzymał, gdy weszła do pomieszczenia, gdzie towarzystwo było dość jednorodne. Aż prosi się o stwierdzenie ze strony Jezusa: to, że ja wiem, co to za kobieta, to moja sprawa, ale skąd ty, faryzeuszu, to wiesz? W naszych “poukładanych” życiach też może pojawiać się coś, co jest dobrze znane, a zarazem wstydliwe dla nas samych. Pozwólmy dziś, by Chrystus spojrzał i nad tym się ulitował.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: “Niewiasto, oto syn Twój”. (J 19,26)
Prawo izraelskie nie znało praktyki pisemnego testamentu. Przed śmiercią ojciec wydawał rozkazy co do swojego domu (por. 2 Sm 17,23; 2 Krl 20,1 i Iz 38,1). Istniały jedynie dwa wskazania prawne co do przekazania dziedzictwa (por. Pwt 21,15-17; Lb 27,1-11). Wdowa po zmarłym mężu, jeśli miała małe dzieci, to jako opiekunka mogła zajmować się dziedzictwem (2 Krl 8,1-6). Jeśli miała dorosłe dzieci, to one nią się zajmowały. Takim Opiekunem dla Miriam był Jej Syn, Jezus. On, jako głowa rodziny, rozporządził Swoim domem tuż przed śmiercią. Jako Syn przekazuje Matce w dziedzictwo umiłowanego ucznia (który jest uosobieniem przyjętego Słowa). Umiłowanemu uczniowi przekazuje jako dziedzictwo Swoją Matkę (tę, która uosabia więzy miłości z Synem i Ojcem). To stworzenie nowej rodziny, w której człowiek rodzi się nie “z krwi, ani woli ciała, ani z woli męża”, ale Boga.
I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, aby był wywyższony Syn Człowieka. (J 3,14)
Gest umieszczania miedzianego węża na wysokim palu stał się figurą Krzyża. Jedno spojrzenie z wiarą ocalało życie ukąszonego. Dziś Słowo wskazuje na potrzebę wywyższenia Jezusa, Syna Bożego w moim sercu, życiu. Moje spojrzenie ma przerodzić się w kontemplację Miłości, która daje siebie za życie świata, za życie przyjaciół.
Spojrzenie na Krzyż Jezusa sprawia, że podnoszę głowę, wzrok ku górze, w stronę Ojca w niebie. Ten Krzyż stoi ponad światem, postawiony jako centrum duchowe wszystkich ludzkich historii, włącznie z moją.
Krzyż na Giewoncie.
Gdy już wypełnił wszystkie słowa Jego w uszy ludu, wszedł do Kafarnaum. (Łk 7,1)
Słowo Jezusa napełnia uszy i serca słuchaczy. Nie pozostawia niedomówień. św. Łukasz pisze to bezpośrednio po nauczaniu uczniów w analogicznym do św. Mateusza “Kazaniu na górze”.
W związku z wybranym czasownikiem “wypełnić”, warto prześledzić, gdzie wcześniej się już pojawił w Łukaszowej Ewangelii:
Wypełniają się dni służby kapłańskiej Zachariasza (1,23)
Napełniona Duchem Świętym Elżbieta (1,41)
Bóg głodnych napełnił dobrami (1,53)
Elżbiecie wypełnił się czas (1,57)
Zachariasz został napełniony Duchem Świętym (1,67)
Wypełniły się dni Maryi, dni rodzenia (2,6)
Wypełniły się dni osiem Jezusa (2,21)
Wypełniły się dni oczyszczenia (2,22)
Dziecko (Jezus) napełniało się mądrością (2,40).
W kulminacyjnym momencie w synagodze w Nazarecie w ustach samego Jezusa pojawią się ten czasownik: Dzisiaj wypełniło się Pismo, to w uszach waszych. (4,21)
Słowo Boże każdego dnia może wypełniać moje uszy, a przez uszy serce, myśli, postawy, decyzje. Może mnie inspirować do wzrostu, nawrócenia, kochania. Ma w sobie moc doprowadzenia dzieła do końca, do pełni. Nie pozostawia “niedoróbek”.
