Jedno Słowo

(…) tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu. (Mt 20,28)

ὥσπερ ὁ υἱὸς τοῦ ἀνθρώπου οὐκ ἦλθεν διακονηθῆναι, ἀλλὰ διακονῆσαι, καὶ δοῦναι τὴν ψυχὴν αὐτοῦ λύτρον ἀντὶ πολλῶν.

sicut Filius hominis non venit ministrari sed ministrare et dare animam suam redemptionem pro multis.

Jakoś dziwnym trafem słyszałem nie raz, nie dwa razy, jak pewien ksiądz w różnym czasie i w różnych miejscach, cytując ten fragment zawsze fatalnie się przejęzyczył: “Syn Człowieczy nie przyszedł, aby służyć …” – ot, taka kanciasta projekcja XD. Jak mam wydumane mniemanie o sobie, to przecież normalne, że moje miejsce jest blisko króla, a służba zajmie się swoją robotą.

A przecież moja godność nie bierze się z tego, jaką spełniam funkcję. Mogę porównywać się tylko z Nim.

pixabay.com

Wszystkie zaś dzieła ich czynią dla pokazu przed ludźmi, poszerzają bowiem filakterie ich i wydłużają frędzle. (Mt 23,5)

πάντα δὲ τὰ ἔργα αὐτῶν ποιοῦσιν πρὸς τὸ θεαθῆναι τοῖς ἀνθρώποις· πλατύνουσιν γὰρ τὰ φυλακτήρια αὐτῶν καὶ μεγαλύνουσιν τὰ κράσπεδα.

omnia vero opera sua faciunt ut videantur ab hominibus dilatant enim phylacteria sua et magnificant fimbrias.

Filakterie to małe pudełeczka noszone na czołach, w których Żydzi umieszczali fragmenty Tory, np. Pwt 6,4-9: “Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym…“. Słowo miało skupiać uwagę i działanie tak, aby były zorientowane na chwałę Bożą. Tymczasem rozszerzanie filakterii miało podkreślać, że uczeni w Piśmie i faryzeusze należą do wyższej klasy, kasty, która ma w zwyczaju pouczać innych. Potrzeba jednak rozszerzyć serce na miłosierdzie i współczucie wobec tych, którzy potykają się i są obciążeni. W konsekwencji stać się sługą, jednocześnie nosząc w sobie i strzec Słowo Boże.

http://www.pexels.com

Filakterie (zdjęcie autorstwa User:Black Stripe, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31995292)

Dawajcie i będzie dane wam: miarą dobrą, upchaną, utrzęsioną i przelewającą się, dadzą do zanadrza waszego. Jaką bowiem miarą mierzycie, w zamian będzie mierzone wam. (Łk 6,38)

δίδοτε, καὶ δοθήσεται ὑμῖν· μέτρον καλὸν πεπιεσμένον σεσαλευμένον ὑπερεκχυννόμενον δώσουσιν εἰς τὸν κόλπον ὑμῶν· ᾧ γὰρ μέτρῳ μετρεῖτε ἀντιμετρηθήσεται ὑμῖν.

date et dabitur vobis mensuram bonam confersam et coagitatam et supereffluentem dabunt in sinum vestrum eadem quippe mensura qua mensi fueritis remetietur vobis.

Hojność rodzi się z hojności daru. Skąpstwo umiera w samotności i żalu. Miara, którą stosuje wobec nas Ojciec Niebieski, jest z innych wymiarów. Jeśli On obdarowuje, to bez miary udziela Ducha (zob. J 3,34).

Dobro, którym się dzielimy, zwykłe się pomnaża. Nie ginie, mole go nie zjedzą i rdza nie pochłonie.

