Trwam (μένω menō)

Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości Mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca Mego i trwam w Jego miłości. (J 15,10)

ἐὰν τὰς ἐντολάς μου τηρήσητε, μενεῖτε ἐν τῇ ἀγάπῃ μου, καθὼς ἐγὼ τὰς ἐντολὰς τοῦ πατρός μου τετήρηκα καὶ μένω αὐτοῦ ἐν τῇ ἀγάπῃ.

Trwam, czyli pozostaję. Słowo trwam nasuwa mi kilka skojarzeń. Jest w Polsce taka telewizja, która nazywa się telewizja TRWAM; trwali obrońcy na Westerplatte, rycerze na Termopilach, trwają gwardziści w zakładzie Azow, żołnierze na granicy. Trwa też matka przy dziecku, żona u boku męża, mąż przy żonie, trwają w powołaniu małżonkowie, kapłani, mnisi i siostry zakonne, lekarz, nauczyciel i każdy, kto z wytrwałością realizuje rozpoznane dobro.

Czasem przychodzi pokusa, aby “zostawić to wszystko i pojechać w Bieszczady”.
Z drugiej zaś strony nie chcielibyśmy utracić nagrody obiecanej wytrwałym, a ta jest nie mała. Dzięki wytrwałości posiadamy nie tylko samych siebie. Ten, kto trwa w dobrym zdobywa wieczność, a jest to wieczność szczęśliwa.

http://www.pexels.com

Życie (ζωή zōē)

To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. (J 6,63)

τὸ πνεῦμά ἐστιν τὸ ζῳοποιοῦν, ἡ σὰρξ οὐκ ὠφελεῖ οὐδέν· τὰ ῥήματα ἃ ἐγὼ λελάληκα ὑμῖν πνεῦμά ἐστιν καὶ ζωή ἐστιν.

Życie jest nie do ogarnięcia, ani nie da się go opisać, chyba, że zamknie się go w jednym słowie. Życie i każdą jego chwilę przyjmujemy, otaczamy szacunkiem, troską, a czasem miłością. Życie ma pomysł na siebie. Każdy z nas żyje inaczej, według innego scenariusza. Nikt z nas, na starcie do życia, nie był w stanie powiedzieć, jakimi ścieżkami będzie je przemierzał, do jakich miejsc zawędruje, kogo spotka po drodze. Podobnie i dziś nie wiemy, co jutro nam życie przyniesie. Wygrywa ten, kto jest nastawiony pozytywnie do życia.
“To Duch daje życie”. Przyjmij w słowie i naturze jego dzisiejszą dawkę.

Łódź (πλοῖον ploion)

Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali. (J 6,21)

ἤθελον οὖν λαβεῖν αὐτὸν εἰς τὸ πλοῖον, καὶ εὐθέως ἐγένετο τὸ πλοῖον ἐπὶ τῆς γῆς εἰς ἣν ὑπῆγον.

Dzisiejszym tzw. jednym słowem jest “łódź”. Była to łódź Piotra, którą wiózł uczniów Jezusa na drugi brzeg. Pojawienie się Jezusa na wzburzonym jeziorze wydajnie pomogło Piotrowi i jego towarzyszom w żegludze: “łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali”.

Łódź w symbolice chrześcijańskiej była szeroko wykorzystana przez pisarzy wczesnego chrześcijaństwa. Obrazuje bowiem Kościół, który umożliwia duszom przewiezienie do chwały niebieskiej.
Sławny obraz Giotta Navicella (XIII wiek) w przedsionku Bazyliki św. Piotra w Rzymie przedstawia Kościół jako łódź na wzburzonym morzu. Obok św. Piotr, który idzie naprzeciw Pana Jezusa, ale tonąc chwyta się Jego ręki.

W rejsie przez życie niech również nas chroni i nam pomaga, w dotarciu do szczęśliwego brzegu, wiara w obecność Jezusa w naszej łodzi.

