Nauczać (διδάσκω didaskō)

Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. (Mt 9,35)

Καὶ περιῆγεν ὁ Ἰησοῦς τὰς πόλεις πάσας καὶ τὰς κώμας, διδάσκων ἐν ταῖς συναγωγαῖς αὐτῶν καὶ κηρύσσων τὸ εὐαγγέλιον τῆς βασιλείας καὶ θεραπεύων πᾶσαν νόσον καὶ πᾶσαν μαλακίαν.

Et circuibat Iesus omnes civitates, et castella, docens in synagogis eorum, et prædicans evangelium regni, et curans omnem languorem, et omnem infirmitatem.

Trzeba nauczać. Taki wniosek płynie, już na samym początku, z dzisiejszej Ewangelii. My, dorośli, mamy do spełnienia podwójną rolę, zadanie nauczyciela i ucznia zarazem. Ci, którzy potrafią stale uczyć się, będą mieli też coś do powiedzenia. Uzdrowienia Jezusa zawsze poprzedzone są nauką, korektą myślenia, dodaniem otuchy, wlaniem nadziei do serca. Bez słowa nie ma nic.
Trzeba uczyć się i nauczać; trwać w szkole Słowa. A to, co poznaliśmy, natychmiast i niezmordowanie przekazywać dalej. Mój ojciec powtarzał: “Człowiek całe życie się uczy i głupim umiera” i gonił nas do szkoły. Dziś bym poszedł za ciosem i mu odpowiedział: “Bez uczenia się i bez nauczycieli, to dopiero byśmy wyglądali”.

Czuwać (ἀγρυπνέω agryneō)

Czuwajcie zatem w każdym czasie i módlcie się, abyście zostali uznani za godnych, aby uniknąć tego wszystkiego, co ma się stać – i stanąć przed Synem Człowieczym. (Łk 21,36)

ἀγρυπνεῖτε δὲ ἐν παντὶ καιρῷ δεόμενοι ἵνα κατισχύσητε ἐκφυγεῖν ταῦτα πάντα τὰ μέλλοντα γίνεσθαι, καὶ σταθῆναι ἔμπροσθεν τοῦ υἱοῦ τοῦ ἀνθρώπου.

Vigilate itaque, omni tempore orantes, ut digni habeamini fugere ista omnia, quæ futura sunt, et stare ante Filium hominis.

Czuwanie i modlitwa rodzą dobre owoce. Innymi słowy, szkoda byłoby przespać życie, nie popatrzeć na niebo, nie wznieść codziennie myśli ku górze, ku Bogu, czy też stracić z oczu piękno ukryte w człowieku.

Fot. PP

Umrzeć (ἀποθνῄσκω apothnēskō)

Nie mogą już bowiem umrzeć, gdyż są równi aniołom, a jako synowie  zmartwychwstania, są synami Boga. (Łk 20,36)

οὐδὲ γὰρ ἀποθανεῖν ἔτι δύνανται, ἰσάγγελοι γάρ εἰσιν καὶ υἱοί εἰσιν θεοῦ τῆς ἀναστάσεως υἱοὶ ὄντες.

neque enim ultra mori potuerunt: æquales enim Angelis sunt, et filii sunt Dei: cum sint filii resurrectionis.

Trzeba tak gospodarzyć kapitałem swojego życia, by mieć udziały w życiu wiecznym. Zasmuca nas nieunikniona konieczność śmierci, ale mamy nadzieję w obietnicy nieśmiertelności. Takimi słowami zostaną pocieszeni uczestnicy naszego pogrzebu. A my już będziemy korzystać z naszych udziałów w nadziei, którą za życia pielęgnowaliśmy w nas samych. Pokładanie nadziei w obietnicach danych przez Jezusa okaże się wielką wygraną, najlepiej trafioną i najsensowniejszą życiową inwestycją.

http://www.pexels.com

Obrona (ἐκδίκησις ekdikēsis)

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18,7)

ὁ δὲ θεὸς οὐ μὴ ποιήσῃ τὴν ἐκδίκησιν τῶν ἐκλεκτῶν αὐτοῦ τῶν βοώντων αὐτῷ ἡμέρας καὶ νυκτός, καὶ μακροθυμεῖ ἐπʼ αὐτοῖς;

Deus autem non faciet vindictam electorum suorum clamantium ad se die ac nocte, et patientiam habebit in illis?