Σὺ εἶ ὁ Χριστός – Ty jesteś Mesjasz. (Mk 8,29)
Mesjasz (מָשִׁיחַ – māšîaḥ), słowo to w języka hebrajskim znaczy namaszczony i pochodzi od rdzenia משׁח (mšḥ) o podstawowym znaczeniu: smarować, natrzeć, namaścić, wyłącznie za pomocą olejku. Skąd bierze się więc, często spotykana w tłumaczeniach, nazwa Chrystus? Jak widzimy w dzisiejszej Ewangelii według św. Marka, Piotr odpowiadając na pytanie Jezusa a wy za kogo mnie uważacie? odpowiada Ty jesteś Mesjasz, co w greckim oryginale brzmi Σὺ εἶ ὁ Χριστός. Septuaginta prawie zawsze tłumaczy māšîaḥ słowem χριστός.Tak więc łatwo zauważyć, że Chrystus pochodzi od greckiego tłumaczenia hebrajskiego słowa māšîaḥ i znaczy dokładnie to samo, Namaszczony, którym może być król, kapłan lub prorok.
W eschatologii judaistycznej bardzo ważną rolę odgrywa oczekiwanie na Mesjasza. Obietnice zawarte w Pismach mówią o przyjściu Mesjasza, który przywróci Królestwo Boże. Prezentują Zbawiciela jako ciepiącego Sługę Pana i Syna człowieczego. Dopiero przyjście Jezusa, które rozwiewa wszelkie dwuznaczności prorockie o jakiego Mesjasza chodzi, jest wypełnieniem tych obietnic. Dopiero w świetle paschalnym, to znaczy w świetle Zmartwychwstania Jezusa, rodzący się Kościół rozpoznaje w Jezusie Mesjasza – Chrystusa bez najmniejszej wątpliwości, czy niejasności, dlatego od tego momentu tytuł Chrystus zostaje związany nierozerwalnie z Imieniem własnym Jezusa, a wszystkie inne tytuły przypisywanie Jezusowi koncentrują się wokół tego tytułu.
Namaszczony w języku hebrajskim wskazuje na formę bierną, a więc można zapytać namaszczony przez kogo? Namaszczony – māšîaḥ, Mesjasz – Chrystus jest namaszczonym przez Boga, jak mówią niektóre polskie przekłady BożymPomazańcem. Jezus, którego Bóg namaścił, jest Jego Sługą (Dz 4,27), jest złożonym w ofierze barankiem (Iz 53, por. 1 Kor 5,7), dlatego Pisma mówiły, że będzie cierpiał (Dz 3,18; 17,3). Warto zauważyć, że także Psalm 2, antycypując fakty, opowiada o spisku narodów przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi (Ps 2,2). Knowania ich są jednak daremne, ponieważ królewski Mesjasz jest Namaszczonym Pana, Jego Synem, dlatego ma bezpośredni dostęp do Boga i to do Niego należy zwycięstwo i wszelkie panowanie. Dlatego też uczniowie Zmartwychwstałego Jezusa nie zawahają się nazwać Go Panem: A zatem niech wie to na pewno cały dom Izraela, że Bóg ustanowił Panem i Chrystusem tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście (Dz 2,36).
Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów Moich i wypełnia je. (Łk 6,47)
ὁ ἐρχόμενοςπρός με καὶἀκούωνμου τῶν λόγων καὶποιῶν.
Przyjść, słuchać i wypełniać. Fotograf używa statywu o trzech nogach. Rodzina, czy też wspólnota zakonna, to przynajmniej trzy osoby. I Bóg też jest Trójcą. W dzisiejszej Ewangelii mamy trzy słowa: przyjść, słuchać i czynić. Występują one razem, nierozdzielnie. Ten, kto bierze poważnie do serca te słowa zapewnia swojemu życiu solidny, stabilny i trwały fundament, a życiowa budowla wzniesie się wysoko, do samego Nieba. Jezus, mówiąc nam te słowa, uchyla rąbka tajemnicy Swojego życiowego sukcesu i nam życzy powodzenia.
Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę z oka swego i wtedy przejrzysz drzazgę w oku brata twego wyrzucić. (Łk 6,42b)
Pewnie każdy z nas odkrył, że nasz wzrok często oscyluje wokół wad, grzechów naszych braci i sióstr. Łatwo przychodzi nam robić komuś korektę, rewizję życia, podczas gdy sami jesteśmy uwikłani w kłamstwo, zrzędzenie, hipokryzję. Zawaleni wieloma belkami, które przesłaniają nam prawdziwy obraz lub go wykrzywiają.
Jak usunąć tę belkę? Bez pomocy Ducha Świętego nie jestem w stanie przejrzeć, otworzyć oczy i serce na tyle dobra i piękna, które Pan umieścił w sercach, gestach, postawach moich braci i sióstr. Ich słabości, wobec wielkiego Miłosierdzia, są jak paproch.
A jeżeli tylko tym pożyczacie, od których spodziewacie się zwrotu, jakiej wdzięczności możecie się spodziewać? Łk 6,34a
Dzisiejsze słowa Jezusa są niezwykle radykalne. To chyba jedno z największych wezwań naszego Pana do miłosierdzia. Trzykrotnie pojawia się stwierdzenie ποία ὑμῖν χάρις ἐστίν; (jakiej wdzięczności możecie się spodziewać?), będące jakby wyrzutem, że uczniowie Chrystusa są nieporadni w porządku miłości. W wersetach od 32. do 34. następuje też gradacja, od bezinteresownej miłości, aż do pożyczki opierającej się na sprawiedliwości. Chrystus stawiając tak wysokie wymagania, jednocześnie wskazuje, kto jest największym Dawcą łaski (χάρις). Stosując dzisiejsze wskazania Zbawiciela, może się okazać, że wyzbywając się wszelkich interesów w relacjach, stajemy się naprawdę wolni.
źródło:pixabay.com
Księga początku Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. (Mt 1,1)
libergenerationis Iesu Christi filii David filii Abraham.
Samo słówko genesis można tłumaczyć na kilka sposobów. Jako rodowód, genealogia, narodzenie, początek, dzieje, początek dziejów. Czytelnicy Mateuszowego dzieła z pewnością kojarzyli biblos geneseos z Księgą Rodzaju (Genesis) i rozumieli, że Ewangelia jest nowym początkiem i nowym stworzeniem dokonanym przez Chrystusa. Daje się zauważyć, że pierwszy początek jest zestawiony z drugim, który zapoczątkowuje Jezus. Kres wszystkich obietnic danych Dawidowi jest osiągany w obiecanym Mesjaszu i obietnice błogosławieństwa dane Abrahamowi znajdują swoje wypełnienie w Emmanuelu.
Nadawanie imion, nazw, tytułów, przydomków zawsze wiąże się ze szczególną funkcją języka, która oznacza nawiązanie relacji z nazwanym “obiektem”. Jezus nazywa uczniów apostołami, wysłannikami. Warto zauważyć, że czasownik ἀποστέλλω apostellō podkreśla nie tylko zadanie, ale więź między posłanym a posyłającym.
Jezus nazywając tak wybranych uczniów, daje im nową tożsamość i szczególną więź z Nim i między nimi. Mają wspólne “pochodzenie”. św. Marek w analogicznym miejscu pisze, że Pan Jezus “uczynił dwunastu”. (por. Mk 3,16)
Posłucham dziś na nowo, w jaki sposób i jak nazywa mnie Słowo – Jezus Chrystus.
Między niebem i ziemią w wodzie.
