Jedno Słowo

Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM.

εἶπεν αὐτοῖς Ἰησοῦς· Ἀμὴν ἀμὴν λέγω ὑμῖν, πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι ἐγὼ εἰμί.
(J 8,58).

To już po raz kolejny Jezus używa zwrotu, który jest niezwykle sugestywny. Kiedy sięgniemy do Septuaginty, czyli greckiego tłumaczenia Starego Testamentu, to w Księdze Wyjścia czytamy:
Kαὶ εἶπεν ὁ θεὸς πρὸς Μωυσῆν ἐγώ εἰμι ὁ ὤν καὶ εἶπεν οὕτως ἐρεῖς τοῖς υἱοῖς Ισραηλ ὁ ὢν ἀπέσταλκέν με πρὸς ὑμᾶς /i powiedział Bóg Mojżeszowi JA JESTEM BĘDĄCY, i powiesz synom Izraela BĘDĄCY posłał mnie do was/ (Wj 3,14). Zatem Chrystus mówiący ἐγώ εἰμι nawiązuje do tej teofanii. Oburzenie mogło być wywołane, ponieważ po hebrajsku owo ἐγώ εἰμι przekłada się na święte imię Boga, czyli יהוה. Był czas, kiedy nas nie było, a pamięć o przemijalności co i rusz się odzywa. Dobrym jest to, że Bóg JEST (εἰμί), a my się stajemy (γίνομαι).

Fot. pixabay.com

Zaczął więc Jezus głosić do tych Judejczyków, którzy Mu wierzyli: „Jeśli wytrwacie w moim słowie, będziecie naprawdę moimi uczniami (…)”. J 8, 31

Ἔλεγεν οὖν ὁ Ἰησοῦς πρὸς τοὺς πεπιστευκότας αὐτῷ Ἰουδαίους, Ἐὰν ὑμεῖς μείνητε ἐν τῷ λόγῳ τῷ ἐμῷ, ἀληθῶς μαθηταί μού ἐστε (…)’.

Słownik Stronga podaje kilka znaczeń dzisiejszego słowa: trwać, wytrwać, mieszkać, pozostawać, przebywać. Zwykle trwanie czy przebywanie (w czymś lub gdzieś) kojarzy się z brakiem zmiany. Ze słowem Jezusa jest inaczej, bo kiedy się w nim trwa, to ono ma moc przemieniać ucznia (po raz pierwszy w tej Ewangelii Chrystus używa tego terminu). Wytrwanie w słowie Jezusa kształtuje ucznia.

Nieporuszona MyniaPynia trwa na z góry upatrzonej pozycji. All rights reserved ®

Powiedział więc im Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieka, wtedy poznacie, że Ja Jestem i od siebie samego nic nie czynię, ale tak jak nauczył Mnie Ojciec to mówię. (J 8,28)

εἶπεν οὖν αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς· ὅταν ὑψώσητε τὸν υἱὸν τοῦ ἀνθρώπου, τότε γνώσεσθε ὅτι ἐγώ εἰμι, καὶ ἀπʼ ἐμαυτοῦ ποιῶ οὐδέν, ἀλλὰ καθὼς ἐδίδαξέν με ὁ πατὴρ ταῦτα λαλῶ.

Stało się tak, że gdy naszego Pana powieszono na krzyżu, uważano, że został poniżony. Wyszydzając Go wiszącego na krzyżu jednocześnie ogłaszali Jego najcenniejsze Imiona: Król, Syn Wybrany, Mesjasz. Paradoksalnie to poniżanie stało się wywyższeniem. Fizycznie również zostawał na krzyżu między ziemią a Niebem, stając się drogą do Ojca.

Dziś mogę wywyższyć Pana w swoim sercu, decyzjach, działaniu, tak, aby On był pierwszy. Mam tak żyć, aby świadczyć, że On JEST.

Ja jestem świadczący o Mnie samym i świadczy o Mnie posyłający Mnie, Ojciec. (J 8,18)

ἐγώ εἰμι ὁ μαρτυρῶν περὶ ἐμαυτοῦ καὶ μαρτυρεῖ περὶ ἐμοῦ ὁ πέμψας με πατήρ.