Trzeba dniem i nocą bronić się przed złem. Modlitwa jest jak straż nocna i dzienny patrol. Jest sposobem obrony przed złem we wszelkiej postaci. Nasze własne siły są niewystarczające w tej nierównej walce. Warto pamiętać, że mamy Pomocnika w potrzebie. Bóg jest naszą obroną. “Nie zdrzemnie się, ani nie zaśnie” Ten, który czuwa nad nami. Chroni nas swoim Słowem, swym błogosławieństwem. Rozumieją to matki, które robią znak krzyża na czole swego dziecka. Ufają Bożej opiece rodzice błogosławiący swoje dzieci na nową drogę życia. Są to kierowcy, którzy zaczynają podróż modlitwą: “Pod Twoją obronę…”. Jest nim każdy, kto zaczyna dzień znakiem krzyża i tym samym znakiem go kończy, przekazując nocną straż Bogu. On przejmuje nad nami straż i bez zwłoki bierze nas w obronę, ilekroć Go wzywamy.

Obrzydliwość (βδέλυγμα bdelygma)

Powiedział więc do nich: To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych. (Łk 16,15)

καὶ εἶπεν αὐτοῖς· Ὑμεῖς ἐστε οἱ δικαιοῦντες ἑαυτοὺς ἐνώπιον τῶν ἀνθρώπων, ὁ δὲ θεὸς γινώσκει τὰς καρδίας ὑμῶν· ὅτι τὸ ἐν ἀνθρώποις ὑψηλὸν βδέλυγμα ἐνώπιον τοῦ θεοῦ.

Et ait illis: Vos estis, qui iustificatis vos coram hominibus: Deus autem novit corda vestra: quia quod hominibus altum est, abominatio est ante Deum.

Mój znajomy pochwalił się, że był na wycieczce zagranicznej z prawnikami, którzy są obrzydliwie bogaci. Przypominam też sobie naszego ziomka z Osnabrücku, który po prostu stwierdził, że “przecież pieniądze to każdy lubi”. A tymczasem mamy zimny prysznic. Obrzydliwość, ohyda, to są mocne słowa na określenie postępowania tych, którzy bardziej miłują pieniądz niż Boga.
Nie spodziewam się, abyśmy po tych słowach przestali lubić pieniądze, albo chcieli być bardziej “ohydnie biedni” niż “obrzydliwie bogaci”. Ale możemy zrobić korektę i dopuścić do głosu tłumione pragnienie, by bardziej być niż mieć, bardziej kochać niż posiadać i dać pierwszeństwo osobie przed rzeczą. Być bardziej pięknym niż ohydnym. Przynajmniej bardziej.

http://www.pixabay.com

Szczęśliwy (μακάριος makarios)

I szczęśliwy będziesz, gdyż nie mają jak odwdzięczyć się tobie, będzie tobie oddane w powstaniu sprawiedliwych. (Łk 14,14)

καὶ μακάριος ἔσῃ, ὅτι οὐκ ἔχουσιν ἀνταποδοῦναί σοι, ἀνταποδοθήσεται γάρ σοι ἐν τῇ ἀναστάσει τῶν δικαίων.

et beatus eris, quia non habent retribuere tibi. Retribuetur enim tibi in resurrectione iustorum.

Szczęście nie chodzi drogami interesów, układów. Nie zadowala się obfitością głębokiego talerza i rozległego półmiska. Ono skrywa się w oczach tych, którzy nie szukają siebie. Szczęście nie układa listy gości, od których spodziewa się „koperty z załącznikiem”. Raczej dostrzega tych, którzy są „skarbem” Kościoła, jak wyznał św. Wawrzyniec Diakon Rzymski. Przed takim szczęściarzem otwiera się Niebo.

http://www.pexels.com

Pierwsze miejsce (πρωτοκλισία prōtoklisia)

Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. (Łk 14,7)

Ἔλεγεν δὲ πρὸς τοὺς κεκλημένους παραβολήν, ἐπέχων πῶς τὰς πρωτοκλισίας ἐξελέγοντο.

Dicebat autem et ad invitatos parabolam, intendens quomodo primos accubitus eligerent, dicens ad illos.

Dosłownie zaproszeni wybierali pierwsze leżanki na uczcie, bo tak się wtedy imprezowało, co jednak nie zmienia faktu, że chodziło o lepsze miejscówki na gościnie. Dobrze, że dzisiaj na weselach każdy z zaproszonych otrzymuje wcześniej podpisane miejsce, to najlepsze.

Tak jak na przyjęciu, tak też jest w życiu. Zawsze chodzi o to, aby znaleźć właściwe sobie miejsce. A często z tym jest ambaraz. Mówimy: nie może on znaleźć miejsca, zagrzać miejsca, nosi go z miejsca na miejsce, przerzucają go z miejsca na miejsce, nie może ustać w miejscu, pcha się na pierwsze miejsce, walczy o pierwsze miejsce, stracił pierwsze miejsce, osiadł na miejscu, albo też znalazł miejsce na cmentarzu.