On zaś znając ich myśli powiedział mężowi suchą mającego rękę: Podnieś się i stan na środku, i powstawszy stanął.
Nie jest łatwo stanąć na środku ze swoją słabością, niemocą czy grzechem wobec wielu spojrzeń. Z drugiej strony nierzadko towarzyszy nam bardziej lub mniej uświadomiona potrzeba bycia w centrum. Co przeżywał człowiek z uschłą ręką, jakie miał odczucia, gdy Słowo go podnosi z niemocy?
Nie obnaża go i nie wystawia na pośmiewisko. Przywraca mu zdolność gestów uwielbienia, wykonywania pracy, przytulenia obiema rękami. Sucha ręka staje się na powrót pełna życia.
Gdy Bóg ocala palec, to ocala całego człowieka z duszą i ciałem, z powołaniem i spełnieniem.
Effatha! To znaczy “Otwórz się!” (Mk 7,34)
εφφαθα, ὅ ἐστιν διανοίχθητι.
Otworzyć (פָּתַח – pāṯaḥ) – czasownik ten występuje zarówno w hebrajskim, jak i w aramejskim biblijnym. W języku hebrajskim istnieje także inny rdzeń bardzo zbliżony do tego – פקח, o takim samym podstawowym znaczeniu otworzyć.
W dzisiejszym pierwszym czytaniu Iz 35,4-7 autor używa obydwu rdzeni i to w jednym zdaniu, chociaż w naszym polskim tłumaczeniu nie możemy tego dostrzec: wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy niemych się otworzą. Dosłownie: wtedy otworzą się oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Czasownik ten posiada bardzo ogólne znaczenie i stąd też szeroki wachlarz zastosowań: od najbardziej prozaicznego (otworzyć worek – Rdz 42,27, otworzyć drzwi czy okno – Rdz 8,6 albo niebiosa – Ez 1,1, ecc.) po bardzo szczególne, kiedy Bóg daje prorokowi władzę przemawiania w Jego imieniu (Gdy Ja będę mówił do ciebie, otworzę ci usta i powiesz im: Tak mówi Pan Bóg – Ez 3,27). Wyrażenie otworzyć usta jest sformułowaniem występującym bardzo często i wskazuje na precyzyjny moment, kiedy w procesie komunikacji ktoś zaczyna mówić. Ogólnie rzecz biorąc, w swej podstawowej formie, czasownik ten wskazuje zawsze na przedmiot, który wcześniej był zamknięty z jakiegoś powodu, a następnie otwarty, także w sensie abstrakcyjnym, np. zagadka (Ps 49,5). Od tego rdzenia pochodzi też rzeczownik drzwi, wejście, czyli miejsce komunikacji tego, co wewnątrz, z tym, co jest na zewnątrz, np.: Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia (פֶּתַח) do namiotu… (Rdz 18,1).
Proroctwo Izajasza dla tych, którzy stracili wszelką nadzieję na wyzwolenia, mają osłabłe ręce i omdlałe kolana, zapowiada nadejście wybawiciela i to bardzo szczególnego Zbawcę. Izajasz mówi, że nadchodzi moment wyzwolenia, a tym Zbawcą nie będzie kto inny tylko sam Bóg: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wśród znaków, jakie będą towarzyszyły Jego przyjściu, jest także totalna transformacja: wtedy otworzą się oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie (w. 5 i 6). Czymś zupełnie zrozumiałym wydaje się, że ktoś, kto doznał niesamowitego działania Boga w swoim życiu, skacze z radości i podobnie jak głuchoniemy z Ewangelii nie może milczeć na ten temat. Żeby jednak dostrzec działanie Boga w naszym życiu potrzeba, aby otwarły się nam oczy na Bożą rzeczywistość, oczy często zaślepione naszymi ludzkimi działaniami i zmaganiami. Doświadczenie Bożego działania, otwiera usta nawet tym, którzy nigdy nie głosili Ewangelii, ale żeby otworzyć usta i mówić trzeba usłyszeć, a żeby usłyszeć trzeba sobie pozwolić odetkać uszy na Słowo Pana.