Czasownik μαρτυρέω martyreō pochodzi w grece od rzeczownika μάρτυς martys – świadek. Będąc w obszarze ewangelicznego myślenia, trzeba wyjść w rozumieniu tego słowa poza skojarzenia sądownicze. Aby świadczyć, trzeba doświadczyć, być w centrum wydarzenia, być zaangażowanym. Dlatego siła świadectwa jest niepodważalna. Pan Jezus mówiąc, że świadczy, objawia swoje ukryte Imię, które zaczyna się uroczystą formą ἐγώ εἰμι ego eimi, tak jak w innych miejscach: Ja jestem Światłością świata, Ja jestem Bramą owiec. To Imię brzmi: Ja jestem Świadczący. Świadczy o miłości Ojca, od którego wyszedł i do Niego idzie. (zob. J 13,3)

http://www.pexels.com

Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. (Iz 43,19)

הִנְנִ֨י עֹשֶׂ֤ה חֲדָשָׁה֙ עַתָּ֣ה תִצְמָ֔ח הֲלֹ֖וא תֵֽדָע֑וּהָ אַ֣ף אָשִׂ֤ים בַּמִּדְבָּר֙ דֶּ֔רֶךְ בִּֽישִׁמֹ֖ון נְהָרֹֽות

Nowy (חָדָשׁ ḥādāš), w języku hebrajskim termin ten pochodzi od rdzenia חדשׁ ḥdš, którego czasownik oznacza odnawiać, czynić na nowo, stąd przymiotnik znaczy nowy i świeży. Od tego samego rdzenia pochodzi rzeczownik nów księżyca, miesiąc (חֹדֶשׁ ḥodeš), który oznacza nowy czas, a więc i nową nadzieję. Termin ten, pozornie błahy i codziennego użytku, w Biblii posiada bardzo ważne zastosowanie teologiczne. Dla przykładu, w Jr 31,31 prorok zapowiada działanie Boga, którego dotąd nikt nie mógł przewidzieć: „Oto nadchodzą dni, wyrocznia Pana, kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze (בְּרִית חֲדָשָׁה berît ḥădāšâ)”. Ta nowa rzeczywistość jest jednym z aspektów zbawienia, dlatego Izrael zapraszany jest do śpiewania Panu pieśni nowej (Iz 42,10 שִׁיר חָדָשׁ šîr ḥādāš).

W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz (43,16-21) zapowiada nową interwencję Boga, coś nadzwyczajnego, coś co przekracza nawet prawa natury: „Oto Ja dokonuję rzeczy nowej עֹשֶׂה חֲדָשָׁה (ʽōśeh ḥădāšâ, dosownie: dokonuję nowości): pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu”. Nowość, której autorem może być tylko Bóg, to nowe życie, które pojawia się tam, gdzie wokół tylko proch i pył suchej ziemi, piasek. Bóg mówi: „dostarczę wody i rzek na pustyni”.
W dzisiejszej Ewangelii według św. Jana (8,1-11) natomiast Jezusowi przyprowadzają grzesznicę, ci którzy sami nie są bez grzechu, dlatego odchodzą… Jezus w międzyczasie pisze palcem w prochu ziemi. Prochem jesteś… mówi Księga Rodzaju (Rdz 3), grzech czyni nas prochem, to jest prowadzi nas do śmierci, ale Jezus jak „grawer” wyciska w tym prochu ziemi nowość absolutną: „i Ja ciebie nie potępiam, idź i odtąd nie grzesz więcej”. Zauważmy, że dla kobiety słowa Jezusa są jak życiodajna woda dla zeschłej ziemi. Zaczyna ona nowe życie.

Wydarzenie to ma miejsce o brzasku dnia, ale jest przepełnione światłem Tego, który zaraz po nim objawi Siebie mówiąc: „Ja jestem Światłem świata”. Światło to jest w stanie oświecić największe ciemności, nawet te, które kryje „proch ziemi”.

http://www.pexels.com

Słudzy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze człowiek nie przemawiał tak, jak Ten człowiek. (J 7,46)

ἀπεκρίθησαν οἱ ὑπηρέται· Οὐδέποτε ἐλάλησεν οὕτως ἄνθρωπος.

responderunt ministri numquam sic locutus est homo sicut hic homo.

“Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego Słowem” – śpiewamy w jednym z mszalnych psalmów. “Panie, powiedz tylko słowo…” – błagamy za setnikiem przy podniesieniu. Norwid napisze: “Oj, trzeba nam, trzeba, bardziej niż chleba, dobrej nowiny”. Przecież “nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem z ust Boga”. “Panie, do kogoż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego” – wyzna Piotr zasłuchany w naukę Mistrza.

Nie ma mocniejszej mowy od słowa Boga niż słowo Jezusa. Kiedy On mówi, wszystko powstaje, pięknieje i okrywa się światłem i szatą nadziei.

Ja znam Go, gdyż od Niego jestem i On Mnie posłał. (J 7,29)

ἐγὼ οἶδα αὐτόν, ὅτι παρʼ αὐτοῦ εἰμι κἀκεῖνός με ἀπέστειλεν.

ego scio eum quia ab ipso sum et ipse me misit.

Wybrane słowo pochodzi od czasownika εἴδω [eidō] i jest to forma czasu przeszłego dokonanego-perfectum. Egzegeci sugerują, że źródłem tego poznania nie jest tylko proces intelektualny, lecz osobiste doświadczenie, angażujące osobę także od strony afektywnej, angażujące obie strony. Jest poznaniem wzajemnym, trwałym, które staje się przestrzenią wzajemnego zaufania. Poznanie Ojca, jakie aktualizuje się w Panu Jezusie, jest źródłem Jego radości, stanowi oparcie i siłę dla misji, którą wypełnia.
Pan Jezus zna także nas, tak jak Dobry Pasterz zna swoje owce. 

http://www.pexels.com

Jan był jak płonąca i dająca światło lampa, wy zaś krótki czas chcieliście cieszyć się tym promieniejącym światłem. (J 5,35)

ἐκεῖνος ἦν ὁ λύχνος ὁ καιόμενος καὶ φαίνων, ὑμεῖς δὲ ἠθελήσατε ἀγαλλιαθῆναι πρὸς ὥραν ἐν τῷ φωτὶ αὐτοῦ.

ille erat lucerna ardens et lucens vos autem voluistis exultare ad horam in luce eius.

Człowiek został stworzony w sposób cudowny! Nasze ciało zakomunikuje prawdziwe emocje, nawet jeśli mówimy coś innego. Nie sposób jest się nie cieszyć, gdy doświadczamy radości. Może się to objawiać na różne sposoby, także w podskakiwaniu (ἅλλομαι hallomai). Doskonałym przykładem jest wzruszający widok trybun stadionowych, na których kibice rytmicznie podskakują do przyśpiewki o dość sugestywnym pomyśle co do PZPNu. Wielka radość (ἀγαλλιάω agalliaó) z osoby Jana Chrzciciela była jak najbardziej słuszna, chociaż nie ostateczna. Dobrze jest pamiętać, że znaki, które Pan Jezus czyni w naszym życiu – uzdrowienia, pozytywne rozstrzygnięcia różnych spraw – mają tylko nas doprowadzić do Niego, żyjącej Osoby.

pixabay.com

Jezus im odpowiedział: „Mój Ojciec aż dotąd działa i ja działam”. J 5, 17

ὁ δὲ Ἰησοῦς ἀπεκρίνατο αὐτοῖς, Ὁ πατήρ μου ἕως ἄρτι ἐργάζεται κἀγὼ ἐργάζομαι·

Szabat to m. in. wspomnienie dzieła stworzenia, w którym ostatni dzień to tzw. “Boży odpoczynek” – wszystko zostało zrobione tak, jak należy, nie potrzeba niczego dodawać; można się skupić na Nim. Paradoksalnie Bóg nie przestał działać i podtrzymuje całe stworzenie w istnieniu. Jezus jest wykapanym Ojcem – uzdrawiając w szabat działa tak, jak On.

“-Co robisz, Kotku? -Jak to co? Śpię”. Delikatny paradoks semantyczno-poznawczy. All rights reserved ®

Był zaś pewien człowiek, 38 lat w niemocy swojej. (J 5,5)

ἦν δέ τις ἄνθρωπος ἐκεῖ τριάκοντα καὶ ὀκτὼ ἔτη ἔχων ἐν τῇ ἀσθενείᾳ αὐτοῦ.

erat autem quidam homo ibi triginta et octo annos habens in infirmitate sua.

