Przechadzał się

„Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona” (J 10,22-23)

Był to dzień upamiętniający przywrócenie kultu przez Judę Machabeusza. Dzień poświęcenia Świątyni Bogu. Dzień, gdy Świątynia stała się miejscem spotkania człowieka z Bogiem.

Jezus przechadza się po tym, co należy do Jego Ojca. Uświęca to miejsce swoją obecnością.

To Jego obecność może uświęcić moje życie, mój dom, moje starania.

Czy pozwalam Jezusowi swobodnie przechodzać się po świątyni mego serca? A może są w nim zakamarki, które wolę przed Nim zamknąć?

Jezu, zapraszam Cię do moich lęków, niepewności i pytań, których nie mam odwagi Ci zadać.

Tylko z Tobą żadna droga nie jest straszna…

Zobaczyć

„Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli?” J 6,30

Każdego dnia patrzyli na znaki Jezusa. Patrzyli jak uzdrawia, przywraca życie. Patrzyli jak karmi tysiące. Patrzyli, a jednak nie widzieli.

„Oczy ich były jakby przysłonięte” (Łk 24,16).

Było w nich tyle ziemskiego patrzenia, że nie dostrzegli tego co pochodzi z nieba.

To tak jak we mnie. Każdego dnia patrzę na cuda i znaki Boże, ale czy je widzę?

A Jezus powiedział „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J20,29)

Patrzeć tak, aby widzieć…

Płaczesz

„Niewiasto, czemu płaczesz?” (J 20,13b)

Pytanie, które chodzi za mną od rana. Pytanie, które nie pozwoliło mi wcześniej zrobić wpisu. Pytanie, które rozbiło mi dzień? Dlaczego? Bo pociagnęło wspomnienia. Bo kiedyś myślałam, że to łzy Marii utrudniały jej rozpoznanie Jezusa. Bo kiedyś myślałam, że łzy są czymś złym… że płacz jest oznaką słabości. Któregoś dnia zrozumiałam, że to łzy zmyły z jej oczu zasłonę i pozwoliły otworzyć uszy na to w jaki sposób Jezus wypowiada jej imię.

Maria płakała, bo myślała, że już nigdy nie spotka Jezusa. Płakała, bo zapomniałam o Jego Słowie.

A Ty? Dlaczego dziś płaczesz?

Rozraduj się, bo Jezus wyszedł z grobu… bo i Ty z niego wyjdziesz, tylko znajdź w sobie odwagę…

Noc

„On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc (J 13,30)

Noc. Ciemność. Zero światła. Chodzi po omacku. Dlaczego Judasz wybrał życie bez światła? Dlaczego nie został z Tym, Który jest Światłością Świata? Dlaczego…

Co jest moją nocą? Co mi nie pozwala trwać w Świetle?

Panie, wyprowadź mnie z mojej nocy…

Zamknięte oczy pogłębiają czerń nocy…

Znowu…

„A oto znowu rzekł do nich” (J 8,21a)

Jezus znowu do nich mówi. Znowu im tłumaczy. Tym razem inaczej. Używa innych słów, innych argumentów, ale znowu to robi, bo chce, aby zrozumieli. Bo chce, aby się nawrócili. Znowu daje im taką możliwość.

Bóg znowu pozwolił mi się obudzić. Znowu pozwolił mi spotkać się z Jego Słowem. Znowu kieruje mój wzrok, moje serce na Niego.

Ile jeszcze razy i w jaki sposób będzie musiał do mnie mówić, abym wreszcie chciała Go usłyszeć, zaufać Mu i dać się poprowadzić drogą zbawienia?

Wbrew przeciwnościom wzrastać na chwałę Bożą…

Choroba

„Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę (J 5,5)

„Był zaś pewien człowiek tam, trzydzieści i osiem lat mający się w słabości jego” (Biblia interlinearna)

άσθένεια astheneia – brak siły, słabość, niemoc.

Jezus dostrzega człowieka, który od 38 lat stara się o własne uzdrowienie. Widzi tego, który chce pozbyć się swojej niemocy fizycznej i duchowej. Widzi człowieka, który utknął w miejscu. Widzi tego, który nie liczy na pomoc innych ludzi. Widzi słabego, który traci wiarę w to, że kiedyś odzyska zdolność czynienia wielkich rzeczy… widzi jego… widzi mnie…

Widzi, jak próbuję sama znaleźć sposób na własne uzdrowienie. Widzi, jak zaczynam wątpić, czy kiedyś coś się zmieni. Widzi i podchodzi, aby mi powiedzieć „wstań (…) i chodź” i dodać „Nie grasz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”

Panie, ulecz mnie z moich słabości i naucz mnie zawsze ufać Tobie…

Wielkoduszność

” Okaż mi swoją cierpliwość, a oddam tobie” (Mt 18,29b)

„Bądź wielkoduszny nade mną, i oddam ci”

μακροθυμέω makrothymeo – być wytrwałym, trwać cierpliwie i dzielnie w obliczu długotrwałych nieszczęść i kłopotów, być cierpliwym w relacji z drugim człowiekiem, być wielkodusznym.