I dodał: Syn Człowieczy jest Panem także szabatu. (Łk 6,5)
Szabat znaczy odpoczynek oraz tydzień, czyli czas od jednego do drugiego szabatu. Cały czas należy do Syna Człowieczego, do Boga i do nas. Zatem nie tylko w szabat, a w naszym przypadku w niedzielę, ale i we wszystkie pozostałe dni tygodnia, Bóg zaszczyca nas swoją obecnością. Dni pracy i naszego odpoczynku stają się puste i pozbawione celu, kiedy brakuje w nich Boga. Z trudem nam przychodzi bycie z Bogiem jedną godzinę w tygodniu na niedzielnej Mszy świętej. To nam pokazuje, jak daleko jesteśmy od sztuki bycia z Bogiem w obiecanym wiecznym szabacie.
Potem wyciągnęli łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim. (Łk 5,11)
Dziś w Ewangelii słyszymy jeden z opisów powołania pierwszych uczniów. Jeśli zestawimy relację wg św. Marka i wersję Łukaszową, to widzimy dość znaczne różnice. Również samo wezwanie Jezusa jest troszeczkę inne. W Ewangelii Marka czytamy: καὶ εἶπεν αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς· Δεῦτε ὀπίσω μου, καὶ ποιήσω ὑμᾶς γενέσθαι ἁλιεῖς ἀνθρώπων [Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi] (Mk 1,17). Zawołanie ὀπίσω μου jest jak najbardziej dosłowne, czyli, by iść za kimś, kto jest przewodnikiem. Natomiast ἠκολούθησαν (forma od ἀκολουθέω) zakłada raczej towarzyszenie. Pan Jezus, w pierwszym wezwaniu skierowanym do każdego człowieka, zaprasza do najprostszej rzeczy na świecie… do tego, by z Nim być. Wszystko inne przychodzi z czasem. Znajdź dzisiaj chwilę na to, by usiąść i po prostu być z Chrystusem.
On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. Łk 4,39
Oczywiście podmiotem w drugim zdaniu jest teściowa, nie gorączkaXD. Jezus staje nad chorą i św. Łukasz używa tutaj słowa efistemi, co się tłumaczy jako “stanąć przy kimś” – od niego pochodzi słówko nauczyciel, epistates (używane tylko przez św. Łukasza) oznaczające tego, który jest na czele, który jest przywódcą. Chrystus staje nad chorą z autorytetem i władzą i podobnie jak przy egzorcyzmie, rozkazuje chorobie ustąpić. Epistates (Nauczyciel) staje przy mnie (efistemi) jako Obrońca.
I byli zdumieni na naukę Jego, gdyż w mocy było Słowo Jego. (Łk 4,32)
Zdziwienie, zdumienie, przez Greków było uważane za początek filozofii. Zdumienie jest stanem, który może prowadzić do poszukiwania sensu, znaczenia tego, co się widzi, słyszy lub skłonić do wątpliwości, zaniechania. Podobnie dzieje się w przypadku reakcji na Słowo Jezusa. Mieszkańcy Nazaretu też byli zdumieni Słowem, lecz Je odrzucili. Mieszkańcy Kafarnaum pozostają w mocy Słowa, przyjmują Je. Zdumienie jest momentem granicznym: albo pójdę w stronę wiary w moc Słowa Bożego albo zacznę Je lekceważyć.
Istnieje jeszcze jedno „meta-pytanie”: Czy Ewangelia mnie zdumiewa, czy daję się pociągnąć w stronę światła, które niesie? Czy nie zawężam odbioru Słowa Bożego tylko do obszaru, który jest moim własnym wyobrażeniem o Nim, lub czy tekst nie staje się tylko pretekstem do tego, by nie wyjść poza własne myśli? (por. Benedykt XVI, Verbum Domini 87).