Bo Pan wejrzał z wysokiego przybytku swojego, popatrzył z nieba na ziemię, aby usłyszeć jęki pojmanych, aby skazanych na śmierć uwolnić (Ps 102,20-21).
כִּי־הִשְׁקִיף מִמְּרוֹם קָדְשׁ֑וֹ יְהוָה מִשָּׁמַיִם אֶל־אֶרֶץ הִבִּיט׃
לִשְׁמֹעַ אֶנְקַת אָסִ֑יר לְפַתֵּחַ בְּנֵי תְמוּתָה׃
ὅτι ἐξέκυψεν ἐξ ὕψους ἁγίου αὐτοῦ κύριος ἐξ οὐρανοῦ ἐπὶ τὴν γῆν ἐπέβλεψεν τοῦ ἀκοῦσαι τὸν στεναγμὸν τῶν πεπεδημένων τοῦ λῦσαι τοὺς υἱοὺς τῶν τεθανατωμένων.
Quia prospexit de excelso sanctuario suo, Dominus de caelo in terram aspexit, ut audiret gemitus compeditorum, ut solveret filios mortis.
Bóg widzi cierpienie każdego człowieka i słyszy każdy nasz „jęk”. Jest Tym, który uwalnia skazanych na śmierć. W tekście hebrajskim pojawia się czasownik pāṯaḥ (פָּתַח) – dosłownie oznaczający „otwierać”. Jednak w użytej tu formie nabiera on znaczenia „uwalniać”, „wypuszczać na wolność”, jakby otwierać drzwi więzienia.
Tymi, których Bóg wyprowadza ku życiu, są dosłownie „synowie śmierci” – ludzie stojący już na jej progu, pozbawieni nadziei i po ludzku skazani na przegraną. Psalmista pokazuje w ten sposób, że Boże działanie sięga tam, gdzie człowiek nie widzi już żadnego ratunku. Tam, gdzie wszystko wydaje się zamknięte i ostateczne, Bóg potrafi otworzyć nową drogę