Autor: ks. Paweł, z Rejsu Niepodległości

Oznajmiła (ἀπήγγειλεν apēngeilen)

Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. (Mk 16,10)

ἐκείνη πορευθεῖσα ἀπήγγειλεν τοῖς μετʼ αὐτοῦ γενομένοις πενθοῦσιν καὶ κλαίουσιν.

Maria Magdalena poinformowała swoich bliskich o tym, że widziała żywego Jezusa. Oznajmiła zasmuconym i zapłakanym towarzyszom, że Jezus po prostu wstał.

Czego uczy nas Maria Magdalena? Wskazuje nam na rzecz prostą, na jak najprostsze poinformowanie najbliższych o Jezusie, który umarł i wstał z grobu. Jak widać, nie jest łatwo przebić się z tą wiadomością do świadomości nie tylko publicznej, lecz i własnej. Jednak trzeba iść i oznajmiać to, że On wstał i żyje. Niech to „oznajmianie” osusza wszelką łzę z oczu, a smutek zmienia w radość.

Powstanie (ἀνάστασις anastasis)

Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. (Rz 6,5)

Εἰ γὰρ σύμφυτοι γεγόναμεν τῷ ὁμοιώματι τοῦ θανάτου αὐτοῦ, ἀλλὰ καὶ τῆς ἀναστάσεως ἐσόμεθα.

Dziś słowo anastasis – powstanie. Od razu nasuwa się skojarzenie z anestezjologiem, ktory budzi pacjenta po operacji. Przypominam sobie scenę ze szpitala, kiedy po operacji pani anestezjolog wybudzała Jarka, a ten z emocją się odezwał: Żyję? żyję. Żyję! I wkrótce wstał.

W Grobie Pańskim w Jerozolimie nad płytą upamiętniającą grób Chrystusa widnieje jedno słowo, napis: aneste – wstał.
Niech to nam wystarczy w ten wielkosobotni dzień, aby dodać nam prawdziwej nadziei.

Aby się zgromadziły (ἵνα συναγάγη hina synagagē)

Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. (J 11,51-52)

Ἰησοῦς ἀποθνῄσκειν ὑπὲρ τοῦ ἔθνους, καὶ οὐχ ὑπὲρ τοῦ ἔθνους μόνον, ἀλλʼ ἵνα καὶ τὰ τέκνα τοῦ θεοῦ τὰ διεσκορπισμένα συναγάγῃ εἰς ἕν.

Bóg realizuje wielkie projekty. Zebrać i zgromadzić w jedno wszystkich indywidualistów jest jednym z nich. Dodajmy: jest to nie lada zadanie. Koszta wykonania tego pomysłu są bardzo wysokie. Jezus zapłacił za to swoim życiem. Podobną cenę ponieśli i ponoszą ci, którzy wchodzą do tej inicjatywy. Widoczne efekty zjednoczenia ludzi są, jak dotąd, skromne. Widzimy, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Pan Bóg jest niezłomny, wytrwały i konsekwentnie gromadzi w jedno. Nas, tak skłonnych do rozpraszania, na nowo zaprasza do udziału w Jego projekcie. Do piekła idzie się w pojedynkę. Do Nieba wchodzi się razem.

http://www.pixabay.com

Powiedział (ελαλησεν elalēsen)

Słudzy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze człowiek nie przemawiał tak, jak Ten człowiek. (J 7,46)

ἀπεκρίθησαν οἱ ὑπηρέται· Οὐδέποτε ἐλάλησεν οὕτως ἄνθρωπος.

“Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego Słowem” – śpiewamy w jednym z mszalnych psalmów . “Panie, powiedz tylko słowo…” – błagamy za setnikiem przy podniesieniu. Norwid napisze: “Oj, trzeba nam, trzeba, bardziej niż chleba, dobrej nowiny”. Przecież “nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem z ust Boga”. “Panie, do kogoż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego” – wyzna Piotr zasłuchany w naukę Mistrza.

Nie ma mocniejszej mowy od słowa Boga, niż słowo Jezusa. Kiedy On mówi, wszystko powstaje, pięknieje i okrywa się światłem i szatą nadziei.