Dosłownie trzeba przetłumaczyć ten rzeczownik jako “nie-stanie” z tej racji, że pierwsza litera, czyli “α” jest partykułą przeczącą. Raną serca mężczyzny jest niemoc, niezdolność do działania, taki swoisty duchowy marazm. Choroba duszy, która trzyma na uwięzi, rodzi ciągłe zgorzknienie, pretensje. Pan Jezus odnajduje w tej przedziwnej wspólnocie “weterana”. Dlatego najpierw budzi jego wewnętrzną siłę, pytając, czy chce stać się zdrowym. Tam, na dnie jego duszy, objawia się światło, tam zaczyna płynąć Żywa Woda-Duch Święty. On przywraca siłę ciału, wzmacnia nogi.
To uzdrowienie z niemocy jest objawieniem Miłosierdzia, które jest sprowokowane nie prośbą, ale samą nędzą człowieka. Ono zniża się do najbardziej poniżonego, aby go podnieść z niemocy.

http://www.pexels.com

Pytał więc ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Powiedzieli więc mu, że wczoraj godziną siódmą opuściła go gorączka. (J 4,52)

ἐπύθετο οὖν τὴν ὥραν παρʼ αὐτῶν ἐν ᾗ κομψότερον ἔσχεν· εἶπαν οὖν αὐτῷ ὅτι ἐχθὲς ὥραν ἑβδόμην ἀφῆκεν αὐτὸν ὁ πυρετός.

interrogabat ergo horam ab eis in qua melius habuerit et dixerunt ei quia heri hora septima reliquit eum febris.

Czasem trzeba dobrze przypomnieć sobie, co było wczoraj, by zrozumieć to, co dzieje się dziś. Owszem, wczoraj już minęło, ale tam było Boże działanie, łaska, którą dziś mogę w pełni zrozumieć i przyjąć. Bóg ma dostęp do każdego dnia mojego życia, czy to w przeszłości, czy w przyszłości. W jednej chwili poznaje całe moje życie. Dlatego Ewangelia uwalnia mnie od nadmiernej troski o to, co będzie jutro. Dosyć ma dzień swojej biedy. Najlepszym przygotowaniem do tego, co będzie jutro, jest zaangażowanie się w dziś, mając na względzie to, co było wczoraj.

Wczoraj był zachód słońca, ale dziś znowu świeci.

Manna ustała następnego dnia, gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku plonami ziemi Kanaan. (Joz 5,12)

וַיִּשְׁבֹּת הַמָּן מִֽמָּחֳרָת בְּאָכְלָם מֵעֲבוּר הָאָרֶץ וְלֹא־הָיָה עוֹד לִבְנֵי יִשְׂרָאֵל מָן וַיֹּאכְלוּ מִתְּבוּאַת אֶרֶץ כְּנַעַן בַּשָּׁנָה הַהִֽיא׃

Ziemia (אֶרֶץ ‘erec), w języku hebrajskim oznacza ziemię jako terytorium, kraj, a także pole, w odróżnieniu od słowa אֲדָמָה (’ădāmâ), które oznacza ziemię jako glebę. Od momentu powołania Abrahama (Rdz 12,1), aby opuścił swoją ziemię (אֶרֶץ) rodzinną i poszedł do kraju (אֶרֶץ), który ukaże mu Bóg, ziemia (אֶרֶץ) stała się ziemią obiecaną. Do tej samej ziemi poprowadzi Bóg Izraela przez pustynię po wyjściu z ziemi egipskiej (מֵאֶ֥רֶץ מִצְרַ֖יִם), którą Wj 3,8 nazywa ziemią żyzną, opływającą w mleko i miód.

Podczas wędrówki przez pustynię lud Izraela nie siał ani nie zbierał plonu, ale sam Bóg żywił go manną. Zaledwie jednak przekroczył granicę ziemi obiecanej, zaczął siać i zbierać plon, następnego dnia, gdy zaczął jeść plon ziemi, manna ustała, a Izrael żywił się odtąd plonami ziemi Kanaan.