Gdzie jest nasze właściwe miejsce? Gdzie jest to centrum świata, którego szukamy? Ktoś patrząc na modlącego się Jana Pawła II doszedł do wniosku, że centrum świata, czyli to najlepsze miejsce, jest tam, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem. Tak blisko.

http://www.pexels.com

Rok (ἔτος etos)

Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem.” (Łk 13,8)

ὁ δὲ ἀποκριθεὶς λέγει αὐτῷ· Κύριε, ἄφες αὐτὴν καὶ τοῦτο τὸ ἔτος, ἕως ὅτου σκάψω περὶ αὐτὴν καὶ βάλω κόπρια.

At ille respondens, dicit illi: Domine dimitte illam et hoc anno, usque dum fodiam circa illam, et mittam stercora.

Wydaj wreszcie owoc godny nawrócenia. Jak widać z powyższego tekstu, nie można odkładać nawrócenia w nieskończoność. “Jeszcze ten rok” [(jeszcze) i ten rok – καὶ τοῦτο τὸ ἔτος kai tuto to etos]…, może to być jeszcze pięćdziesiąt lat, a może już tylko “jeszcze” jeden dzień? Dzisiaj trzeba wykorzystać daną nam szansę nie tylko na nawrócenie, bo jutro może być już wiecznością, w której będę zapytany o skutki nawrócenia, o owoce miłości.

Jeszcze jeden rok,
jeszcze jeden dzień,
jeszcze jeden krok,
Jeszcze szansy cień.

http://www.pixabay.com

Przyznać się (ὁμολογέω homologeō)

A powiadam wam: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych. (Łk 12,8)

Λέγω δὲ ὑμῖν, πᾶς ὃς ἂν ὁμολογήσῃ ἐν ἐμοὶ ἔμπροσθεν τῶν ἀνθρώπων, καὶ ὁ υἱὸς τοῦ ἀνθρώπου ὁμολογήσει ἐν αὐτῷ ἔμπροσθεν τῶν ἀγγέλων τοῦ θεοῦ.

Dico autem vobis: Omnis, quicumque confessus fuerit me coram hominibus, et Filius hominis confitebitur illum coram Angelis Dei.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi o homologacji. Tego słowa, homologacja, używa On na określenie przyznania się do Niego, wyrażenia Mu uznania, czy wręcz pochwalenia Go i pochlubienia się Nim przed znajomymi, przed ludźmi.

Wiemy, że homologacja to dopuszczenie pojazdu do ruchu. Każdy, kto dopuści Jezusa do swojego życia, tu, w czasie na ziemi, zostanie dopuszczony do życia w wieczności w Niebie. Taka to jest wzajemna, dżentelmeńska wymiana.

black and gray cross ring
Photo by Miczu on Pexels.com

Łono (κοιλία koilia)

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. (Łk 11,27)

Ἐγένετο δὲ ἐν τῷ λέγειν αὐτὸν ταῦτα ἐπάρασά τις φωνὴν γυνὴ ἐκ τοῦ ὄχλου εἶπεν αὐτῷ· Μακαρία ἡ κοιλία ἡ βαστάσασά σε καὶ μαστοὶ οὓς ἐθήλασας·

Factum est autem, cum hæc diceret: extollens vocem quædam mulier de turba dixit illi: Beatus venter, qui te portavit, et ubera, quæ suxisti.

Ewangelia jest bezpruderyjna a zarazem taktowna. Łono i piersi wychwala pewna kobieta, kiedy widzi Jezusa – wspaniały owoc szczęśliwego łona.

Łono matki jest pierwszym naszym ziemskim mieszkaniem, w którym zaczęliśmy istnieć, choć wcześniej spoczywaliśmy w sercu Boga, na łonie Ojca. Wnętrze matki jest pełne ciepła, w bliskości serca, daje i podtrzymuje życie, promieniuje miłością. Jest to miejsce, w którym doświadczamy pierwszego miłosierdzia. Starotestamentalni lamentowali na widok zburzonej świątyni: “Nie ma miejsca, gdzie możemy doznać Twego miłosierdzia”. W ich języku, to właśnie łono matki mówiło tym samym słowem o miłosierdziu samego Boga.

W październiku modlimy się na różańcu. Pięćdziesiąt razy wychwalamy nic innego, jak błogosławiony owoc łona (żywota) Maryi. Dokładnie tak, jak ta pani z dzisiejszej Ewangelii.

http://www.pexels.com