Dziś Jezus uczy Piotra cierpliwości, wielkoduszności. Uczy go cierpliwie przebaczać, ale też wielkodusznie czekać.

Dusza, czyli to co we mnie najbardziej podobne do Boga… Bóg chce, aby moja dusza była wielka. Wielka miłością, cierpliwością i miłosierdziem. Bóg uczy mnie poprzez modlitwę, post i uczynki miłosierdzia, stawać się człowiekiem wielkodusznym (posiadającym wielką duszę).

Jak czynić uczynki miłosierdzia dziś, gdy zagraża koronawirus? Zostając w domu. Ograniczając jego rozprzestrzenianie. Rozmawiając z najbliższymi. Dzwoniąc do znajomych, przyjaciół, rodziny. Rezygnując z tego co lubisz: wyjść, spotkań, siłowni. Trudne? To dobrze. Post wymaga rezygnacji, a uczynki miłosierdzia wymagają wielkoduszności i cierpliwości.

Jezu, pomóż mi być tak wielkodusznym i miłosierny jak Ty…

Czasem potrzeba spojrzeć dwa razy, aby dostrzec nadzieję…

Przemówił

Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami” Mt 23,1

λαλέω laleo – mówić, przemawiać; używać słów w celu wypowiedzenia, ujawnienia swoich myśli.

Jezus ujawnia przed tłumem i swoimi uczniami swoje myśli. Dzieli się nimi. Nie robi tego jednak, aby potępić, lecz aby wskazać właściwy kierunek działania. Nie ukrywa, że wielu spośród uczących nie wypełnia tego co naucza, upomina ich, ale nie mówi, alby ich nie słuchać.

A ja? Jak reaguję na tych, którzy nauczają zgodnie z Bożą pedagogią, ale żyją daleko od niej? Czy nie traktuję ich grzechu jako usprawiedliwienie dla własnego lenistwa?

Nie pójdę do kościoła, bo ten ksiądz… Nie będę się modlił, bo sąsiadka, która się modli i tak… Brzmi znajomo?

A ja? Może też jestem w gronie tych co nakładają ciężary, a sami ich nie dotykają nawet palcem?

Boże, daj mi usłyszeć Twoje słowa, podzielać Twoje myśli i żyć w zgodzie z tym, czego sama wymagam od innych.

Gadatliwi…

„Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie” (Mt 6,7a)

βατταλογέω battalogeo – jąkać się, powtarzać w kółko to samo, używając wielu niepotrzebnych słów, paplać, ględzić.

Jezus przestrzega przed nadmiarem słów na modlitwie. Dlaczego? Bo będąc gadatliwym możesz nie usłyszeć Słowa, które Bóg kieruje do Ciebie.

Wystarczy świadomość, że rozmawiasz z Ojcem, który wie co jest dla Ciebie najlepsze, któremu możesz zaufać, z którym wystarczy wymienić kilka słów, słów, których nauczył nas Jezus Chrystus i zanurzyć się w ciszy, która często mówi więcej niż paplanina.

„Niech Ojciec raczy uznać w naszej modlitwie słowa swego Syna, aby Ten, który mieszka we wnętrzu serca, był również w wypowiadanym zewnętrznie głosie” Z traktatu św. Cypriana, biskupa i męczennika, O modlitwie Pańskiej

Naucz nas modlić się…

Objąć

„Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami rzekł do nich” (Mk 9,36)

Jezus poucza uczniów, mówi do nich. A oni? Nie rozumieją i boją się pytać.

Czy dziecko, które Jezus postawił na środku rozumie cokolwiek z tej sytuacji? Czy nie ma w nim lęku, obaw? Przecież stoi pośród dorosłych. Pewnie rozumie jeszcze mniej niż oni.

Ale ono ufa. Ufa, bo słyszy nie tylko słowa, ale przyjmuje również gest Jezusa. Czuje się bezpiecznie w Jego ramionach. Pozwala, aby dotyk, obejmujące go ramiona, były dla niego oparciem, gwarancją, że to co się dzieje jest dobre.

Jezu, weź mnie w swoje ramiona i pomóż mi czuć się bezpiecznie wśród tego, czego nie potrafię zrozumieć, a przez co Ty chcesz, abym przeszła.

Tylko patrząc w niebo możesz dostrzec lecące ptaki…