A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. (Rdz 15,12)

וַיְהִ֤י הַשֶּׁ֨מֶשׁ֙ לָבֹ֔וא וְתַרְדֵּמָ֖ה נָפְלָ֣ה עַל־אַבְרָ֑ם וְהִנֵּ֥ה אֵימָ֛ה חֲשֵׁכָ֥ה גְדֹלָ֖ה נֹפֶ֥לֶת עָלָֽיו׃

Strach (אֵימָה ʼêmah) – w języku hebrajskim אֵימָה oznacza przerażenie, lęk, grozę. Przestrach może być sprowokowany przez zwierzę lub przez ludzi: „Jak ryk lwa – tak zapalczywość króla, kto go rozgniewa, życie naraża” (Pr 20,2). אֵימָה występuje w Starym Testamencie także w znaczeniu religijnym. W Wj 23,27 Bóg obiecuje Izraelowi: „Poślę przed tobą moją grozę”. To działanie Boga wywołuje zamieszanie i strach wśród nieprzyjaciół, którzy sami rzucają się do ucieczki.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju (15, 5-19), uczucie lęku ogarnia, jak ciemność, także Abrahama (w. 12). Jest czymś normalnym dla człowieka, że wobec zjawisk nadzwyczajnych odczuwa on lęk. Człowiek w sposób spontaniczny odczuwa obecność transcendentalną, która go przerasta. Zauważmy, że w wypadku Abrahama, jego przerażenie jest przygotowaniem do teofanii i wejścia Boga w przymierze z nim (ww. 17-18). Abraham spotyka Boga, który działa i אֵימָה, w tym kontekście, oznacza także obawę i oszołomienie, bojaźń, dezorientację i zdziwienie. LXX tłumaczy ten termin greckim φοβέω (fobeō). Jego doświadczenie bliskości Boga jest wejściem w tajemnicę, którą mistrzowie życia duchowego nazywają mysterium tremendum et fascinans, wobec którego człowiek okrywa swoją małość, ale doświadcza zachwytu wobec wielkości tajemnicy.

Podobnie w Przemienieniu Jezusa, Piotr, Jakub i Jan, kiedy „gdy pojawił się obłok i okrył ich swoim cieniem; a przy ich wchodzeniu w obłok przestraszyli się (φοβέω)” (Łk 9,34). Należy zauważyć, że obłok był znakiem obecności Boga, podczas wyjścia Izraela z Egiptu (gr. exodus). Podczas Przemienienia Jezusa, Mojżesz i Eliasz rozmawiają z Nim także o Exodusie (w. 31), ale tym razem dotyczy on Jego Paschy. Spośród Ewangelistów tylko Łukasz zdradza nam treść ich rozmowy. Doświadczenie głębi tajemnicy Jezusa, która także dla apostołów jest tremendum et fascinans, wyraża się także w ich milczeniu: „nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co widzieli” (w. 36).

Bardzo ważnym okazuje się umiejętność rozeznania tego, co doświadczamy i jakiego typu strach nas ogarnia. W każdym razie, w odpowiedzi na różne doświadczenia życia, które często wzbudzają w nas największego nieprzyjaciela, jakim jest strach, możemy modlić się słowami psalmu responsoryjnego. Dawid także doświadcza strachu przed nieprzyjaciółmi, którzy nacierają przeciwko niemu obozem, aby odeprzeć nieprzyjaciela, jakim jest strach, woła on z mocą do własnego serca: „Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać!? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę!?” (Ps 27,1).

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. (Mt 5,44)

ἐγὼ δὲ λέγω ὑμῖν, ἀγαπᾶτε τοὺς ἐχθροὺς ὑμῶν καὶ προσεύχεσθε ὑπὲρ τῶν διωκόντων ὑμᾶς.

ego autem dico vobis diligite inimicos vestros benefacite his qui oderunt vos et orate pro persequentibus et calumniantibus vos.

Z trudem modlimy się za nieprzyjaciół. Dlaczego? Myślimy, że w ten sposób wzmocnimy złoczyńców. W rzeczywistości jest odwrotnie. Modlitwa za nieprzyjaciół osłabia w nich siły zła i nęka ich sumienia koniecznością powrotu do zaniedbanego dobra. My sami odnosimy dużo korzyści z takiej modlitwy. Ona, tak jak parasol przed deszczem, chroni przed spadającym nam na głowę złem. Stajemy się współpracownikami Boga, który przecież “nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył”. Jest to najtrudniejsza modlitwa. Dlatego ma nieocenioną wartość.