W dzisiejszej Ewangelii, syn, zwany marnotrawnym, opuścił ojca i odjechał w dalekie strony, do kraju, który miał być wymarzoną „ziemią obiecaną” a okazał się krainą głodu, niedoli i tylko pamięć o dostatkach w domu ojca sprawia, że syn decyduje się na powrót, aby załapać się choćby na miejsce sługi. 

Gdzie jest moja ziemia obiecana? Może jest nią dom Ojca…?, gdzie On sam, z otwartymi rękami, oczekuje nas, bez względu na to, z jak odległego „kraju” wracamy.

http://www.pixabay.com

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! (Łk 18,13)

ὁ δὲ τελώνης μακρόθεν ἑστὼς οὐκ ἤθελεν οὐδὲ τοὺς ὀφθαλμοὺς ἐπᾶραι εἰς τὸν οὐρανόν, ἀλλʼ ἔτυπτε τὸ στῆθος αὐτοῦ λέγων· Ὁ θεός, ἱλάσθητί μοι τῷ ἁμαρτωλῷ.

et publicanus a longe stans nolebat nec oculos ad caelum levare sed percutiebat pectus suum dicens Deus propitius esto mihi peccatori.

Słowa anonimowego celnika zrobiły zawrotną karierę. Stały się one treścią tzw. modlitwy Jezusowej, odmawianej przez miliony ludzi: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem”. Dlaczego jest to modlitwa, która wywyższa człowieka? Wiemy, że grzech jest ciężarem, który przytłacza i poniża człowieka. Ale kiedy drania zdemaskujemy, nazwiemy go po imieniu, możemy w jego miejsce zaprosić Boga, który wywyższa człowieka. Często jesteśmy detektywami cudzych grzechów. To potrafi zrobić każdy głupi. Tymczasem Jezus oczekuje, abym wziął rzeczywistą odpowiedzialność za swoje grzechy. Do tego są zdolni jedynie mądrzy. To jest droga, która prowadzi do wywyższenia. Wybór należy do mnie.

http://www.pixabay.com

Powiedziała zaś Maryja: Oto służka Pana; oby mi się stało według słowa twego. I odszedł od Niej Anioł. (Łk 1,38)

εἶπεν δὲ Μαριάμ· ἰδοὺ ἡ δούλη κυρίου· γένοιτό μοι κατὰ τὸ ῥῆμά σου. καὶ ἀπῆλθεν ἀπʼ αὐτῆς ὁ ἄγγελος.

Od dnia zwiastowania miarą, punktem odniesienia dla życia Maryi stało się Słowo Boga w sposób nieodwołalny. “Według” tzn., że również i ja mam stawiać swoje pomysły, zamiary, decyzje, działanie w całym spektrum światła, które emanuje z Biblii. Tam jest zawarta mądrość Boża, tam się objawia Miłość i pełnia życia.

Droga wiary zakłada rozwój, w którym coraz wyraźniej będę żył według Słowa. Ono jest klarowne i ciągle czyta moje życie. Jest adekwatne do aktualnej mojej historii i Kościoła.

Niech się nam stanie według wielkiego miłosierdzia Twego, Panie!

Spotkany dziś w szarym jeszcze lesie.

Inni zaś, chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. (Łk 11,16)

ἕτεροι δὲ πειράζοντες σημεῖον ἐξ οὐρανοῦ ἐζήτουν παρ’ αὐτοῦ.

et alii temptantes signum de caelo quaerebant ab eo.

Przed chwilą rozmówcy Jezusa byli świadkami, jak Pan wyrzuca demona. Mimo wszystko dalej chcą zobaczyć znak z nieba (οὐρανός). Aż chce się postawić pytanie: a to przed chwilą, to co to było? Może też dlatego Chrystus podkreśla, że Jego czyny są Boską interwencją. Czasem czekamy na uzdrowienie i ustanie konfliktów, zapominając zupełnie o tym, że Niebo walczy w tym czasie o nasze zbawienie.

pixabay.com

Tak, mówię wam: zanim niebo i ziemia nie przeminie, nie zginie z Prawa nawet jedno jota, nawet jeden rożek [litery], aż wszystko się spełni. (Mt 5,18)

ἀμὴν γὰρ λέγω ὑμῖν· ἕως ἂν παρέλθῃ ὁ οὐρανὸς καὶ ἡ γῆ, ἰῶτα ἓν ἢ μία κεραία οὐ μὴ παρέλθῃ ἀπὸ τοῦ νόμου, ἕως ἂν πάντα γένηται.