Daj się przebłagać (ἱλάσθητί hilastheti)

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! (Łk 18,13)

ὁ δὲ τελώνης μακρόθεν ἑστὼς οὐκ ἤθελεν οὐδὲ τοὺς ὀφθαλμοὺς ἐπᾶραι εἰς τὸν οὐρανόν , ἀλλʼ ἔτυπτε τὸ στῆθος αὐτοῦ λέγων· Ὁ θεός, ἱλάσθητί μοι τῷ ἁμαρτωλῷ.

Słowa anonimowego celnika zrobiły zawrotną karierę. Stały się one treścią tzw. modlitwy Jezusowej odmawianej przez miliony ludzi: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem”. Dlaczego jest to modlitwa, która wywyższa człowieka? Wiemy, że grzech jest ciężarem, który przytłacza i poniża człowieka. Ale kiedy drania zdemaskujemy, nazwiemy go po imieniu, możemy w jego miejsce zaprosić Boga, który wywyższa człowieka. Często jesteśmy detektywami cudzych grzechów. To potrafi zrobić każdy głupi. Tymczasem Jezus oczekuje, abym wziął rzeczywistą odpowiedzialność za swoje grzechy. Do tego są zdolni jedynie mądrzy. To jest droga, która prowadzi do wywyższenia. Wybór należy do mnie.

Józef (Ιωσηφ Iōsēf)

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. (Mt 1,20)

ταῦτα δὲ αὐτοῦ ἐνθυμηθέντος ἰδοὺ ἄγγελος κυρίου κατʼ ὄναρ ἐφάνη αὐτῷ λέγων· Ἰωσὴφ υἱὸς Δαυίδ, μὴ φοβηθῇς παραλαβεῖν Μαρίαν τὴν γυναῖκά σου, τὸ γὰρ ἐν αὐτῇ γεννηθὲν ἐκ πνεύματός ἐστιν ἁγίου.

Imię Józef oznacza Jahwe przydał, pomnożył. W Uroczystość św. Józefa zobaczymy tę wartość dodaną do życia Józefa a może i do naszej egzystencji.

Do życia Józefa wstępuje głos z góry, słowo Anioła, który koryguje jego decyzję i wzmacnia sumienie do podjęcia trudnego, ale właściwego postępowania. W ten sposób Józefowi, w jego rozterce, zostaje dodana pewność i odwaga.
Następnie otrzymuje Maryję za małżonkę. Józef poślubił najpiękniejszą kobietę na świecie. Bez komentarza.
Wraz z Maryją Józef otrzymuje błogosławieństwo Boga, otrzymuje Jezusa – obecność samego Syna Bożego w codzienności.
Odtąd już wie, co ma robić, dla kogo pracować, o kogo się troszczyć i dla kogo żyć.
A my? Wszyscy możemy być Józefami. To, co Bóg dodał Józefowi, chętnie pomnoży i w naszym życiu.

http://www.pixabay.com

Módlcie się (προσευχεσθε proseuchesthe)

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. (Mt 5,44)

ἐγὼ δὲ λέγω ὑμῖν, ἀγαπᾶτε τοὺς ἐχθροὺς ὑμῶν καὶ προσεύχεσθε ὑπὲρ τῶν διωκόντων ὑμᾶς.

Z trudem modlimy się za nieprzyjaciół. Dlaczego? Myślimy, że w ten sposób wzmocnimy złoczyńców. W rzeczywistości jest odwrotnie. Modlitwa za nieprzyjaciół osłabia w nich siły zła i nęka ich sumienia koniecznością powrotu do zaniedbanego dobra. My sami odnosimy dużo korzyści z takiej modlitwy. Ona, tak jak parasol przed deszczem, chroni przed spadającym nam na głowę złem. Stajemy się współpracownikami Boga, który przecież “nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył”. Jest to najtrudniejsza modlitwa. Dlatego ma nieocenioną wartość.