Mówię bowiem wam, że jeśli nie będzie obfitować wasza sprawiedliwość bardziej niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, to nie wejdziecie do Królestwa Niebios. (Mt 5,20)

λέγω γὰρ ὑμῖν ὅτι ἐὰν μὴ περισσεύσῃ ὑμῶν ἡ δικαιοσύνη πλεῖον τῶν γραμματέων καὶ Φαρισαίων, οὐ μὴ εἰσέλθητε εἰς τὴν βασιλείαν τῶν οὐρανῶν.

dico enim vobis quia nisi abundaverit iustitia vestra plus quam scribarum et Pharisaeorum non intrabitis in regnum caelorum.

Wybrane dziś słowo od strony gramatycznej jest spójnikiem w zdaniach warunkowych. Warunki pojawiają się w wielu ludzkich działaniach i są dostosowaniem do praw natury, możliwości, zasad zdrowych relacji, itp. Okazuje się, że również, aby wejść do Królestwa Bożego, trzeba spełniać pewne warunki. Bóg w swojej miłości i mądrości stawia nam pewne wymagania. One są znakiem tego, że Mu zależy na nas i nie jest Mu obojętne, jak żyjemy, jakie mamy motywacje, w jakiej kondycji jest nasze serce. Jeśli pozostaniemy na poziomie sprawiedliwości uczonych w Piśmie, to będziemy przyglądać się, jak celnicy i nierządnice wchodzą do Królestwa Bożego ze skruszonymi sercami, a my będziemy dreptać w miejscu lub kręcić się wokół własnej osi.

Czy jest wśród was ktoś taki, kto swojemu synowi, proszącemu o chleb, poda kamień? Albo gdy poprosi o rybę, czy poda mu węża.

ἢ τίς ἐστιν ἐξ ὑμῶν ἄνθρωπος, ὃν αἰτήσει ὁ υἱὸς αὐτοῦ ἄρτον μὴ λίθον ἐπιδώσει αὐτῷ; ἢ καὶ ἰχθὺν αἰτήσει μὴ ὄφιν ἐπιδώσει αὐτῷ. (Mt 7,9-10).

Proszenie (αἰτέω) o cokolwiek zawsze dotyczy jakiegoś deficytu. Jeśli jeszcze to jest związane z rzeczami pierwszej potrzeby, to może dochodzić do swoistego upokorzenia. Jednak iście szatańskim jest otrzymanie kolejnej maski, gdy chce się spotkać osobę.

pixabay.com

Ludzie z Niniwy staną na sądzie z tym plemieniem i potępią je, bo oni na wołanie Jonasza nawrócili się, a oto tu coś więcej niż Jonasz. (Łk 11,32)

ἄνδρες Νινευῖται ἀναστήσονται ἐν τῇ κρίσει μετὰ τῆς γενεᾶς ταύτης καὶ κατακρινοῦσιν αὐτήν· ὅτι μετενόησαν εἰς τὸ κήρυγμα Ἰωνᾶ, καὶ ἰδοὺ πλεῖον Ἰωνᾶ ὧδε.

viri ninevitae surgent in iudicio cum generatione hac et condemnabunt illam quia paenitentiam egerunt ad praedicationem Ionae et ecce plus Iona hic.

Znak nawoływania w Starym Testamencie wygłaszał prorok pod natchnieniem Ducha — przepowiadał współczesnym sobie sąd Boży. W Nowym Testamencie rozpoczyna się od napomnienia: “Zmieniajcie myślenie”. Tak zaczyna swoje nauczanie i Jan Chrzciciel (por. Mt 3, 2), i Jezus (por. Mt 4, 17). Tak też kończą swoje pierwsze mowy apostołowie (por. Dz 2, 38; 3, 19; 5, 31). Nie ma tu mowy o jakiejś teorii bardziej lub mniej prawdopodobnej. Chodzi o zaangażowanie całego człowieka, bo w Piśmie Świętym słowo i prawda dają życie.

http://www.pixabay.com

Modląc się zaś nie gadajcie jak poganie, bowiem wydaje sie im, że w wielomówstwie ich będą wysłuchani. (Mt 6,7)

προσευχόμενοι δὲ μὴ βατταλογήσητε ὥσπερ οἱ ἐθνικοί, δοκοῦσιν γὰρ ὅτι ἐν τῇ πολυλογίᾳ αὐτῶν εἰσακουσθήσονται.

orantes autem nolite multum loqui sicut ethnici putant enim quia in multiloquio suo exaudiantur.