Bóg nie zapomina o żadnym swoim stworzeniu, nawet o najmniejszej literze (co dopiero o człowieku!). Dziś oddajmy miejsce jednemu z midraszy żydowskich:

Kiedy Wszechmogący zmienił imię Abrama na Abraham i Saraj na Sarę, końcowa litera „jot” spostrzegła, że zdjęto ją z imienia tak pobożnej i sprawiedliwej istoty, jaką była Saraj, i zasmuciła się bardzo. Pobiegła do Boga, stanęła przed Jego tronem i powiedziała: — Boże, zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że nie powinnam zajmować miejsca większych liter. Wiem, że jestem najmniejszą literą. Ty jednak uczyniłeś mi łaskę i wstawiłeś do imienia tej wielkiej, sprawiedliwej kobiety, którą ludzie codziennie po tysiąckroć błogosławią. A tymczasem zostałam nagle wyrwana z tego błogosławionego imienia i tułam się. Czy uczyniłeś to, Boże, dlatego, że jestem najmniejszą z liter? I Bóg wysłuchał litery „jot”, i rzekł: — Za to, że wykazałaś w słowach tak wielką skromność, okażę ci znowu łaskę i zamiast ostatniej litery w imieniu Saraj będziesz pierwszą w imieniu wielkiego i sprawiedliwego bohatera. I stało się to wtedy, kiedy Mojżesz zmienił imię Ozuego na Jozue.

“MyniaPynia w pralce” – all rights reserved ®

Widząc więc współsłudzy jego to, co się stało, zasmucili się bardzo i poszedłszy wyjaśnili panu swojemu wszystko, co się stało. (Mt 18,31)

ἰδόντες οὖν οἱ σύνδουλοι αὐτοῦ τὰ γενόμενα ἐλυπήθησαν σφόδρα καὶ ἐλθόντες διεσάφησαν τῷ κυρίῳ ἑαυτῶν πάντα τὰ γενόμενα.

videntes autem conservi eius quae fiebant contristati sunt valde et venerunt et narraverunt domino suo omnia quae facta erant.

Radość przebaczenia zamieniła się w smutek. Sługa z przypowieści sam chciał wyrównać swoje długi. W pewien sposób nie przyjął daru przebaczenia. Niczego się nie nauczył, wychodząc od pana uwolniony od spłaty niewyobrażalnej sumy. Nie ucieszył się miłosierdziem. Zatrzymało się u niego gdzieś w kieszeni, w portfelu, na koncie bankowym. Nie dotarło do serca. Dlatego patrząc na to, co się stało, współsłudzy zasmucili się. Taki smutek miał Pan Jezus w synagodze, gdy uzdrawiał człowieka z uschłą ręką. Był zasmucony z powodu zatwardziałości serca.

Radością Serca Ojca w Niebie jest chwila, gdy przyjmuję Jego miłosierdzie i sam staję się jak On – miłosierny.

On zaś przeszedł pomiędzy nimi i odszedł. (Łk 4,30)

αὐτὸς δὲ διελθὼν διὰ μέσου αὐτῶν ἐπορεύετο.

Gdy Rodzice Jezusa odnaleźli Go w świątyni, wtedy siedział pośród uczonych i budził zdziwienie bystrością swego umysłu. Dziś w Nazarecie Jezus najpierw wywołuje zdumienie, ale potem, gdy demaskuje niewiarę Nazaretan, wywołuje gniew i przemoc. Lecz On przechodzi pośród tego kłębowiska nienawiści. On jeden ma władzę nad ludzkimi zachowaniami. Ta władza nie jest przemocowa, destrukcyjna. Jest w niej ogromna wolność i łagodność. Tym razem przechodzi, by pójść do innych, którzy Go przyjmą. W dniu Zmartwychwstania zjawi się pośród tych, którzy będą o Nim rozmawiać. Stanie z darem pokoju i radości wobec lęku i niepewności.

Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. (Wj 3,14)

וַיֹּאמֶר אֱלֹהִים אֶל־מֹשֶׁה אֶֽהְיֶה אֲשֶׁר אֶֽהְיֶה וַיֹּאמֶר כֹּה תֹאמַר לִבְנֵי יִשְׂרָאֵל אֶֽהְיֶה שְׁלָחַנִי אֲלֵיכֶֽם׃

Być (הָיָה hājāh), czasownik ten w języku hebrajskim znaczy być, istnieć, stawać się, wydarzyć się. W Starym Testamencie występuje więcej niż trzy tysiące razy. Teologiczne użycie tego czasownika nabiera szczególnego znaczenia przy objawieniu imienia Boga w Wj 3,14. Najbardziej adekwatne tłumaczenia hebrajskiego zwrotu אֶהְיֶה אֲשֶׁר אֶהְיֶה (ʼehjê ʼăšer ʼehjê) brzmi: Będę, który będę. Wskazuje na to użycie czasownika hājāh w formie yictol, którą zwykle tłumaczy się w czasie przyszłym. Zwykle wyrażenie to tłumaczy się na języki współczesne z użyciem czasu teraźniejszego: Jestem, który jestem.

Dzisiejsze pierwsze czytanie pochodzi z Księgi Wyjścia i zawiera fragment sceny powołania Mojżesza podczas jego spotkania z Bogiem obecnym w krzewie, który płonął, ale się nie spalał. To oznacza, że krzew płonąc nie stawał się popiołem. Znamy dobrze naszą ludzką kondycję i przemijalność wszystkiego, co na tym świecie istnieje i wiemy, że w naszej doczesności wszystko obraca się w proch, przechodzi do przeszłości. Fakt, że płonący krzew się nie spala oznacza, że nie przechodzi do przeszłości. Trwa w czasie i będzie trwał w czasie. O nikim i niczym na tym świecie tego powiedzieć nie możemy. W doczesności jesteśmy w granicach limitu czasu i przestrzeni. Często mówimy „dzisiaj jestem a jutro już mnie może nie być”. Przemijaniu podlega wszystko piękno, dobro, ale i zło: radości, dobre chwile, troski, obawy, lęk, ból, cierpienie, epidemie, wojny i dyktatorzy, którzy te wojny wywołują.

Fakt, że Imię Boga jest czasownik być, przypomina Psalm 23: „wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje Imię” i „zła się nie ulęknę, bo Ty JESTEŚ ze mną”.

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. (Mt 1,20)

ταῦτα δὲ αὐτοῦ ἐνθυμηθέντος ἰδοὺ ἄγγελος κυρίου κατʼ ὄναρ ἐφάνη αὐτῷ λέγων· Ἰωσὴφ υἱὸς Δαυίδ, μὴ φοβηθῇς παραλαβεῖν Μαρίαν τὴν γυναῖκά σου, τὸ γὰρ ἐν αὐτῇ γεννηθὲν ἐκ πνεύματός ἐστιν ἁγίου.

haec autem eo cogitante ecce angelus Domini in somnis apparuit ei dicens Ioseph fili David noli timere accipere Mariam coniugem tuam quod enim in ea natum est de Spiritu Sancto est.

Imię Józef oznacza Jahwe przydał, pomnożył. W Uroczystość św. Józefa zobaczymy tę wartość dodaną do życia Józefa, a może i do naszej egzystencji.

Do życia Józefa wstępuje głos z góry, słowo Anioła, który koryguje jego decyzję i wzmacnia sumienie do podjęcia trudnego, ale właściwego, postępowania. W ten sposób Józefowi, w jego rozterce, zostaje dodana pewność i odwaga.
Następnie otrzymuje Maryję za małżonkę. Józef poślubił najpiękniejszą kobietę na świecie. Bez komentarza.
Wraz z Maryją Józef otrzymuje błogosławieństwo Boga, otrzymuje Jezusa – obecność samego Syna Bożego w codzienności.
Odtąd już wie, co ma robić, dla kogo pracować, o kogo się troszczyć i dla kogo żyć.
A my? Wszyscy możemy być Józefami. To, co Bóg dodał Józefowi, chętnie pomnoży i w naszym życiu.

http://www.pixabay.com