I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. (Mk 8,6)
καὶ παραγγέλλει τῷ ὄχλῳ ἀναπεσεῖν ἐπὶ τῆς γῆς καὶ λαβὼν τοὺς ἑπτὰ ἄρτους εὐχαριστήσας ἔκλασεν καὶ ἐδίδου τοῖς μαθηταῖς αὐτοῦ ἵνα παρατιθῶσιν καὶ παρέθηκαν τῷ ὄχλῳ.
et praecepit turbae discumbere supra terram et accipiens septem panes gratias agens fregit et dabat discipulis suis ut adponerent et adposuerunt turbae.
Dzisiaj mamy na tapecie jedno z najpiękniejszych słów na świecie. A jest to słowo “dziękuję”. Już małe dzieci uczymy, by potrafiły podziękować. Bez słowa wdzięczności słabną ludzkie więzi, pojawią się pretensje, a w sercu gorycz. Jezus swoim “dziękuję” wyprowadza z kłopotów i zmartwień swoich uczniów i tłum swoich słuchaczy. Używanie słowa “dziękuję” otwiera nam oczy, by zobaczyć, że nie jesteśmy tak biedni, jak myślimy, że mamy zawsze coś do dania, i to w nadmiarze.
Jeśli chcesz dziś w Grecji komuś podziękować, to powiesz: Euchrysto! I już jesteśmy przy Eucharystii, Mszy świętej. Można powiedzieć, że “dziękuję” jest kodem DNA, sercem każdej Mszy Świętej, a tym samym naszą tożsamością.