Nie wypada dziś wiele pisać, aby nie popaść w iluzję sprawczości poprzez mnożenie słów. Dlatego Bóg ciągle powtarzał: Słuchaj, Izraelu.

http://www.pixabay.com

I zostaną zebrane przed Nim wszystkie narody, i oddzieli ich jednych od drugich, tak jak pasterz oddziela owce od kozłów. (Mt 25,32)

καὶ συναχθήσονται ἔμπροσθεν αὐτοῦ πάντα τὰ ἔθνη, καὶ ἀφορίσει αὐτοὺς ἀπʼ ἀλλήλων, ὥσπερ ὁ ποιμὴν ἀφορίζει τὰ πρόβατα ἀπὸ τῶν ἐρίφων.

et congregabuntur ante eum omnes gentes et separabit eos ab invicem sicut pastor segregat oves ab hedis.

Pierwsze oddzielanie miało miejsce w dziele stworzenia. Bóg oddzielił światło od ciemności. To nie był sąd, lecz wprowadzenie porządku. W ten sposób dzień nie miesza się z nocą. Natomiast oddzielenie, jakiego dokonuje Pan w przypowieści, ma znaczenie sądu. Linia podziału biegnie tak jak linia horyzontu: między niebem a ziemią. Podział w tej przypowieści jest radykalny, gdyż przebiega między Niebem a piekłem.

Okazuje się, że piekło jest tam, gdzie nie ma miłosierdzia. Jezus nie straszy ogniem piekielnym, lecz pokazuje perspektywę zamkniętego serca. Tyle dzieje się w tym czasie praktycznego, realnego miłosierdzia, gdy wielu karmi, ubiera i przyjmuje udręczonego Pana w uchodźcach. Niech i moje serce przekroczy granicę w stronę błogosławieństwa, a oczy, ręce, nogi, staną się miłosierne.

Ojcem dla sierot i wdów opiekunem jest Bóg w swym świętym mieszkaniu. (Ps 68,6)

Ojciec (אָב ‘āb), termin ten występuje we wszystkich językach semickich. W Starym Testamencie jest używany w wielu różnych kontekstach. Oprócz naturalnego ojca nazywa się אָב (‘āb) także dziadka, protoplastą plemienia lub ludu, jak np. Abrahama, często „ojcami” są poprzednie pokolenia, ale „ojciec” to także nauczyciel lub człowiek godny czci, kapłan, opiekun, jak np. m.in. w Psalmie 68,6 Bóg jest nazwany „ojcem sierot”.

W dzisiejszej Ewangelii dwa razy usłyszymy słowa: jeśli jesteś Synem Bożym…. Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, aby stał się chlebemJeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół…, jeśli jesteś Synem Bożym… On będzie cię strzegł, nie będziesz cierpiał, nic Ci się nie stanie. Syn Boży… jest tożsamością Jezusa i to właśnie ta Jego tożsamość jest wystawiona na próbę, którą wróg próbuje zniszczyć, wykraść Mu ją, czyniąc Go swoim synem, czyli swoim niewolnikiem. Właśnie w tym celu diabeł chce uwieść Jezusa swoimi propozycjami sukcesu, władzy i pomyślności.

Jezus, który przezwyciężył pokusy, później w całej Ewangelii pokazuje, że ma władzę nad złym duchem. Stwierdzenie Łukasza, które kończy ten fragment, wydaje się bardzo niepokojące: diabeł odszedł od Niego aż do wyznaczonego czasu. Jaka to chwila? Kusiciel nie poddaje się, powróci, a Jezus ujawni jego działanie w dyskusji z Żydami. W Ewangelii Jana, w rozdz. 8, powie: Gdyby Bóg był waszym ojcem kochalibyście Mnie, ale wy chcecie Mnie zabić … jesteście dziećmi diabła, który jest waszym ojcem, jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Kiedy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem… Właśnie w tym momencie wywyższenia na krzyżu Jezus usłyszy: wybaw siebie, jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! To jest dokładnie to, czego Jezus nie chce robić, nie chce ratować swojego życia, ale dać je za nas.

Myślę, że pytanie, które zadaje nam dzisiejsza liturgia, brzmi: a ja… Czyim synem/córką jestem? Kto jest moim ojcem? Komu się kłaniam? Oczywiście jesteśmy przekonani, że jesteśmy dziećmi Bożymi, chcemy wykonywać Jego dzieła, ale dopiero w momencie pokus i prób możemy odkryć, czy tak jest naprawdę.

http://www.pixabay.com

Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną! On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. (Łk 5,27-28)

καὶ μετὰ ταῦτα ἐξῆλθεν καὶ ἐθεάσατο τελώνην ὀνόματι Λευὶν καθήμενον ἐπὶ τὸ τελώνιον, καὶ εἶπεν αὐτῷ· ἀκολούθει μοι καὶ καταλιπὼν πάντα ἀναστὰς ἠκολούθει αὐτῷ.

et post haec exiit et vidit publicanum nomine Levi sedentem ad teloneum et ait illi sequere me et relictis omnibus surgens secutus est eum.

W Środę Popielcową wstąpiliśmy do walki ze Złym duchem uzbrojeni w broń modlitwy, postu i gotowości pełnienia dobrych uczynków bratniej miłości.

Dziś, tak jak celnik Lewi-Mateusz, zdecydowanym wyborem nowego stylu życia, w bliskości Jezusa, potwierdzamy naszą wolę kontynuowania zwycięskiej walki ze złem. Jezus zawsze jest gwarantem ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem. Tak jak Ewangelista Mateusz, słowem i czynem powiedzmy wokół o tym zwycięstwie.

http://www.pixabay.com

Takie jest przykazanie moje, abyście miłowali się wzajemnie, jak Ja umiłowałem was. (J 15,12)

Αὕτη ἐστὶν ἡ ἐντολὴ ἡ ἐμή, ἵνα ἀγαπᾶτε ἀλλήλους καθὼς ἠγάπησα ὑμᾶς.

hoc est praeceptum meum ut diligatis invicem sicut dilexi vos.

Gramatycznie, ten zaimek zwrotny jest zdwojonym dopełniaczem liczby mnogiej, od przymiotnika ἄλλος [allos inny]. Śledząc występowanie tego zaimka w NT da się zauważyć, że służy często do uchwycenia tego, co dzieje się między uczniami bądź rozmówcami Pana Jezusa. Czasem coś po cichu szepczą do siebie nawzajem, zamiast mówić otwarcie, pytają siebie nawzajem, kłócą się między sobą, spoglądają na siebie nawzajem w niepewności. Bywa, że walczą między sobą, jak miało to miejsce w J 6,52.

Na te wszystkie rodzaje odniesień, relacji, Pan Jezus daje nowe światło i sens. W swoim przykazaniu daje nie tylko nakaz, ale Siebie i swoją miłość. Ten, który jest pierwszy w miłości, ma moc przemieniać to, co dajemy sobie wzajemnie. Spojrzenia, słowa, gesty, milczenie, różnice zdań, mogą być wewnętrznie odżywiane miłością, która jest zdolna do ofiary, do poświęcenia. Ona jest formą wszystkich cnót (zob. KKK 2346).

Gradient nieba łagodny i doskonały.

Potem powiedział: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, będzie odrzucony przez starszych, wyższych kapłanów i nauczycieli Pisma, zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. (Łk 9,22)

εἰπὼν ὅτι δεῖ τὸν υἱὸν τοῦ ἀνθρώπου πολλὰ παθεῖν καὶ ἀποδοκιμασθῆναι ἀπὸ τῶν πρεσβυτέρων καὶ ἀρχιερέων καὶ γραμματέων καὶ ἀποκτανθῆναι καὶ τῇ τρίτῃ ἡμέρᾳ ἐγερθῆναι.

dicens quia oportet Filium hominis multa pati et reprobari a senioribus et principibus sacerdotum et scribis et occidi et tertia die resurgere.

Przymus cierpienia Syna Człowieczego jest swoistą koniecznością (δεῖ), a biorąc pod uwagę źródłosłów, zobowiązaniem (δέω). Nikt nie może Bogu zarzucić, że nas nie rozumie, skoro zechciał być jednym z nas i przejść przez cierpienie i śmierć.

pixabay.com

Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: dajcie się pojednać z Bogiem! (2Kor 5,20)

Ὑπὲρ Χριστοῦ οὖν πρεσβεύομεν ὡς τοῦ θεοῦ παρακαλοῦντος δι᾽ ἡμῶν· δεόμεθα ὑπὲρ Χριστοῦ, καταλλάγητε τῷ θεῷ.

pro Christo ergo legationem fungimur tamquam Deo exhortante per nos obsecramus pro Christo reconciliamini Deo.

W sam raz na początek postu św. Paweł zawsze tego dnia przypomina, że nie od mojego widzimisię zależy pojednanie z Bogiem, bo ja nie mam takiej mocy, żeby się z Nim pojednać. Mogę Go poprosić, żeby dopiero On pojednał mnie ze sobą. Z Jego strony nigdy nie ma problemu.

pixabay.com

Zaczął mówić Piotr Jemu: Oto my opuściliśmy wszystko i zaczęliśmy towarzyszyć Tobie. (Mk 10,28)

Ἤρξατο λέγειν ὁ Πέτρος αὐτῷ· ἰδοὺ ἡμεῖς ἀφήκαμεν πάντα καὶ ἠκολουθήκαμέν σοι.

Co Piotr wlicza w to “wszystko”? Pewnie to, co uważa za najcenniejsze. To wszystko, o czym za chwilę usłyszy z ust Jezusa. Całe bogactwo więzi, Piotr i wszyscy, którzy podobnie jak on poszli za Jezusem, otrzymają stokroć więcej. Jezusowe “wszystko” jest stokrotnie większe niż nasze. Pan daje z hojności Swego serca. Nigdy nie zostajemy na lodzie i nie jesteśmy straceńcami. Ostatecznie otrzymujemy Jego samego i wszystko, co jest Jego.

Warto zwrócić uwagę, że w katalogu obdarowania Pan Jezus pomija “ojca”. Konsekwentnie potwierdza, że Jeden jest Ojciec i wszystko jest z Jego dobroci.

http://www.pexels.com

Wejrzawszy na nich Jezus mówi: U ludzi niemożliwe, lecz nie u Boga, wszystko bowiem możliwe u Boga. (Mk 10,27)

ἐμβλέψας αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς λέγει· παρὰ ἀνθρώποις ἀδύνατον, ἀλλʼ οὐ παρὰ θεῷ· πάντα γὰρ δυνατὰ παρὰ τῷ θεῷ.

Dzisiejsza perykopa zawiera trzy spojrzenia Jezusa. Każde jest naznaczone silną intencją. Pan Jezus skupia swoją uwagę na rozmówcach, czego znakiem są Jego oczy. Patrzy przenikliwie, wgląda w serce, gdzie jest smutek młodzieńca, lęk ucznia. Jego spojrzenie obejmuje też wspólnotę, aby w ten sposób wszyscy byli w Jego uwadze. Marek oddał to przez dodanie do czasownika βλέπω blepō przedrostka περὶ peri oznaczającego ruch wokół. Spojrzenie Jezusa połączone jest z Jego sercem. Sięga dalej niż ludzki horyzont wiedzy, wyobrażeń i świadczy o Ojcu, u którego wszystko jest możliwe.

Nawet w starości wydadzą owoc, zawsze pełni życiodajnych soków. (Ps 92,15)

Czasownik „przynosić owoc” można oddać polskim „owocować”. W hebrajskiej koniugacji Piel może przybierać znaczenie metaforyczne i oznaczać przyczynę kwitnienia – sprawiać kwitnienie. Występuje w Biblii hebrajskiej w czterech miejscach: Ps 62,11; Ps 92,15; Prz 10,31; Za 9,17.

Każde życie ma to do siebie, że dąży do wydania nowego owocu, potomstwa, przedłużając linię błogosławieństwa, którego początki odnajdujemy w Księdze Rodzaju. Drzewo nie może owocować bez zakorzenienia, bez słońca i deszczu. Analogia sięgająca natury podpowiada, że Ci którzy zakorzenili się w domu Pańskim, ci, którzy chodzą w Obecności Pana, naszego Boga, oni właśnie rozkwitają i wydają dobry owoc. Ta żywotność płynie z modlitwy, wdzięczności i śpiewu, dniem i nocą. Przypomnijmy sobie starca Symeona i prorokinię Annę. Oboje byli posunięci w latach ale pełni życia. Nie utracili pogody serca pod tchnieniem Ducha. Mądrość może ochronić nasze serca przed nieprawością.

Na koniec przypomnijmy jeden z bardziej ironicznych tekstów ST, gdy autor 2 Księgi Machabejskiej prezentuje pewnego dowódcę wojskowego, któremu zabrakło mądrości. Mówi o nim tak: „Lizymach uzbroił blisko trzy tysiące ludzi i rozpoczął niesprawiedliwe, gwałtowne postępowanie. Dowódcą był pewien Auranos, posunięty w latach i nie mniej w głupocie” (2 Mch 40, 4).

http://www.pexels.com

I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. (Mk 10,16)

καὶ ἐναγκαλισάμενος αὐτὰ κατευλόγει τιθεὶς τὰς χεῖρας ἐπ᾽ αὐτά.

Błogosławić to innymi słowy: wychwalać, wysławiać, nie móc się nachwalić, wyrażać się o czymś/kimś z uznaniem, czy też po prostu mówić dobrze o kimś lub o czymś.

Jezus jest zachwycony dziećmi. Przygarnia dzieci, a nie odrzuca, wychwala je pod niebiosa, aby rzeczywiście sięgnęły nieba. Czy lepszej pedagogii potrzeba?
Wszystkim nam potrzeba dobrego słowa. W chwili, kiedy je wypowiadamy, błogosławieństwo staje się też naszym udziałem.

Błogosławmy, a będziemy pobłogosławieni.

http://www.pixabay.com

Następnie powstawszy przyszedł w okolice Judei i za Jordan, i przychodził razem znowu tłum ku Niemu, i jak miał zwyczaj znowu nauczał ich. (Mk 10,1)

καὶ ἐκεῖθεν ἀναστὰς ἔρχεται εἰς τὰ ὅρια τῆς Ἰουδαίας καὶ πέραν τοῦ Ἰορδάνου, καὶ συμπορεύονται πάλιν ὄχλοι πρὸς αὐτόν, καὶ ὡς εἰώθει πάλιν ἐδίδασκεν αὐτούς.

Z dwóch miejsc dowiadujemy się o zwyczajach Jezusa. Pierwsze to synagoga w Nazarecie. Tam swoim zwyczajem powstał, aby czytać. Nikt tak nie czytał Słowa jak On, gdyż na Nim i w Nim się spełnia. Drugie miejsce to dzisiejsza Ewangelia według św. Marka. Według swojego zwyczaju znowu naucza. Nie zostawia tych ludzi bez pokarmu Słowa, tak jak nie zostawiał ich bez chleba. To nie było przyzwyczajenie, rutyna, rytuał, lecz radość głoszenia, “na żywo”, bez notatek, bez rekwizytów, schematów i prezentacji multimedialnych. Żywe Słowo płynie z ust najpiękniejszego z synów ludzkich.

http://www.pixabay.com